iTaxi – konkurencja dla Ubera

iTaxi konkurencja dla Uber

W taxi jebie gnojem! A Uber nie ma paszportu polsatu i licencji! A w taxi oszukujo na piniondze! A Uber nie płaci podatkuf!

Dajcie spokój. Krzyczycie nawzajem na siebie swoimi płaskimi głowami, zapominając mądre powiedzenie: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Korzystam z obydwu tych przewoźników nie stojąc po żadnej stronie. Dziwne, prawda? A po co miałbym brać udział w tej karłowatej potyczce, skoro obie te instytucje są pożyteczne. Są jednak sytuacje, kiedy ani taxi, ani Uber nam nie pomogą. I co wtedy?

Uberów tyle, co kanarek nasmarkał, a taxi nie posiada aplikacji do zamawiania. Jak żyć?

Opowiem ci moją historię z życia. Parę tygodni temu, po wyjściu z kliniki z zabiegu, który uniemożliwiał mi mówienie, wybrałem numer do jednej z miejskich sieci taksówkarskich. Odebrała sympatyczna pani dyspozytorka, ale kiedy chciałem zamówić kurs, przypomniałem sobie, że przecież nie mogę mówić (zmasakrowana górna część szczęki). Rozłączyłem się smutnym tonem. Nie miałem możliwości zamówienia taxi w inny sposób.

Pozostała alternatywa. Zamówić tego złego niedobrego Ubera – podobno wynalazku szatana i innych postaci z bajek. Tak się jednak złożyło, że w promieniu 9 kilometrów żaden Uber nie był w danej chwili dostępny. Ani Ubera, ani taxi. No pięknie. A ja w coraz gorszym stanie stoję poskładany przed budynkiem i czuję, że znieczulenie powoli przestaje działać. Zaraz będzie się działo.

Świat się nie kończy na samym taxi i Uberze

Sytuacja ta uświadomiła mi, że alternatyw transportu jest znacznie więcej. Owszem. Mogłem wrócić ze szpitala autobusem, ale w takim stanie zdrowia byłoby to dla mnie co najmniej niekomfortowe.

Googlowałem, szukając jakiejkolwiek odpowiedniej dla mnie możliwości powrotu do domu. Kumple z samochodem nagle wszyscy zajęci. Ubera nie ma, a zadzwonić na taxi w takim stanie nie potrafię. Dzięki tym poszukiwaniom odkryłem Amerykę. Google podpowiedziało: iTaxi!

Zamawianie taksówki przez aplikację

To fioletowe to ja. Pomarańczowe to dostępne taksówki. Za minutę będzie przy mnie. Wystarczy, że kliknę „zamów”. Dzwonić nie muszę.

Kolejna apka do zainstalowania. Cholerka, jak mus to mus. Zainstalowałem aplikację od iTaxi i co widzę? Wypisz-wymaluj jak Uber. Tyle, że to taxi. Zaznaczam palcem przycisk “zamów” i gotowe. Aplikacja sama informuje kierowcę gdzie stoję, a ja na ekranie widzę jak blisko już jest mój kierowca. Rejestracja? Być musi, ale wszystko trwa jakieś cztery minuty, łącznie z podaniem maila, ustawieniem hasła, konta PayPal lub numeru swojej karty. Gotowe.

Taksówka iTaxi

Zamawianie taxi z aplikacji. Tak jak ma Uber

Podczas zamawiania miałem możliwość dodać adnotację w polu dodatkowych uwag, więc napisałem, że jestem po operacji i nie mam możliwości posługiwania się mową. Kierowca, gdy podjechał, wszystko już wiedział i bez słowa zawiózł mnie do miejscowości, którą zaznaczyłem w aplikacji podczas zamawiania. A dzięki temu, że kurs zamówiłem przez aplikację na smartfonie zamiast telefonicznie, trafił mi się jeszcze rabat 20%, co przy kursie z Katowic do Rudy Śląskiej kwota była zauważalna. Warto też wspomnieć, iż przed zamówieniem już widzisz na ekranie, ile będzie kosztował taki kurs. Co jest jeszcze fajne? To, że nie trzeba mieć gotówki ze sobą. Ba! Nie trzeba mieć ze sobą nawet karty płatniczej, ani NFC. Wystarczy konto PayPal, które zdefiniujesz na swoim koncie aplikacji iTaxi. Po zakończeniu kursu, aplikacja sama się rozliczy za kurs. Koniec z gadkami typu: “Pani kochana, ale ja nie mam jak wydać”. Inną sprawą może być kwestia napiwków dla kierowcy. Póki co kwestia ta nie została rozwiązana.

Aplikacja iTaxi

Dokąd jedziemy? Żartowałem. Wszystko wiem gdzie mam pana zawieźć.

Prosto, wygodnie i bez zbędnych słów

Mam swojego zaprzyjaźnionego taksówkarza w Będzinie, ale korzystam z niego tylko w obrębie tego rejonu. Gdy jestem w innych okolicach, zamówienia ulubionego taksówkarza mijało by się z celem. Dojazd zbyt duży panie Tomku. Dlatego na przemian do tej pory korzystałem z taxi i Ubera. Teraz coś mi się wydaje, że iTaxi będzie moim nowym faworytem.

Czy taxi jest złe?

Niekoniecznie.

Czy Uber jest zły?

Nie.

Więc w czym problem?

W tym, że gdy jedni walczą o siebie, jednocześnie zapominają o klientach. Nie dbają o potrzeby pasażerów, tylko o własne. Jeśli zmieni się mentalność niektórych taksówkarzy, nie będzie powodu do protestów. Kibicuję każdemu. Zarówno taksówkarzom, jak i Uberowi, ale jeśli dalej będą tak wojować, pasażerowie szybko znajdą trzecią opcję, która, jak widać po opisanym przeze mnie przypadku, szybko się znajdzie.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 433 razy
s