
Paradoks produktywności Ali Abdaala to taki rodzaj książki, przy której co chwilę miałem ochotę przerwać lekturę, tylko po to, żeby coś od razu zmienić w swoim dniu. Nie dlatego, że autor straszy wizją turbo efektywności. Raczej dlatego, że spokojnie i pewnie pokazuje, że przyjemność z pracy nie jest luksusem, tylko paliwem do sensownego działania.
O czym właściwie jest ta książka?
Abdaal bierze na celownik nasze święte przekonanie, że produktywność to zaciskanie zębów, dyscyplina i przepychanie się przez zadania. Proponuje alternatywę opartą na badaniach psychologicznych i pozytywnej psychologii: to dobre samopoczucie ma generować wyniki, a nie odwrotnie. Zamiast kolejnego systemu nawyków dostajemy zaproszenie do zbudowania własnego sposobu pracy, który opiera się na ciekawości, lekkości i sensie, a nie na poczuciu winy.
Trzy P, które zmieniły moje patrzenie na pracę
Najmocniej wbiła mi się w głowę koncepcja trzech P: zabawy, sprawczości i ludzi. Autor pokazuje, że każde z tych źródeł energii da się wpleść nawet w pozornie nudne zadania, jeśli przestaniemy traktować pracę jak pokutę.
Kiedy Abdaal pisze o “Play”, poczułem się wywołany do tablicy. Od lat uczę się traktować pisanie jak eksperyment, a nie test z polskiego. Nagle widzę to czarno na białym jako strategię, a nie fanaberię. “Power” to dla mnie ten moment, kiedy przestaję udawać, że kontroluję wszystko, i zaczynam świadomie wybierać, gdzie faktycznie chcę użyć swoich umiejętności. “People” uderza w nerw szczególnie mocno, jeśli pracujesz samotnie przy komputerze. Abdaal pokazuje, jak bardzo inni potrafią doładować albo wyssać energię z twojej pracy.
Nauka w tle, praktyka na pierwszym planie
To, co mnie kupiło, to połączenie anegdot lekarza i twórcy internetowego z badaniami o emocjach, hormonach i teorii “broaden and build”. Pozytywne emocje nie są tu nagrodą po robocie. Są mechanizmem, który poszerza naszą percepcję, zwiększa kreatywność i sprawia, że w ogóle mamy ochotę coś robić. Wątek dopaminy wypada szczególnie ciekawie, bo przestaje być demonizowany. To nie wróg, tylko sygnał, który możemy skierować w stronę rzeczy naprawdę ważnych, zamiast w stronę bezmyślnego scrollowania.
Najbardziej lubię w tej książce to, że naukowe wstawki nie udają akademickiej rozprawy. Zamiast ciężkich cytatów dostajemy czytelne przykłady i proste eksperymenty do wdrożenia od ręki. To sprawia, że kolejne rozdziały aż proszą się o notatnik obok.
Struktura książki zachęca do działania
Paradoks produktywności jest ułożony wokół procesu: najpierw doładowujesz energię, potem odblokowujesz się z prokrastynacji, a na końcu uczysz się utrzymywać sensowne tempo pracy. W praktyce oznacza to, że nie giniesz w teoretycznych rozważaniach, tylko przechodzisz przez konkretne obszary, które zwykle bolą najbardziej.
Najbardziej podoba mi się to, że autor co chwilę wraca do pytania “po co w ogóle to robisz”. Nie odpuszcza czytelnikowi łatwych odpowiedzi. Zamiast przepisywać listy zadań, zaczynasz grzebać w wartościach, w tym, co naprawdę cię ekscytuje, i nagle okazuje się, że część projektów zwyczajnie nie zasługuje na twoją uwagę.
Nie wszystkie porady z tej książki zadziałają
Przy całej mojej sympatii czuję, że momentami Abdaal balansuje na granicy zbyt gładkiego optymizmu. Jeśli pracujesz w środowisku, które jest obiektywnie toksyczne, sama zmiana nastawienia nie załatwi wszystkiego. Chwilami książka zbyt łatwo sugeruje, że “wystarczy dodać trochę zabawy”. Widać też, że to autor, który czytał tonę innych pozycji o produktywności i czasem aż za bardzo widać ślady tych inspiracji, co może dawać wrażenie kolażu znanych motywów.
Mimo to nie miałem poczucia kopiowania wprost. Raczej widzę kogoś, kto poskładał rozproszone idee w spójny system, a potem przefiltrował go przez doświadczenie lekarza, twórcy i człowieka, który naprawdę pracował na dużym obciążeniu.
“Paradoks produktywności” – opinia pozytywna
Jeżeli masz dość narracji, że “trzeba się bardziej postarać”, ta książka jest jak rozmowa z kumplem, który wreszcie mówi wprost, że coś tu nie gra w całej kulturze zapieprzania. Jest szczególnie wartościowa dla osób kreatywnych, freelancerów i wszystkich, którzy mają dużą swobodę organizowania własnej pracy, a jednocześnie wieczne poczucie, że robią za mało.
Największy komplement, jaki mogę jej wystawić, jest prosty: po lekturze nie miałem wyrzutów sumienia, że nie robię więcej. Miałem za to bardzo konkretną ochotę zrobić odrobinę mniej rzeczy, ale w sposób, który naprawdę mnie cieszy. Od zabawy formą, przez odważniejsze decyzje, po większą troskę o ludzi, z którymi pracuję. Jeśli tego właśnie szukasz w książkach o produktywności, Paradoks produktywności ma ogromną szansę, żeby mocno z tobą zarezonować.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.