Przestałem odczuwać strach i tego się właśnie boję

Marcin KamińskiPamiętasz Bukę z Muminków? Podobno była postrachem wszystkich dzieci oglądających tę kreskówkę. A teraz przypomnij sobie ile razy za czasów dzieciństwa twoi opiekunowie aby sprawować kontrolę nad twoim posłuszeństwem wpajali ci do głowy strach. Straszono cię Babą Jagą, cyganami, małymi cyckami, wilkami, dzieciojadem i innymi dziwadłami, abyś tylko zrezygnował ze spełniania swoich zachcianek i wykonywał ich polecenia. To taka najprostsza metoda wychowawcza.

Lata mijały, a ty coraz śmielej wystawiałeś swoją głowę z bezpiecznej dziupli. Kręciło cię ryzyko, pchanie się w niebezpieczne akcje aby poczuć adrenalinę, która dotychczas była ci obca. Ale gdy przychodziło do zrealizowania tego co pragniesz, gdzieś głęboko w tobie odzywał się zakorzeniony strach podpowiadający, żebyś się powstrzymał, bo to: a) niebezpieczne, b) wystawiające cię na pośmiewisko, c) urwie ci jaja, d) nie smakuje tak jak chłodna herbatka w cichym i ciepłym mieszkaniu.

„Nie baw się ogniem bo nie będę gasiła twoich pożarów.”
– {Edyta}

Taaa… Jasne…

Codziennie chcesz zrobić co najmniej jedną, zajebistą, szaloną rzecz, lecz coś cię wewnątrz powstrzymuje i nakazuje bezpiecznie siedzieć w szarej strefie komfortu. Tym czymś jest strach przed podejmowaniem decyzji. Zakodowane to miałeś od najmłodszych lat i dla własnej wygody nie chciałeś się tego pozbyć. Bezpiecznie jest dożyć spokojnej, nudnej starości? Twoje wnuki będą miały niezłą bekę z ponurego dziadka, który nie ma nic do opowiadania.

„Strach to znęcanie się nad własną psychiką sytuacjami, które nigdy nie miały miejsca”
– {Kamyk}

Strach to fikcja. Im bardziej dajesz się kontrolować strachowi, tym więcej przegapiasz ze swojego życia. Jak można pozwalać się kontrolować czemuś, co nie istnieje?

Wszystko co robię, robię z myślą o zajebistych wspomnieniach na przyszłość. Tu nie ma niejsca na słowo „nie” mając już odpaloną rakietę na plecach. Nie boję się ryzyka, bo to ryzyko boi się mnie. Niejedną akcję przypłaciłem potrzaskaną dupą, zachłyśnięciem się głębokim pędzącym powietrzem, niejednym kaskaderskim siniakiem, oraz niejednym zaliczonym zgonem w środku nocy gdzieś na torach lub opuszczonych rozpadających się budynkach. Każdy tydzień to zajebista przygoda, przepełniona ciarami na plecach. Każdy dzień to powód do radości. Każda sekunda z życia to powód… do pomnażania jej, aby krew w żyłach zapier*alała z niedozwoloną prędkością.

Brak czucia strachu uważam za zaletę, poza jednym wyjątkiem. Pozbywając się strachu straciłem możliwość odbierania sygnałów ostrzegawczych przed zbliżającym się realnym zagrożeniem. Ale czy to ważne? Przecież po stracie głowy i tak jej nie będę czuł, a póki co, wszystko czuję podwójnie.

Tu.

i teraz.

Na zakończenie, pozytywny akcent filmikiem z YT:

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 302
s