Singielka brzmi dumnie?

Singielka

Codziennie rano budzisz się sama, ewentualnie z cierpiącym na ADHD kotem który czeka jak posprzątasz mu w kuwecie. Otwierasz oczy, rozciągasz się na zbyt wielkim łóżku i mówisz sama do siebie: „ale było fajnie”. Really?

Podnosisz się z łóżka. Zanim weźmiesz prysznic idziesz zrobić dwie kawy. Patrzysz na te porozrzucane na podłodze ubrania, które wszystkie należą do Ciebie, a marzyłaś, aby połowa z nich była męska.

Przynosisz te kawy. Obie dla siebie. Pierwszy łyk, potem drugi… czas w zegarku mija nieubłaganie, mimo iż każda godzina wygląda tak samo a samotne wieczory zamieniają się w niekończącą się nudną wieczność. Czas się spieszyć na tramwaj, którym zmierzasz codziennie w to samo miejsce. Przed wyjściem odruchowo przeglądasz się w lustrze, aby wyglądać z rana w miarę jako tako oraz sprawdzasz skrzynkę SMS, czy czasem ktoś napisał do Ciebie gdy spałaś. Nikt nie napisał. Nikt nie zapytał co słychać, nie zaprosił na kolacjośniadanie. I tak codziennie. Te same w kółko powtarzane rytuały, aż to codziennie powtarzane słowo: „a może jutro” coraz mniej przekonuje i uświadamiasz sobie, że okłamujesz sama siebie.

Początkowo byłaś dumna z bycia singielką. To takie modne być kobietą wyzwoloną. Owszem, dobrze być kobietą wyzwoloną, ale w łóżku z partnerem, pozbywając się wszelkiego wstydu, dając się ponieść perwersyjnej fantazji. Tylko że nie masz z kim.

Mija kolejny dzień. Samotnie zjedzona kolacja, i jeden kieliszek wina aby zapić swe smutki. Kolejny wieczór kładziesz się sama i głaskasz bezduszną poduszkę.

Dobranoc :* – mówisz do poduszki przytulając się do niej.
– … – poduszka nic nie odpowiedziała.

Free photo: Unsplash/Pixabay

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 2 121 razy
s