Ale Wtopa!

Guma do żucia przyklejona do buta

Fajnie jest się śmiać z czyichś błędów, ale najtrudniej jest śmiać się ze swoich. Dziś przyznam wam się do kilku swoich najśmieszniejszych sytuacji, w których się znalazłem. Są takie wpadki, które na początku wcale nie śmieszą, lecz złoszczą, albo powodują nawet ból lub poczucie straty. Złe uczucia po jakimś czasie mijają, a wspomnienia o tych wpadkach powodują śmiech lub chociaż są pożyteczną nauką na przyszłość. Oto sześć wpadek, które mi się przytrafiły i jakoś szczególnie zapamiętałem.

1. Sikający kierowca-artysta

Przygoda, która zdarzyła mi się jadąc autobusem do Bytomia. Usnąłem podczas jazdy i się budzę, gdy już autobus zjechał do bazy. Pusto, nikogo… bus stoi. Podnoszę się i widzę przednie drzwi otwarte i kierowcę który wyjął fiuta i z progu autobusu sika do dużej kałuży przy busie. Sikał i rysował sikami wzorki na kałuży. Podchodzę do niego i się pytam czy to koniec trasy. Przestraszony, bo myślał, że nikogo nie ma, że wszyscy dawno wyszli. Chcąc mnie wypuścić, musiał odjechać kawałek, żebym wychodząc nie wszedł do wody. Po opuszczeniu autobusu, parędziesiąt metrów dalej odwróciłem się sprawdzić, czy dalej będzie się bawił rysując wzorki. Jednak już nie. Za bardzo się speszył.

A propos sikania…

2. Wiem jakie to jest uczucie bycia przekłuwanym na wylot do ukrzyżowania

Pewnego wiosennego dnia, podczas przerwy na koncercie, nie chciałem czekać w kolejce do toalety. Wyszedłem na zewnątrz idąc w głąb lasu, aby się wysikać. Było ciemno, nie było totalnie nic widać. Idąc po omacku poczułem nagle przeszywający ból w prawej stopie. Chcę zrobić krok dalej, lecz coś mnie przytrzymywało. Poświeciłem telefonem na ziemię, aby zobaczyć co się dzieje i dopiero wtedy zauważyłem, że przebiłem sobie na wylot stopę gwoździem, który wbity od spodu wystawał z górnej części stopy razem z butem. Dalszej części koncertu nie widziałem, za to miałem niezły koncert na Izbie Przyjęć. Do dziś przechowuję rentgena stopy jako hardcorową pamiątkę. To był prawdziwy gwóźdź programu.

3. Koko Koko Euro wcale nie takie spoko

Robiąc zakupy w sklepie internetowym, cena pewnego produktu nie zadowalała mnie. Postanowiłem poszukać tego samego produktu w innym e-sklepie. Przeszukałem cały internet, aż w końcu na zagranicznej stronie trafiłem na to co chciałem, po znacznie niższej cenie (i nawet wysyłka z zagranicy była darmowa). Włożyłem do koszyka, zapłaciłem PayPalem, by dopiero po fakcie zauważyć, że niska liczba w polu ceny była wyrażona w EUR. Po przemyśleniu ile ten zakup mnie kosztował po przeliczeniu na złotówki, okazało się, że finalnie przepłaciłem dwu i pół krotnie.

4. Dupa mistrzem drugiego planu

Strzygę się zawsze sam. Kiedyś dla żartów obciąłem się tylko fragmentami, zostawiając krótkiego irokeza. Tak mi się spodobał, że postanowiłem zrobić sobie zdjęcie w tej fryzurze aby udostępnić znajomym. Nie zauważyłem, że w tle zdjęcia było odbite lustro, które odbijało drugie lustro z tyłu. Zaznaczę, iż zdjęcie robiłem zaraz po wyjściu z wanny, nie owinięty ręcznikiem i bez ubrań. Przy okazji dowiedziałem się, że mam zgrabny tyłek. Dziękuję.

5. Nutka zboczonej pikanterii w mailu do niewłaściwej osoby

W agencji PR, która ze mną współpracuje w ramach kampanii na blo, pracuje pewna pani Edyta. Początek jej maila zaczyna się jej imieniem. Kiedyś dla żartów chciałem do swojej bliskiej przyjaciółki wysłać maila, z lekką nuta pikanterii, odrobiny pozytywnego wulgaryzmu (mamy zakres słów, które lubimy i nie traktujemy jako obleśne, lecz bezpiecznie zabawne) i specyficznego żartu. Pechowo się składa, że moja przyjaciółka też ma na imię Edyta. Wpisując początek jej maila, w programie pocztowym został podpowiedziany jej adres. Tak mi się wydawało. Kliknąłem „wyślij” i poszło. Parę kwadransów później dostaję odpowiedź:

„Panie Marcinie.
Jestem przerażona Pana pomysłem i nie ukrywam, że nie wiem co odpowiedzieć. Doceniam Pana za otwartość, ale wydaje mi się, że (…)”

Spojrzałem z kim prowadzę tę korespondencję. Pomyliłem Edyty! Jako ciekawostkę dodam, iż ja i Edyta z agencji PR nadal współpracujemy i po tym mailu przeszliśmy na „ty” 🙂 Ale już bez takich pikantnych maili.

6. Plenerowe kino widmo

Co roku latem w miejscowości obok organizowane jest kino plenerowe. Wpisałem w Google datę, miejscowość i frazę „kino plenerowe”, aby sprawdzić, czy danego dnia też coś będzie się działo na mieście. Podekscytowany informacją, że tego dnia w plenerze będzie projekcja bardzo dobrego filmu, zwołałem około 10-osobową ekipę znajomych i na kilka samochodów wyruszyliśmy na piknik filmowy. Po dotarciu na miejsce okazało się, że tam nic nie ma. Pusto. Zero ludzi, zero sprzętu, leżaków. Jak to? Obeszliśmy to miejsce wielokrotnie, po drodze wypytując losowo wybrane osoby na temat organizowanego dziś seansu. Nikt nic nie wiedział. Gdy sprawdziliśmy jeszcze raz w internecie informację o tym wydarzeniu, okazało się, że miejsce i dzień się zgadzały. Nie zgadzał się tylko rok. To była informacja z zeszłego roku.

Książka Ale Wtopa

Książka, którą otwiera się odwrotnie.

Ale Wtopa – książka o pomyłkach, błędach i dziwnych porażkach

Może wystarczy sześć wymienionych wyżej wpadek, ale jeśli jeszcze czujesz niedosyt, mogę odesłać Cię do pewnej książki, która zasiliła moją domową biblioteczkę. Tytuł ten pozwala myśleć o wpadkach z innej perspektywy. Nawet jeśli stała się z tego gruba katastrofa, pozostaje cząstka czegoś, co może stanowić sytuacyjne arcydzieło. Nikt nie jest doskonały. Błędy popełniają nawet najwięksi geniusze. Niekiedy z pomyłek mogą wynikać śmieszne konsekwencje, z których potem śmieje się cały świat. Taka jest właśnie książka „Ale Wtopa”. Kompendium o wpadkach, które poprawia humor.

To co? Pośmiejemy się jeszcze z własnych błędów?

Macie pomysł jak wykonać tę zagadkę? #sklep #shop #mission #impossible #promo #netto #rudaslaska #2in1

Post udostępniony przez Marcin Kamyk Kamiński (@marcinkaminski_pl)

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Komentarzy: 2

  1. Łukasz

    Kiedyś znajomy ośmieszył w szkole średniej mnie przed pewną dziewczyną. Totalna masakra. Później jednak poszedłem na studia do innego miasta, poznałem fajną dziewczynę i… okazało się że to nowa najlepsza przyjaciółka tej dziewczyny z liceum 🙂

    Świat jest jednak mały 😀

  2. Tamara

    Dobrze przygotowany artykuł, dzięki.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 834 razy
s