Spacer po lesie. Mój codzienny rytuał

Spacer po lesie

Gdy dzień się kończy, porzucam wszystkie niepotrzebne myśli i wychodzę z domu przed siebie. Mam ogromne szczęście, że mieszkam w pobliżu dwóch lasów, co pozwala mi czerpać przyjemność z obcowania z naturą, nawet jeśli jest to środek Aglomeracji Śląskiej. Las jest dla mnie miejscem niezwykle ważnym, w którym spędzam codziennie godzinę przed zaśnięciem. Ostatnio nawet więcej, kiedy wybieram się na przejażdżkę rowerową. Czasami za dnia zabieram ze sobą książkę i siadam w cieniu drzew. Lepszej metody skupienia nie znam.

To mnie odpręża i pobudza zarazem. Oczyszcza z całego dnia, pracy, wszelkich spraw na głowie, dając energię na następny dzień. Energią totalnie czystą, przepełnioną samymi pozytywnymi cechami.

Drzewa potrafią rozmawiać z ludźmi

Podobno drzewa potrafią się ze sobą komunikować. To prawda. Powiem więcej: komunikacja między drzewami a człowiekiem także jest możliwa. Może nie dokładnie tak, jak standardowo definiujemy komunikację, ale w postaci przesyłania fal energetycznych. Wszystko co istnieje wytwarza jakąś energię w postaci fal. W ten właśnie sposób jestem połączony z lasem. Ja rozumiem las, las rozumie mnie, dlatego przebywanie w swoim gronie dobrze nam służy. Drzewa dają mi tlen, ciszę i wewnętrzny spokój, ja w zamian daję zrozumienie, szacunek i wdzięczność.

Uwolnij swój umysł

Ktoś mnie woła z tyłu? Aaa nie. To moje myśli zostały za mną i chcą, żeby na nie poczekać. Zostawiam je. Mój umysł jest czysty. Każdego dnia wszelkie zaległe zbędne myśli pozostają daleko za mną, w ciemności, gdzieś pomiędzy drzewami. Nie potrzebuję ich. One już swą rolę spełniły. Zostawiam tylko te dobre, a ze wszystkich złych myśli właśnie się oczyściłem.

Słyszę szelest. Wiatr chce dołączyć do mnie. Trochę dodatkowego powietrza nie zaszkodzi. Pozwalam mu i idziemy razem w głąb lasu. Wiatr pomaga mi iść prosto przed siebie popychając mnie swoim podmuchem z tyłu. W pewnym momencie się zatrzymuję. Chcę tu chwilę postać. Tu jest tak dobrze. Wiatr nie może jednak czekać, więc nasze drogi się rozstają.

Patrzę ku górze. Zazwyczaj gdy się patrzy do góry, widzi się niebo, a nocą chociaż gwiazdy lub księżyc. Spomiędzy gałęzi wychyla się pewien srebrny gość. Dziś jest w połowie przysłonięty, ale gdy jest pełnia, w lesie panuje inna atmosfera. Wtedy wszystkie drzewa starają się na mnie zrobić wrażenie w świetle blasku, pokazując swoje zielone piękno. W zamian otrzymują ode mnie zachwyt i obietnicę, że następnego dnia też je odwiedzę.

Czasami, gdy zrobię coś niekoniecznie dobrego w danym dniu, zdarzy mi się nieopatrznie dostać z liścia. Czyżby drzewa chciały mi coś powiedzieć? A może chcą pokazać mi inną drogę, żeby tej nocy skręcić w inną ścieżkę?

Czy spacer w lesie jest normalny?

Może się wydawać, że człowiek piszący w ten sposób jest nienormalny. Mów co chcesz, ale dla mnie kontakt z naturą jest czymś zupełnie oczywistym. Nienormalne natomiast wydaje mi się to, że mając możliwość czerpania przyjemności, ludzie wolą siedzieć w swoich betonowych kwadratach, zamiast pozwolić swojemu organizmowi się zregenerować w sposób najbardziej naturalny z możliwych: dotlenienie się w miejscu obfitym w drzewa.

Wyjdź z domu na spacer i spróbuj zrobić tak, jak ja robię. Poczuj to.

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Komentarzy: 5

  1. Dora

    Zalety spacerów do lasu to także sposób na możliwość zbierania grzybów, ale to dopiero jesienią. Ja też często wybieram się do lasu. To dobre miejsce na bieganie. W lesie mogę biegać bez obaw, że ktoś mnie zaczepi na mieście kiedy mierzą czas i nie chcę się zatrzymywać pod byle pretekstem.

  2. Fika Mika

    Ja bym się bała iść na spacer do lasu. Nigdy nie wiadomo co się czai w ciemności.

  3. Marta

    Tez mieszkam w poblizu lasu i korzystam z jego dobrodziejstw czesto. Uwielbiam spacery po lesie o ten wewnetrzny spokoj jaki mnie ogarnia.

  4. Iwona Motyw Kobiety

    Wiesz, że mam już zaplanowany podobny post? :)) Codziennie spędzam w pobliskim lesie sporo czasu- tzn.może przesadziłam, że codziennie; ale codziennie tam chodzę, choćby na kwadrans; ostatnio spędziłam kilka godzin spacerując korytem rzeki – obok mnie nie dalej niż 1,5 metra przebiegły 2 sarny :)) Kocham las, kocham drzewa i powiem jedno: nic tak człowieka psychicznie nie odpręża jak pobyt w lesie :))

  5. lexmaruda

    Też jestem ze Śląska, ale jakoś nie mam zbyt dużo zieleni w pobliżu. Napisałeś, że ludzie czerpią przyjemność z siedzenia w swoich betonowych kwadratach, zamiast pozwolić swojemu organizmowi się zregenerować. Myślę, że nie do końca tak jest, bo mimo że człowiek odcina się coraz częściej od natury, to szybko do niej wraca, niczym marnotrawny syn. Ucieczki w Bieszczady są coraz bardziej popularne, bo ileż można żyć w tej betonowej puszczy? 🙂 Ładnie kontemplujesz naturę! Pozdrawiam ciepło!

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

400
s