Otwarta rozmowa i edukacja seksualna

Para zakochanych

W prasie drukowanej i w sieci ukazuje się coraz więcej materiałów na temat prowadzenia rozmów o seksie przez partnerów. Specjaliści jednoznacznie twierdzą, że dobra komunikacja w sferze erotycznej jest ułatwieniem, a niekiedy warunkiem udanego współżycia. Czy dajemy sobie radę z rozmowami na temat seksu?

Potrzebna wiedza

Rozmowy intymne partnerów są ogromnie ważne i stanowią fundament komunikacji. Jednak wciąż wielu z nas tkwi w przekonaniu, że współżycie seksualne jest poniekąd instynktowne i żeby „to robić” nie trzeba żadnych szczególnych umiejętności, że „samo wyjdzie”. Takie przekonanie wynosimy z domu, gdzie w ogóle nie rozmawiało się o seksie, uważając go za temat wstydliwy. Nie mamy też odpowiedniego zasobu słów poza infantylnymi kolokwializmami lub wulgaryzmami, zasłyszanymi na podwórku. Z kolei używanie w sytuacjach intymnych określeń naukowych jest pretensjonalne i śmieszne. W rezultacie nawet, jeżeli bardzo chcemy rozmawiać o współżyciu, nie bardzo nam to wychodzi. Niektóre pary radzą sobie, wynajdując własne, mniej lub bardziej spontaniczne określenia intymnych części ciała, zrozumiałe tylko dla nich. Jest to całkiem dobry sposób, który nie tylko spełnia swoje zadanie w rozmowie, ale często dodaje pikanterii w sypialni.

Co nas krępuje?

Dla mężczyzny najważniejszym wyznacznikiem ego są jego możliwości seksualne; dają mu one pewność siebie i odpowiednią samoocenę. Rzecz jednak w tym, co o tych możliwościach sądzi partnerka. W ten sposób dochodzimy do sedna – czy potrafi ona wyrazić swoje oczekiwania. Jeśli tak, nie będzie trudności z ich spełnieniem; gorzej, jeżeli kobieta ma opory przed ich werbalizacją.

Według badań, jakie przeprowadził jeden z serwisów randkowych, 52 proc. mężczyzn rozmawia ze swoimi partnerkami często, posługując się określeniami zdrobniałymi i pieszczotliwymi. Co ciekawe, 38 proc. partnerek akceptuje taki sposób rozmowy, zaś 40 proc. kobiet ogólnie nie ma problemu z otwartą rozmową o seksie z użyciem fachowego słownictwa. Stosuje je 26 proc. mężczyzn. O seksie  rozmawia sporadycznie lub preferuje naprowadzenie partnera/partnerki gestem 12 proc. kobiet i 10 proc. mężczyzn. Pozostali badani nie rozmawiają o seksie nigdy. Mężczyźni uważają, że jest to zupełnie niepotrzebne, bo „dogadują się bez słów”, natomiast panie w większości twierdzą, że jest to dla nich krępujące, poza tym wstydzą się i uważają, że kobiecie nie przystoi ujawnianie swoich potrzeb i pragnień seksualnych, gdyż mogłoby to zostać odebrane jako nieprzyzwoite. Co więcej, kobiety te nie rozmawiałyby o seksie nawet z własnym mężem! Mimo to wyniki badań skłaniają do optymizmu; okazuje się, że Polacy coraz częściej i coraz bardziej otwierają się na sferę intymną, która przecież jest tak samo fizjologiczna, jak oddychanie czy jedzenie.

Jak rozmawiać?

Przede wszystkim trzeba przekonać drugą połówkę, że w sypialni nic nie jest nieprzyzwoite, jeżeli oboje tego chcą. Można zacząć od zachwalania figury partnerki i wyrażenia chęci obejrzenia jej w bieliźnie erotycznej, po czym wspólnie poszukać takowej w internetowym sklepie intymnym. Jest to też doskonała okazja do zapoznania się z ofertą erotycznej bielizny męskiej. Wywiąże się rozmowa, którą można umiejętnie naprowadzić na bardziej „pikantne” tory. Dawkować trzeba umiejętnie, aby nie wywołać oporu, a już w żadnym wypadku nie należy robić uwag typu „kochanie, może byś trochę zeszczuplała?”, bo wówczas można zniweczyć w jednej chwili cały wysiłek. Nawet jeżeli tu i ówdzie jest nieco za dużo pod skórą, udajemy, że tego nie widzimy. Cel uświęca środki, a na ćwiczenia odchudzające przyjdzie czas później…

Kobiety popełniają błąd licząc, że „on w końcu się domyśli”. Nic bardziej błędnego. Jeżeli współżycie przebiega w zaproponowany (narzucony) przez mężczyznę sposób i nie otrzymuje on sygnału, że partnerce nie odpowiada np. określony rodzaj pieszczot i wolałaby inne – będzie nadal postępował jak dotychczas w przekonaniu, że udająca „dla świętego spokoju” orgazm partnerka naprawdę szczytuje. A ona w końcu zacznie unikać seksu albo będzie zupełnie bierna, traktując współżycie jak pańszczyznę. W rezultacie seks, zamiast być elementem spajającym związek i źródłem obopólnej radości i bliskości, będzie rzeczywiście pańszczyzną, która rychło znudzi się partnerowi, oczekującego od seksu zadowolenia i odprężenia.

Skrępowanie można przełamać, poszerzając wspólnie słownictwo, określające intymne części ciała. Te, które wydają się mało romantyczne, można zdrobnić lub uprościć, jednak wystrzegając się określeń wulgarnych i infantylnych. Warto tworzyć własny słownik, o którym już była mowa. Język polski uchodzi za wyjątkowo ubogi, jeżeli chodzi o terminologię z zakresu życia seksualnego, dlatego kreatywność w tym obszarze jest cechą bardzo pozytywną.

Inną metodą porozumienia jest komunikacja niewerbalna, polegająca na naprowadzaniu rąk partnera na miejsca, gdzie dotyk sprawia największą przyjemność, na stymulacji tempa czy siły ucisku. Mniej skrępowany partner może natomiast wyrazić swoje oczekiwania werbalnie. Z czasem druga osoba zorientuje się, że jest to o wiele prostsze i lepiej zrozumiałe.

Uwaga: nie należy wzorować się na filmach porno. Są one bardzo mocno przesadzone, a dialogi całkowicie sztuczne. Znacznie lepiej wypracować własną metodę porozumiewania się na podstawie – chociażby – podręczników anatomii czy sztuki kochania.

Autor wpisu gościnnego: Natalia Setecka, Sklep-Intymny.pl

Zobacz też to:


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Otwarta rozmowa i edukacja seksualna?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

224