Witajcie w Rosji. Kraju będącym stanem umysłu

Rosja stan umysłu

Rosja. Jedyny na świecie kraj, który będąc w połowie Europą i Azją, nie pasuje do żadnego z tych kontynentów. Jak by oderwany od rzeczywistego świata. Kraj miliona kontrastów, które przenikają między sobą tworząc krzywe zwierciadło, pokazujące karykatury typowego obywatela. Kraj, którego stolica jest usłana złotem i luksusowymi apartamentami, jak i symbolem skrajnej biedy i ludźmi żyjącymi w starych, rozpadających się drewnianych chatach. Kontrast życia tutaj jest tak wielki, że pojęcie tego zjawiska może zająć trochę nieskończoności i jeszcze kawałek.

Czy Rosja to stan umysłu?

Wiele mówi się o Rosji jak o kraju z innej planety. Kraju pełnego absurdów, nienaturalnych zachowań i wszelkich wynaturzeń społecznych. Można by bronić Rosję przed krzywdzącymi stereotypami tłumacząc, że w Polsce także śmieją się z Radomia, Sosnowca czy Wąchocka. Skoro jednak obraz Rosji w krzywym zwierciadle ukazywany jest przez samych Rosjan, można te stereotypy przyjąć z przymrużeniem oka i z pewną dozą humoru próbować zrozumieć to zjawisko.

To jest Rosja. Tego rozumem nie ogarniesz

Ciekawego zobrazowania Rosji dokonał Dmitry Glukhovsky w książce “Witajcie w Rosji”. Książki tej nie należy porównywać z dotychczasowymi dziełami Glukhovskiego, lecz traktować jako wyodrębnioną część biografii. Dmitra znam z bardziej hardcorowych klimatów, takich jak Metro 2033, FUTU.RE, czy Czas Zmierzchu. Trudno tak nagle przestawić się gatunkowo do tej książki mając przed oczyma inne dzieła Glukhovskiego, ale ogólnie przyjęte teorie o Rosji pomagają nam się oswoić z tematem nie zważając na to, kto jest ich autorem.

Książka Witajcie w Rosji

Dmitry Glukhovsky – Witajcie w Rosji.

W formie zabawnych opowiadań autor podszczypuje stereotypowe zachowania władzy rosyjskiej, bogaczy, jak i zwykłych obywateli jednego z największych państw świata. Czasami nawet przejaskrawia pewne sytuacje lub osoby tworząc elementy absurdalnej fantastyki.

Choć teksty są bardzo proste, nie wymagające od czytelnika głębszego myślenia, sami zaczynamy się zastanawiać do jakiej znanej osoby lub organizacji chciał autor przypisać dany rozdział. Czy naprawdę wydarzenia i postacie są fikcyjne, czy może to jest głęboko zakamuflowana, okraszona surrealizmem satyra, nawiązująca do rzeczywistych postaci i wydarzeń? Tego na pewno autor nam nie zdradzi, a nam pozostaje się tylko domyślać.

Foto tytułowe na darmowej licencji CC0

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 1 107 razy
s