I co z tego że chińskie? Bardzo dobrze

Made in ChinaNa wielu forach internetowych oraz niebieskim F czytam komentarze o tym, jako by dany elektroniczny produkt był wielkim złem, bo został wyprodukowany w Chinach. Że to nie jest polska czy amerykańska firma, ponieważ produkcja tego sprzętu znajduje się na wschodnim kontynencie.

Co ma wspólnego miejsce produkcji z pochodzeniem marki? Polska marka to POLSKA marka, niezależnie gdzie jest delegowany jej koszt produkcji. Tak, „koszt produkcji”, ponieważ produkcja jest kosztem. Wszystkie znane marki na świecie zarabiają na sprzedaży, nigdy na produkcji. Sprzedaż generuje pieniądz, produkcja – odwrotnie. Samo wyprodukowanie przedmiotu nie przynosi zysku, gdy nie ma kto zlecać jego produkcji. Dlatego zawsze byłem za tym, aby koszty zrzucać jak najdalej. Tam, gdzie są jak najniższe, aby później na produktach zarabiać więcej.

Laptopy, smartfony, rowery, większość sprzętu AGD i RTV pochodzi właśnie z krajów, na które zrzuciło się koszty wykonania. Nawet internetowe hejty jakoby Made in China to zło, pisane są na komputerach / tabletach wyprodukowanych u Chińczyków. Nie wierzysz? Zajrzyj pod obudowę urządzenia, na którym czytasz ten artykuł.

中國是權力
– tak powie każdy chiński pracownik

Że niby chińska technologia jest gorsza od europejskiej? Error! Chińscy inżynierowie uchodzą za najlepszych na świecie i reszta świata powinna brać z nich przykład, z ich kreatywności, pracowitości, oraz doskonałej determinacji. Sam gdybym był właścicielem jakiejś dużej marki chętnie bym skorzystał z projektów chińskich inżynierów oraz zlecił produkcję właśnie tam. Powiem więcej: bardziej ufam jakości chińskiej niż polskiej czy amerykańskiej. Dlaczego? Bo za XXX dolarów w Chinach otrzymam przyzwoitej jakości produkt. Za tę samą kwotę od Polaka otrzymałbym produkt o znacznie obniżonej jakości żeby jego produkcja była w ogóle opłacalna. Dzięki niskim kosztom w Azji mam pewność, że za daną kwotę otrzymam znacznie więcej i lepiej niż w Europie. Jest także wiele azjatyckich firm (np. Korea lub Japonia), których azjatycka technologia znacznie przewyższa amerykańską czy europejską. Mowa choćby o koreańskich smartfonach Samsung, lub japońskich drukarkach Kyocera Taskalfa.

My, czyli cywilizowana Europa, powinniśmy się w 100% skupić na zarabianiu, sprzedaży, a nie głupio rypać w mieliźnie nieopłacalnej produkcji. Mielizną niech zajmują się kraje trzeciego świata pracujące dla nas.

Zaraz doczepi się do mnie polska klasa robotnicza. Że gdyby nie oni, to nie było by co sprzedawać. Otóż producenta można sobie dowolnie zmieniać. Tak samo można zamienić każdego robotnika i wymienić go na lepszy model. Robotnicy zawsze będą na łaskach handlowców i marketingowców.

PS: Pisząc o produkowanych w Chinach (celowo nie używam słowa „chińskich”) produktach mam na myśli markowe przedmioty. Żadne podróbki.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

1 Komentarz

  1. chomikowa

    Sprowadzam z Chin pewne produkty. Wygląda to tak, że są one produkowane w tej samej fabryce, co tzw. oryginały z metką niemiecką. Nie wiem na jakiej zasadzie segregują te wyroby, które za połowę ceny są wysyłane do mnie- do Polski. ALE! Zdarzyło mi się dwa razy, że wyroby przysłane do mnie były fatalne i nie nadawały się do sprzedaży. Ich jakość była mizerna.
    I tak samo jest w Polsce- raz coś zostanie wyprodukowane rewelacyjnie, raz nie.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 651
s