Google Music. Czy będzie lepszy niż iTunes i Spotify?

Google Music. Muzyka w chmurzeByło sobie Spotify. To znaczy nadal jest, ale drugiego dnia odinstalowałem tę aplikację. Nie spełniała moich oczekiwań, przy okazji utrudniając poruszanie się po niej swoim ociężałym interfejsem. Jest sobie iTunes – z tego w ogóle nie korzystam, ponieważ polityka Apple jakoś mi nie podchodzi. Jest sobie jeszcze kilka mniej liczących się serwisów muzycznych, z którymi miałem ochotę obcować góra parę godzin i o nich zapomnieć. Nic mi nie podeszło do gustu od tamtego czasu.

Mając wiele mobilnych urządzeń i kilka komputerów marzyłem o takim dobrodziejstwie, które mogło by sprawować funkcję playera w chmurze bez konieczności kopiowania muzyki na wszystkie moje urządzenia osobno. Tak się składa, że dziś rano usłyszałem, że na polskim rynku zaistniała dawno zapowiadana od Google usługa pod banalnie łatwą do zapamiętania nazwą „Google Music”. Jako, że jestem na okrągło podpięty pod Androida jak pod respirator, pomyślałem sobie: „a niech stracę. Skoro Spotify przetestowałem, co mi zaszkodzi sprawdzić czym Gógiel mnie zaskoczy”. Wszedłem na https://play.google.com/music/ – zsynchronizowałem wszystkie swoje urządzonka + zainstalowałem player na komputerze i co? Może i nie zaskoczył mnie ten zacny wujaszek Gógiel, ale również nie zniechęcił jak poprzednie aplikacje. Bardzo prosty interfejs to coś, co bardzo lubię. Poza tym prosta integracja z kontem Google to jedna z najważniejszych zalet tej usługi. Jeśli do jutra z niej nie zrezygnuję, to znaczy że wreszcie którejś aplikacji muzycznej udało się zadomowić w guście Kamyka.

Muzyka Google

Google Music to nie tylko player. To także sklep muzyczny, w którym można zakupić zarówno całe albumy, jak i pojedyncze utwory (te drugie oscylują w cenie od 0,99 do 2,99 zł). Można także wykupić miesięczny abonament za kilkanaście złotych, z czego pierwszy miesiąc (w chwili gdy piszę te słowa) jest za darmo.

Albumy w Google Music

Jak na razie doszukałem się tylko jednej wady: nie wszystkie okładki albumów się synchronizują. Nie wiem czy to wina aplikacji, czy może ja coś źle robię. Zaraz się tym pobawię, bo właśnie mam ciekawą płytę do przesłuchania.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Komentarzy: 2

  1. Klekot

    Jaką to ma pojemność na import własnej audioteki?

  2. Marcin Kamiński

    Z dostępnych informacji wynika, że możesz pomieścić do 20 tysięcy utworów.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 604
s