Zniszczyć niezniszczalne? Mnie się nie udało. Test pancernego smartfona Goclever Quantum 5 500 Rugged

Chwila nieuwagi, jeden upadek i mamy roztrzaskany wyświetlacz w smartfonie. Albo wystarczy, że chcemy odebrać pilną rozmowę podczas srogiej ulewy i już mamy zalaną delikatną elektronikę. Takie sytuacje często powodują konieczność wyrzucenia drogiego sprzętu, ponieważ naprawa staje się nieopłacalna. Tego rodzaju przypadki mogą się każdemu zdarzyć. Prawie, bo od paru lat dostępne są urządzenia, które są tak dobrze odporne, że nie grozi im uszkodzenie nawet podczas zrzucenia go ze skały i wpadnięcia do zimnej rzeki.

Test i recenzja Goclever Quantum 5 500 Rugged

Test smartfona Goclever Quantum 5 500 Rugged

Po zeszłotygodniowym, zadowalającym teście głośników bezprzewodowych, przyszedł czas na test smartfona od tego samego producenta. Do testów dostałem model Goclever Quantum 5 500 Rugged. Jako, że jest to sprzęt o najwyższej klasie odporności IP68, pozwoliłem sobie sprawdzić na ile to prawda. Zdawałem sobie sprawę, iż podczas testów może wydarzyć się niespodziewany “wypadek” przy pracy i go rozbiję. Próbowałem, aby do tego doszło, jednak ten twardy jak skała smartfon nie dał za wygraną. Nim naprawdę można robić takie szalone rzeczy, które za pierwszym razem mogłyby zabić smartfona o standardowej konstrukcji. Fajnie jest móc powyżywać się na czymś, co dotychczas uważane było za bardzo delikatne. Kto o zdrowych zmysłach myślał o ryzykownych próbach wytrzymałościowych sprzętu za kilkaset złotych? Ja znam takiego jednego. To powiedziałem ja – Kamyk.

Odporny na zalanie

Wodoodporny smartfon Goclever Quantum 5 500 Rugged

Mam wreszcie rybki. Ładne?

Mam w domu mini akwarium, ale rybek nie mam, więc włączyłem na Youtube filmik z rybkami i zanurzyłem smartfona do wody. Pluskał się tam pół godziny, choć mógłby dłużej, ale mi się nudziło, więc go wyjąłem. Przejrzałem go całego, ekran reaguje, głośnik też gra normalnie, a gniazda słuchawek i USB nie przepuściły do środka ani kropli wody.

I pomyśleć, że jeden z moich poprzednich zwykłych smartfonów poległ przy zalaniu winem 🙂 Już bardziej tego wina szkoda było. A jeszcze kilka poprzednich smartfonów po niby lekkim upadku przeszło do historii z pajączkiem na ekranie. We wszystkich przypadkach nie opłacało się naprawiać.

Telefon utopiony w WC

Nieee… Tu może jednak nie wrzucę, bo może go jakiś Wodnik Szuwarek połknąć.

Odporność na temperaturę. Włożenie na 2 godziny do zamrażarki

Producent zapewnia, że wytrzyma nawet najbardziej skrajne warunki, a najniższą temperaturę, którą wytrzyma to minus 40 stopni. Tyle to moja zamrażarka nie osiąga, ale przy minus 18 stopniach smartfon nawet nie poczuł, że mu zimno. Po wyjęciu po długiej próbie hibernacji ekran cały czas reagował na każdy dotyk i wszystko działało tak, jak by nic się nie stało.

Telefon schowany w lodówce

W zamrażarce, jak i w lodówce, mam zepsute światło. Next razem mogę włożyć do środka smartfona z włączoną latarką.

Jeśli więc jesteś taternikiem, lub pracujesz np. na chłodniach, z tym smartfonem możesz śmiało przebywać wszędzie. Możesz go też podarować swojemu bałwanowi. Z pewnością się ucieszy 🙂

A co w przypadku temperatur w drugą stronę? Co prawda z ogniem sobie nie poradzi (no bez przesady), ale obudowa wytrzyma w skrajności podobno nawet do 80 stopni. Możesz więc zalać go wodą podczas zaparzania yerba mate.

Odporność na zarysowania

Jeśli masz tak jak ja, że w kieszeni, w której trzymasz smartfona, trzymasz dodatkowo klucze do mieszkania, małe kilofki i pisiont jednogroszówek, to pewnie wiesz jak może ekran po paru miesiącach wyglądać. To teraz sobie wyobraź, że tego smartfona możesz rysować śrubokrętem (gwoździa pod ręką nie miałem), aby finalne powiedzieć: nie ma nawet najmniejszej ryski.

To dobra wiadomośc dla kobiet – tipsiar, które rysują swoimi szponami wyświetlacz jak gwiazdy na lodzie swoimi łyżwami 🙂 Tutaj prędzej stępisz swoje pazurki, niż zaznaczysz ślad na ekranie.

Spróbuj go potrzaskać gdy wyjmujesz nieuważnie z kieszeni

Próbowałem go upuszczać jakieś dwieście razy. Plus koledzy jakieś kolejne dwadzieścia. Normalny smartfon by się rozpieprzył jeśli nie przy pierwszym, to już przy drugim wypadnięciu z kieszeni. Ten jest na tyle twardzielem, że prędzej się znudziłem ciągłym upuszczaniem z coraz większej wysokości i coraz większą siłą, niż doczekałem się jakiejkolwiek krzywdy. Nie wiem, czy wytrzymałby grę w hokeja służąc jako krążek, ale w codziennych sytuacjach lub w niebezpiecznej pracy jest nie do zajechania.

Dwa jednakowe telefony

Dwaj twardziele zmierzyli ze sobą pojedynek. Wynik? Remis. Żaden nie ucierpiał ani trochę.

Jakie posiada wady?

Bądźmy szczerzy. Zdjęcia robi raczej średnie, ale to nie jest smartfon przeznaczony do robienia zdjęć. Jego przeznaczenie jest inne i radzi sobie w tym w stu procentach. Niektórych może przerażać spora waga, ale tak być musi, jeśli chcemy sprzęt w pancernej obudowie.

Poniżej zamieszczam kilka przykładowych zdjęć. Widać, że przy sztucznym świetle są lekko zblurowane, ale w plenerze jest już trochę lepiej:

A zalety?

Oprócz tego, że jest urządzeniem, które można brać nawet na poligon wojskowy, jest też urządzeniem praktycznym. Pięciocalowy ekran jest optymalnym rozmiarem. Kiedyś pisałem, że mniej niż 5 i pół cala nie biorę do rąk 😉 Tutaj jestem skłonny zrobić wyjątek, bo jest to wyjątkowa kategoria urządzenia. Bardzo ucieszyło mnie zagęszczenie ikon na ekranie: 5 w rzędzie, a tych rzędów jest 6, czyli łącznie na jednym ekranie zmieści się 30 aplikacji. Lubię mieć wszystko w zasięgu palca bez zbyt częstego przewijania ekranu. Tutaj przestrzeń wykorzystano najbardziej jak to możliwe.

Dla kogo jest przeznaczony pancerny smartfon Goclever Quantum 5 500 Rugged?

Mogłoby się wydawać, że tylko dla wojska lub kaskaderów, ewentualnie dla dzikich sadystów lub dziećmi z ADHD 🙂 Jednak nie tylko. Biorąc pod uwagę ceny serwisowe za wymianę potłuczonego ekranu w zwykłych smarftonach (średnio około 400-700zł), lub świadomość, że po zalaniu zwykłego smartfona trzeba wydać kasę na nowy sprzęt, za Goclever z serii Rugged wydasz raz i zapomnisz o pozostałych kosztach typu serwis, pokrowce, czy odzyskiwanie cennych danych po zalaniu. Nie wspomnę nawet o psychicznym komforcie, kiedy to nie trzeba już uważać i obchodzić się ze smartfonem jak z jajkiem. Dobry sprzęt to taki, który kupuje się raz a porządnie. Dla ludzi aktywnych pancerne smartfony stają się najlepszą opcją.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 479
s