Recenzja filmu Blade Runner 2049. To największe kinowe arcydzieło!

Blade Runner 2049 recenzja filmu

Mężczyzna rozróżnia tylko dwa rodzaje filmów: dobre albo ch**owe. Blade Runner 2049 tworzy trzecią kategorię filmów: zajebiste bez odwołania. A skoro powstaje specjalna kategoria definiowania filmów, to znaczy, że tytuł ten przejdzie jako jeden z najważniejszych filmów w historii kina.

Aby mieć odpowiednio wyrobione zdanie, dzień przed wybraniem się do kina na “Blade Runner 2049”, obejrzałem pierwszą część filmu z 1982 roku. W pierwszej części zachwyciłem się przede wszystkim mrocznymi scenami świata przyszłości, w którym człowiek nabiera coraz mniejszego znaczenia w otoczeniu androidów i sztucznej inteligencji. Latające pojazdy, migające neony w ponurym mieście oraz wszystko oparte na strukturze nocnego życia. Na dodatek muzyka Vangelisa podnosiła mnie jeszcze bardziej na wyżyny zadowolenia, powodując zachłanną chęć czerpania satysfakcji z każdej milisekundy filmu. Skoro film z lat osiemdziesiątych można uznać za dzieło doskonałe, miałem obawy, że wysoko zawieszona poprzeczka może nie pomóc nowej części. Zastanawiałem się, co by musiał zawierać sequel, aby mógł być co najmniej tak dobry jak pierwszy tytuł. Trudne zadanie, bo po co robić kontynuację czegoś, co jest pełne, doskonałe, ponadczasowe?

Miasto w Blade Runner 2049

Mroczna noc, świecące neony, hologramy i ponure miasto.

Fantastyczny obraz świata przyszłości

Jeśli dzień wcześniej zachwycasz się “Łowcą Androidów” z 82 roku, uznając ten film za wzór kinematografii sci-fi, a dzień później dowiadujesz się organoleptycznie, że powstało coś jeszcze lepszego, to mogą to być dwa najszczęśliwsze dni kinoholika. Nie umiem tego opisać, ponieważ odnoszę wrażenie, że oczy podczas seansu służyły jedynie za przekaźnik tego, co twórca filmu chciał przekazać prosto do mózgu widza. A mózg, dwa dni po obejrzeniu tego dzieła, nadal jest sparaliżowany z wrażenia.

Geometria światła w Blade Runner 2049

Geometria światła zachwyca.

Kolory, światło i doskonałe ujęcia to prawdziwa magia!

Gra świateł i kolorów zachwyca, choć po trzygodzinnym seansie można odczuć zmęczenie wzroku spowodowane kolorystycznym przesyceniem. Może obraz nie jest tak dynamiczny jak w kinie akcji, ale samo światło i sceneria tę dynamikę same stwarzały.

Podczas oglądania pierwszej części, opadła mi szczęka z wrażenia, wbijając się mocno w ziemię. Po obejrzeniu dzień później nowego filmu, tej szczęki zaczęli szukać górnicy. Każdy, nawet najdrobniejszy detal, został dopieszczony do granic wyobraźni, a fakt, że musi to być film co najmniej tak dobry jak z ‘82 roku, wymuszał jakby konieczność dopieszczenia filmu nawet w miejscach, gdzie zazwyczaj nie zwraca się na to świadomie uwagi.

Blade Runner Atari

Dla fana ośmiobitowych komputerów zobaczenie takiego neonu sprawia radość.

Drobne smaczki podsycają i tak już sytego widza

Zauważyłem wśród neonów dwie reklamy nie pasujące do roku 2049: Pan-Am (linia lotnicza, która została zamknięta parę dekad temu) oraz Atari. Czyżby to było miłe nawiązanie do poprzedniego filmu? Taki futurystyczny oldschool. Podoba mi się takie rozwiązanie.

Blade Runner 2049 Steve Jobs

Zaraz zaraz… Z kim mi się on kojarzy? No tak! Steve Jobs! 😀

Sci-fi jak sci-fi. Tyle, że wykorzystane do granic możliwości

W filmach sci-fi zazwyczaj chodzi o to samo. Ktoś walczy z kimś lub czymś, albo w imię czegoś. Fabułę sci-fi okrasza futurystyczna sceneria, która musi oddawać klimat świata, który jeszcze nie nastąpił. W Blade Runner 2049 fabułą prześciga scenerię, by za chwilę dać się prześcignąć, aby potem znowu ścigać i tak w kółko. Wszystko tu idzie w parze, zachwycając jednocześnie obrazem, jak i scenariuszem.

Wady filmu Blade Runner 2049. Czy są takie?

Niełatwo mówić o wadach w filmie, który jest ideałem, ale gdybym miał usiąść na krześle elektrycznym z założonymi słuchawkami grającymi discopolo i musiał wymienić wady Blade Runnera 2049, to powiedziałbym, że film, mimo wciągającej fabuły, jest zdecydowanie za długi. 120 minut mogłoby wystarczyć, aby w pełni przekazać najważniejsze wątki filmu bez utraty płynności fabuły. Trzy godziny to już perwersja.

Drugą wadą jest muzyka. Jest fantastyczna, idealnie oddająca klimat, ale po obejrzeniu dzień wcześniej poprzedniej części z ponadczasową muzyką Vangelisa, odczułem, że muzyka poszła krok w tył. Oczywiście szacun dla Hansa Zimmera, ale nie poradził sobie z zajebistością muzyki Vangelisa.

Brakuje mi takiej muzyki jak z pierwszej części:

Pójdę na ten film do kina jeszcze raz

Mówię serio! Ten tytuł wart jest tego, aby oglądać go kilka razy na kinowym ekranie. A kiedy film ukaże się na blu-ray lub serwisach VOD w jakości FullHD lub lepszej, dla wielu ten tytuł może być głównym motywatorem do zakupu porządnego telewizora z dużą przekątną i dobrym nagłośnieniem.

Jestem wielkim fanem “Gwiezdnych Wojen” i do przedwczoraj uznawałem tę serię za najlepszą w dziedzinie kina. Po obejrzeniu Blade Runnera z 1982 roku oraz nowego Blade Runner 2049 mogę śmiało uznać remis w kategorii moich ulubionych tytułów filmowych.

 

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

346
s