Z prądem działa lepiej

Z prądem działa lepiej

Podobno wszystko co elektroniczne z prądem działa lepiej. To mądre powiedzenie, choć nie do końca prawidłowe. Nie można wszak urządzenia bez prądu uznać że działa gorzej, ponieważ nie działa wcale. Dlatego tak bardzo ważna w naszym życiu jest energia, bez której nie potrafimy się odnaleźć we współczesnym świecie.

Thriller pt. „Blackout” – {Marcin KAMYK Kamiński}

Godzina 20:48. Miałeś umówić się ze swoimi najlepszymi znajomymi na mieście, ale utraciłeś z nimi w pozornie błahy sposób kontakt. Nie masz z czego zadzwonić, bo właśnie przed chwilą rozładował ci się smartfon. Kiepska sprawa. No trudno. Wybierzesz się w ciemno na miasto i tam poszukasz kumpli. Może będą tacy dobrzy i poczekają na ciebie godzinę domyślając się, w którym miejscu się znajdziecie. Na twoje szczęście akurat przyjechał autobus nr 255 – idealnie. Wsiadasz i jedziesz na centrum. Pech chciał, że jedziesz na gapę, ponieważ twój bilet elektroniczny zainstalowany w smartfonie z powodu wyczerpanej baterii dziś nie będzie użyty. Rozglądasz się nerwowo po autobusie z nadzieją, że nie spotkasz w nim kanarów. Twój nerwowy wzrok zwraca na siebie uwagę wśród współpasażerów.

Faktycznie. Kanary są. Co robić? Ciśnienie ci się podnosi. Wyobrażasz sobie, jak bulisz kanarom półtora stówy kary za brak biletu (a dokładnie posiadanie rozładowanego i nie zainkasowanego ebiletu). Pocą ci się ręce. Pada szybka decyzja: ucieknę! Wyskakujesz cztery przystanki wcześniej i nie wiesz gdzie się znajdujesz. Wilki jakieś, albo kojoty. Nie wiadomo co, bo jest ciemno. Na kiboli nie zwracasz uwagi. Próbujesz być niewidzialny. Idziesz bocznymi, zabłoconymi ulicami przed siebie. Coraz silniejszy deszcz nie umila ci przygody. Chcesz sprawdzić na GPS co to za miejsce i w którą stronę się kierować na centrum, ale… bateria ci padła. Jasny szlag! Jesteś w czarnej d…

Godzina 23:31. Dalej błądzisz tracąc nadzieję, że spotkasz dziś znajomych. Jesteś głodny i zmarznięty. Postanawiasz wrócić do domu i zakończyć ten fatalny dzień. A do domu tak daleko i nie wiadomo w którą stronę. Za lasem znajdujesz rozkład jazdy, ale nie wiesz, która jest godzina bo… bateria twojego smartwatcha też już padła. Na szczęście któryś z przechodniów powiedział ci aktualną godzinę, lecz informacja ta nie była pocieszająca. Ostatni autobus do domu odjechał czternaście minut temu. Czternaście cholernie cennych minut. Jedynym ratunkiem jest zamówienie taksówki. Nie masz kasy, więc chodzisz po mieście i udajesz menela, aby użebrać 30 złotych na powrót taxi do domu. Ciemno jest, a ty nie masz nawet jak teraz zaświecić latarki, bo… niech zgadnę: bateria w latarce się rozładowała?

Godzina 3:12. Długo to trwało, ale udało ci się uzbierać na taksówkę do domu. Jesteś coraz bardziej wściekły, głodny i przemarznięty. Na dodatek poturbowany przez nieznanych ludzi tylko dlatego, że wszedłeś im w drogę prosząc o parę złotych na taxi. Szczęśliwy jednak, że masz już za co wrócić. Już chcesz zamówić taksówkę, ale… zaraz zaraz… z czego chcesz zadzwonić?

Czy czytając tę opowieść też czułeś, jak byś przeżył totalny blackout i oderwanie od świata? Ja tak miałem za każdym razem, gdy padała mi bateria w urządzeniach mobilnych. Naprawdę dzień bez źródła energii można zaliczyć do thrillera sytuacyjnego.

Ten czarny scenariusz zdarzył ci się w życiu co najmniej raz. Zgadłem? Wiem o czym myślisz. Ja w takich sytuacjach czuję się bezradny. Dlatego też zacząłem nosić ze sobą zapasową energię. Nie. Nie będzie tu tym razem mowy o Bodymax. Chodzi o powerbank, dzięki któremu szybko podładujesz swoje urządzenia bez konieczności ucieczki do pomieszczenia, w którym znajduje się gniazdko elektryczne.

Jaki powinien być idealny powerbank?

Przede wszystkim powerbank powinien mieścić się w kieszeni. Im bardziej płaski, tym lepszy. Mam nie czuć tej dodatkowej „grubości” w spodniach. Ten, który otrzymałem od Leitz ma zaledwie półtora centymetra grubości. I dobrze się z tym rozmiarem czuję 🙂

Powerbank Leitz Complete 500 - wymiary

Jego obudowa jest naprawdę cienka. W kieszeni prawie nie czuć tej ładowarki.

Drugą wymaganą cechą jest duża pojemność. Mój pierwszy powerbank (taki najtańszy szajs z marketu za 19 złotych) miał pojemność 2000 mAh. Urządzenia, z których korzystam, są głodne dużej dawki energii, więc trzeba było poszukać czegoś mocniejszego. Mój nowy Leitz Complete 5000 ma aż 5000 mAh! Na ile to wystarczy? Na co najmniej dwa pełne naładowania smartfona. Zastanawiam się, czy przeżyłbym na tym powerbanku trzydniową wycieczkę plenerową na środku pustyni.

Korzystam z wielu urządzeń mobilnych na raz. Oczywiście smartfon (pełniący rolę phabletu), smartwatch, słuchawki bezprzewodowe, oraz kilka drobnych okazjonalnych przedmiotów. Bez smartfonu i słuchawek czuję się jak po amputacji kończyn, więc łatwo sobie wyobrazić frustrację, gdy oba te urządzenia mi się rozładują. I tym właśnie docieramy do punktu trzeciego. Trzecią (i zapewne nie ostatnią) cechą, jaką dla mnie powinien posiadać powerbank, to możliwość ładowania kilku urządzeń na raz. Jeden port to zdecydowanie za mało w standardowych powerbankach. Niezbędnym minimum dla mnie są dwa porty USB, dzięki którym mogę równocześnie ładować smartfon oraz drugie urządzenie, np. smartwatch, słuchawki, lub odtwarzacz mp3.

Ładowarka do telefonów Leitz Complete 500

Ładowanie dwóch urządzeń na raz dzięki pojemności 5000 mAh oraz dwóm portom USB.

Dodatkową pożądaną zaletą jest solidna i estetyczna konstrukcja. Nie chcę urządzeń, które są brzydkie i się samoczynnie po kilku tygodniach rozsypują. Sprzęt od Leitz wygląda na dobrze wykonaną bryłę, z zaokrąglonymi brzegami, dzięki którym idealnie leży w dłoni. Tworzywo, z którego ten powerbank jest wykonany (brzegi z twardego ABS, a przód i plecki z poliwęglanu) sprawia uczucie dotykania puszystego nie ślizgającego się w dłoni gumoplastiku.

Minusy? Może jest jeden. Waga. Ale to naturalne, że akumulatory muszą swoje ważyć. No i nie wiadomo czy za rok, dwa, moje wymagania nie wzrosną co do pojemności ładowarek. Choć póki co, 5000 mAh spokojnie nakarmi dwa urządzenia. A co będzie, gdy będę chciał naładować smartfona kilka razy dziennie?

Leitz Complete 5000 – dane techniczne

waga: 120 gramów
ilość portów ładujących: 2 USB
wymiary urządzenia: 60x114x14 mm
ładowanie powerbanku przez port micro USB
kontrolka naładowania: 4 diody LED (każda odpowiada za kolejne 25% napełnienia)
Dostępne kolory: biały lub czarny

Leitz logo

Wpis powstał dzięki współpracy z firmą Leitz.
Zdjęcie tytułowe: Nick Harris

Zobacz też to:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Komentarzy: 2

  1. joppa

    Baterie w telefonach padające jak muchy są plagą. Dawniej tego nie było. 10 lat temu miałam taki telefon, którego bateria działała nawet 5 dni. Teraz ledwo dobę wytrzymuje pod warunkiem, że nie dzwonię często i oszczędnie korzystam z internetu. Dopóki nie odkryją na świecie jakiegoś wspaniałego wynalazku zastępującego baterie w telefonach, coraz częściej będziemy skazani na podłączanie się do ładowarek. Niby na świecie mamy rozwój technologiczny, lecz w dziedzinie żywotności baterii w telefonach producenci robią krok w tył.

  2. Hobby man

    Piszesz, że z prądem działa lepiej. Tak samo mam w kajakarstwie. Płynięcie pod prąd daje mizerne rezultaty. A jeśli chodzi o długość działania baterii w nowych telefonach, mój przedmówca ma rację. Dlatego przesiadłem się na starą nokię. Jeśli będzie możliwość że telefony będą trzymać co najmniej dwa dni, może wtedy pomyślę do powrotu tak zwanych wszystkomających smartfonów i innych udogodnień nowoczesnej techniki. Powerbank owszem używam (nie tego producenta o którym piszesz, tylko trochę mniej nowoczesny), ale nie do ładowania telefonu (stara nokia ma inne gniazdka ładowania), ale do podładowania empetrójki, której podczas podróży na spływy kajakowe nigdy nie zostawiam.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 458
s