Sound Club Rugged Mini. Bezprzewodowy głośnik, który przeżyje niejeden upadek

Sound Club Rugged Mini głośnik bluetooth wodoodporny

Gniazda minijack coraz większymi krokami odchodzą do lamusa (i chwała im za to), będąc zastąpionymi standardem USB, albo całkowitym odejściem od kabli na rzecz transmisji bezprzewodowej. Jako, że byłem umiarkowanie grzeczny, dostałem właśnie jeden taki głośnik, który nie wymaga kabli, a jednocześnie nie wymaga ciągłego noszenia ze sobą ładowarki. Czy w dobie bezprzewodowych urządzeń, gdzie największą bolączką jest pojemność baterii, jest miejsce na głośniki bluetooth? Jasne, że tak! Jednym z wartych uwagi bezprzewodowych i tanich głośników jest Goclever Sound Club Rugged Mini. A co takiego ma w sobie?

Głośnik bluetooth Sound Club Rugged Mini – co dostajemy po wyjęciu z pudełka?

Pierwsze uczucie po wzięciu tego głośnika do ręki to wrażenie, że nie trzeba być delikatnym, aby mu nie zrobić krzywdy. Głośnik tak jak wygląda, tak też jest wytrzymały na mechaniczne uszkodzenia. Wokół obudowy głośnika przymocowane są śruby wyglądające z daleka jak stalowe nity stosowane w mostach lub specjalistycznych pojazdach wojskowych. Titanic też miał dużo tych nitów, tyle, że grał nudną muzykę 🙂 Konstrukcja głośnika naprawdę jest solidnie wykonana i można ten sprzęt obsługiwać mniej czule, niż dotychczas byliśmy zwyczajni przy urządzeniach innych producentów.

Port ładowania głośnika

Port audio oraz USB zakryte są pod wodoszczelną gumką. To znaczy, że jak nalejesz do środka wody i zamkniesz gumkę, to nic nie wypłynie 😛 Czy jakoś tak.

W zestawie z głośnikiem znajduje się kabel USB do ładowania, przewód audio, który pozwoli nam słuchać muzyki nawet wtedy, kiedy nie chcemy łączyć się bezprzewodowo. Znajdujemy także jedną małą rzecz, która cieszy: karabinek, dzięki któremu podczas wypraw, np. w góry będzie trzymał się plecaka. To dobry patent także na rower, kiedy chcemy przypiąć głośnik do kierownicy. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie, niż jazda rowerem w słuchawkach narażając się na niedosłyszenie zagrożenia na drodze. Przyda się również gdy wychodzimy z psem na spacer, przypinając go do obroży, aby pies mógł poobcować trochę z kulturą. No chyba, że nie lubi Prodigy 🙂

Jest muza, jest dęsing

Dwa głośniki po 5W każdy. Niby te liczby wcale szału nie robią, ale jak na mobilny głośnik, ujdzie. Jakość dźwięku jest nawet zadowalająca, a nie za duża moc pozwala na odtwarzanie nawet 18 godzin muzyki. Wyobrażasz sobie picie na ławce i słuchanie muzy 18 godzin na jednej fazie? 🙂 Bo ja tak. Tzn. nie wiem, ale zgaduję, że tak. Dobra dobra.

Długość działania baterii była dla mnie największym zaskoczeniem w tym głośniku. Żeby było ciekawie, to grafik na pudełku się pomylił pisząc, że bateria posiada pojemność 1000mAh, kiedy tak naprawdę ma 4400mAh. Osoby oglądające opakowanie w sklepie mogą na niekorzyść producenta nie dokonać zakupu sugerując się błędnymi danymi. Zgaduję, że producent już o tym wie i że nowe serie wyjdą z poprawnie zaprojektowanym opakowaniem. Szkoda by było z powodu takiej wpadki zmarnować jedną z najlepszych cech tego gadżetu.

Jak rąbnie na ziemię, to wystarczy podnieść i dalej słuchać.

Nie. Nie ciebie, ani twojego kumpla. O głośnik mi chodzi. Odporny na deszcz, choć do trudniejszych warunków nie jest stworzony. Żeby nikomu na myśl nie przyszło wrzucać go do wanny. Jeśli przebywasz w otoczeniu, gdzie panuje duże zapylenie, też nic mu się nie stanie. A jak ci upadnie, nie zrobi mu się krzywda. Gumowa obudowa dobrze spełnia swoją rolę, a przy okazji wycisza drgania z głośnika, kiedy stawiamy go np. na blacie biurka.

Wodoodporny głośnik bluetooth

Gumowana obudowa naprawdę świetnie tłumi drgania z głośnika. Dzięki temu głos nie odbija się na biurku.

Nie tylko słuchanie muzyki

Łączność bluetooth przydaje się tutaj nie tylko do słuchania muzyki. Głośnik może też być przydatny do prowadzenia rozmów telefonicznych, kiedy podczas słuchania przez bluetooth muzyki ze smartfona ktoś nagle do ciebie zadzwoni. Przyznam, że mój rozmówca bardzo wyraźnie mnie słyszał. Dlatego jestem w stanie potwierdzić, że mikrofon w tym głośniku jest całkiem przyzwoitej jakości. Tylko co to za przyjemność odbierać telefon, kiedy w danej chwili delektuję się muzyką?

Wolność bez kabli, bez obaw o ładowarkę i warunki atmosferyczne. Przekonało mnie to

Tam, gdzie to tylko możliwe, rezygnuję z kabli. Gniazdka bezprzewodowe (a jasne! Są takie! Zapraszam do siebie), WiFi, NFC, bluetooth… Gdyby jeszcze stały się wreszcie popularne zasilacze bez konieczności podpinania do prądu. Tesla – i love you, choćby za to, że w obecnych czasach, chcąc posłuchać sobie muzyki, nie muszę się plątać kablami. Ta cecha, w połączeniu z ponadstandardową wytrzymałością mechaniczną obudowy, czyni ten głośnik świetnym gadżetem do słuchania w trudnych warunkach.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 364
s