Piwo bezalkoholowe to odpowiedzialność, nie obciach

Piwo i rower

Są pewne rzeczy, które lubię, a nie mogą iść w parze. Są to między innymi piwo i rower. Lubię smak piwa w popołudniowe lub weekendowe chwile, tak samo jak lubię pędzić przed siebie w siną dal rowerem. Jestem odpowiedzialną osobą, dlatego trzymam się zasady, że gdy podróżuję rowerem, nie sięgam po alkohol. Jak zatem pogodzić apetyt na piwo z jazdą na rowerze? Można w jeden sposób, o którym dziś opowiem. Jest nim spożywanie piwa bezalkoholowego.

Na początku warto przypomnieć ważną społecznie informację. Maksymalna ilość alkoholu we krwi, po której można prowadzić pojazd to 0,2 promila. Są to kwestie prawne, ale warto pomyśleć także nie tylko w ramie prawnej, ale w kwestii odpowiedzialności.

Co grozi za jazdę po alkoholu?

Jeśli jesteś kierowcą samochodu, za jazdę po alkoholu możesz stracić prawo jazdy, a nawet zostać pozbawionym wolności jeśli dojdzie do wypadku. To tylko konsekwencje prawne. Jeśli spowodujesz wypadek, w którym ktoś poniesie śmierć lub kalectwo, w grę wchodzić będą jeszcze większe konsekwencje: sumienie. Chyba nie chcesz mieć nikogo na sumieniu tylko dlatego, że chciałeś się napić alkoholu i prowadzić pojazd?

Pojazd pojazdowi nierówny. W kwestii prowadzenia pojazdów i związków z alkoholem wymienia się głównie samochód. A co w przypadku innych środków lokomocji? Jako, że jestem z zamiłowania rowerzystą, skupimy się dziś na kwestiach spożywania alkoholu i poruszania się rowerem.

Najpierw postawmy sobie zasadnicze pytanie:

Czy można po alkoholu jeździć rowerem?

Można (w dozwolonych ilościach), ale po co? Czy nie lepiej jeździć na świeżym powietrzu bez alkoholu we krwi? Dzięki temu prowadzenie roweru jest prostsze, a pełna koncentracja na drodze pozwala zachować równowagę i sprostać długim dystansom do przejechania.

Jeżdżę rowerem, ale mam ochotę na piwo

Jestem człowiekiem i lubię sobie wypić. Smak piwa jest jednym z najprzyjemniejszych, jakie mam przyjemność kosztować, więc szkoda mi odmawiać skosztowania smaku piwa kiedy organizuję sobie plenerową wycieczkę rowerową.

Nie muszę odmawiać sobie przyjemności. Przecież w takich sytuacjach właśnie jest piwo bezalkoholowe. Smakuje jak prawdziwe piwo, a nie dyskwalifikuje z jazdy rowerem. Dzięki współpracy blogerskiej z marką piwa bezalkoholowego Łomża 0%, miałem przyjemność o tym się przekonać. Mam również okazję podzielić się swoim nabytym doświadczeniem.

Czy piwo bezalkoholowe smakuje inaczej?

Nie. Piwo bezalkoholowe Łomża produkowane jest w ten sam sposób, co tradycyjne piwo. Jedyny proces produkcyjny, który różni piwo bezalkoholowe od tradycyjnego, to dealkoholizacja. Alkohol jest usuwany dopiero jako ostatni proces produkcji piwa. Dzięki tej procedurze piwo zachowuje swój oryginalny smak od samego początku produkcji. Piwo bezalkoholowe smakuje tak samo. Jedyna różnica to taka, że możesz pić dowolną ilość i dalej możesz prowadzić samochód, rower, czy inny pojazd.

Piwo Łomża zero procent smakuje tak jak prawdziwe piwo alkoholowe. Jedyne, czego mi szkoda, że jest to popularny lager. Mam nadzieję, że wkrótce Łomża wypuści bezalkoholowe piwo z gatunku APA. Uwielbiam piwo APA i tego mi brakuje wśród piw bezalkoholowych.

Czy piwo bezalkoholowe to obciach?

Obciachem jest pić alkohol, kiedy sytuacja na to nie pozwala. Obciachem jest się upić w najmniej wskazanych okolicznościach. Prowadzenie pojazdu po alkoholu to nie dość, że obciach, to przede wszystkim brak odpowiedzialności (tak samo jak wożenie autem pasażerów będąc skupionym w tym czasie na SMSowaniu zamiast na drodze). Dlatego wyraźnie powiem: piwo bezalkoholowe to nie obciach. To dobra alternatywa w sytuacjach, kiedy ma się ochotę na piwo, ale nie można spożywać alkoholu. Pozdrawiam odpowiedzialnych.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 💜 Marcin KAMYK Kamiński (@marcinkaminski_pl)

Zobacz też to:


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Piwo bezalkoholowe to odpowiedzialność, nie obciach?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Komentarzy: 3

  1. Inga

    Sama w zasadzie nie przepadam za jakimkolwiek piwem, ale wiadomo od czasu do czasu mam ochotę, niestety nie każdy rozumie że chęć na piwo nie musi się wiązać z alkoholem i że piwo bez alkoholu tez moze byc dobre a na rowerze jest jak z samochodem, trzeba byc odpowiedzialnym

  2. Andrzej

    Nie zgodzę się z Tobą. Sam niejednokrotnie próbowałem piw bezalkoholowych (też uwielbiam piwo, ale chyba się starzeję, bo coraz mniej mogę wypić) i żadne, ale to dokładnie ŻADNE nie smakowało mi, jak piwo. Co najwyżej jak gorzka woda. A próbowałem Żywca, Warki, Lecha, Łomży też. Nie wiem, może mam wybredne podniebienie, ale niestety póki co muszę wraz z dobrym smakiem wchłaniać też procenty i do domu wracać autobusem 🙂

  3. Hania

    Lagery mnie kompletnie nie interesują, ale ostatnio dowiedziałam się o istnieniu wina bezalkoholowego i przymierzam się do przetestowania. Na piknik rowerowy może być idealne!
    No i nigdy nie zrozumiem dlaczego ktokolwiek miałby się tłumaczyć z tego, że nie pije…

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

380