Obudziłem się zakopany pod ziemią. Myślałem, że to koniec

Horror

Postanowiłem uciąć sobie małą sobotnią, popołudniową drzemkę. Gdy się przebudziłem, zastała mnie całkowita ciemność. Pewnie przespałem cały dzień – myślę sobie. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, iż oprócz okropnej ciemności poczułem wilgoć i dziwny zapach pochodzący nie wiadomo skąd. Już wtedy zacząłem mieć niespokojne podejrzenia.

Próbuję po omacku wstać, lecz coś drewnianego nade mną mnie zatrzymywało.

Zdziwienie…

W górze słyszę przytłumiony głos z głośnika. To komunikat zapowiadanych pociągów. Z trudem udało mi się zrozumieć, że odgłosy pochodzą ze stacji Ruda Śląska Chebzie. Jestem blisko – myślę, tylko gdzie ja jestem i co ja tutaj robię? I czy na pewno jest to Ruda Śląska? Zazwyczaj o tej porze roku, zaczynając od ponurej jesieni, a szczególnie zimą, w tej okolicy czuć okropny smog i zapach palonego plastiku. Zamiast tego czuję wilgotną ziemię i stęchliznę, która bezlitośnie paraliżuje zmysł węchu. Nie rozumiem! Gdzie jestem?!? Jak zobaczyć światło? Jak się ruszyć? W tej chwili zapragnąłem poczuć zapach smogu, aby potwierdzić, że jestem w okolicy, o której myślę. Zapach upragnionego dymu, którego tak nienawidziłem. Jakim cudem zasnąłem na innym osiedlu, skoro położyłem się na wygodnym, dużym łóżku w swoim mieszkaniu? Ktoś mi coś podał i straciłem kontakt? Dziura w świadomości nie pozwalała mi ani przez sekundę przestać myśleć o tym, aby ułożyć to w jakąś logiczną całość.

Serce biło coraz mocniej. Coraz więcej pytań, coraz większa adrenalina. Coraz mniej cierpliwości. Coraz więcej niewiadomych. Zero odpowiedzi, a myśli zagłuszały coraz głośniejsze bicie serca.

Próbuję wypchnąć to “coś”, co mnie blokuje od góry. Coś, co nie pozwala mi wstać i wyjść. Bezskutecznie. Robię chwilę przerwy. To wszystko na nic! – zakląłem w myślach. Ani drgnie aby się wydostać. Próbuję łączyć fakty. Nic do głowy nie przychodzi. Próbuję zachować zimną krew i cały czas racjonalnie myśleć jak się z nieznanego miejsca wydostać.

– Znajduję się chyba w trumnie – doszedłem do wniosku, od którego każdy włos na ciele się zjeżył – tylko kiedy to się stało? W jaki sposób? Dlaczego? I kto to zrobił? No i jak długo tutaj leżę?!?

Słyszę kolejny przejeżdżający u góry pociąg. Próbuję krzyczeć, wołać, dać jakiś znak, że jestem tutaj, zakopany pod tą mokrą ziemią. Niech ktoś kurwa mnie usłyszy! Halooo!!! Nic… Może muszę głośniej. Krzyczę na całe gardło nie przestając ani na chwilę. Wołam, drę się z całych sił. Gardło powoli przestaje wytrzymywać, aż tu nagle… obudził mnie własny krzyk na wygodnym łóżku w ciepłym, pachnącym mieszkaniu.

Na jakiś czas odstawię picie melisy i robienie popołudniowych drzemek.

Zobacz też to:


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Obudziłem się zakopany pod ziemią. Myślałem, że to koniec?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Komentarzy: 3

  1. Hakuna

    Pisz więcej takich przeżyć. Fajnie piszesz. Czułam każde zdanie które napisałeś.

  2. Dżinn

    Pozostanę tutaj na dłużej 🙂
    Pozdrawiam muzycznie.. 🙂

    Dominika

  3. Wredotek.pl

    Bardzo ciekawie napisane. Czytałam z zapartym tchem. Pisz tak dalej! 🙂

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

571