
Niektóre rowery już z daleka pokazują, ile kosztują: karbonowa rama, agresywna sylwetka, komponenty z najwyższej półki i logo, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Riese & Müller Homage4 GT Rohloff działa inaczej. Na pierwszy rzut oka bierzesz go za bardzo dopracowany trekking albo miejskiego SUV-a: niska rama, błotniki, solidny bagażnik, pełne zawieszenie. Skąd cena przekraczająca 30 tysięcy złotych, rozumiesz dopiero z bliska. Jeździłem konfiguracją z akumulatorem 625 Wh (w ofercie jest też 1250 Wh), piastą Rohloff E-14 i silnikiem Bosch Performance Line CX.
Rower jest ciężki, ale od pierwszych metrów pewny
Homage nie jest lekki ani zwinny jak klasyczny trekking i nie ma sensu tego owijać w bawełnę. Masę czujesz wtedy, gdy przestawiasz rower na postoju, zawracasz w ciasnym miejscu albo wprowadzasz go po kilku schodkach. Po ruszeniu temat masy znika. Konstrukcja prowadzi się stabilnie i bardzo przewidywalnie. Wspomaganie nie robi tu z roweru elektrycznego gadżetu, który tylko dopycha korbę. Homage od początku pracuje jak przemyślany środek transportu, którym równie dobrze dojedziesz do pracy i po zakupy, jak pociągniesz dłuższą wyprawę z sakwami.

Niska rama zmienia codzienną wygodę
Najpraktyczniejszy element tej konstrukcji to nisko poprowadzona rama unisex typu wave. W ciężkim e-bike’u znaczy ona znacznie więcej niż w zwykłym rowerze. Wsiadasz i zsiadasz swobodnie, nawet z założonymi sakwami, w mieście, gdzie zatrzymujesz się co chwilę, i w zwykłych ubraniach zamiast kolarskiego stroju. Nogi nie musisz przerzucać wysoko nad tylnym kołem i bagażnikiem. Po kilku kilometrach w ruchu miejskim przestajesz traktować to jak detal.

Pełne zawieszenie to komfort, do którego szybko się przywiązujesz
Riese & Müller nazywa swoje rozwiązanie Control Technology. Pełne zawieszenie pracuje tu razem z konstrukcją nastawioną na stabilność i komfort. W praktyce to jedna z największych zalet tego roweru. Na gorszym asfalcie, drogach w łatach, kostce brukowej czy nierównym szutrze rower nie przenosi każdego uderzenia prosto na dłonie. Nierówności nadal czujesz, ale wyraźnie wygładzone.
Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy rower ma zastąpić samochód na co dzień. Na krótkiej trasie po idealnym asfalcie pełne zawieszenie wygląda na luksus. Po kilkudziesięciu kilometrach mieszanej nawierzchni, z dodatkowym bagażem, robi się zwykłym elementem wyposażenia. Homage nie ciągnie do ścigania się. Ciągnie do tego, żeby jechać dalej, a nie żeby wracać z ciałem zmęczonym tłumieniem drgań.
Silnik Bosch Performance Line CX daje zapas mocy, nie efekt skutera
Centralny silnik Bosch Performance Line CX oferuje do 85 Nm momentu obrotowego. Liczba dobrze wygląda w specyfikacji, ale ważniejsze jest jej zadanie: wspomaganie neutralizuje masę samego roweru i bagażu, a nie tylko skraca czas dojazdu do pracy.
Spod świateł i na podjazdach silnik wyraźnie pomaga, choć nie odbiera wrażenia jazdy na rowerze. Nadal pedałujesz, nadal dobierasz własne tempo, a przy większym obciążeniu nie łapiesz irytującej myśli, że rower jest za ciężki. W wersji turystycznej ma to podwójny sens, bo bagażnik aż prosi się o zakupy albo ekwipunek na weekendową trasę.

Rohloff E-14 i pasek. Kosztowna technologia z praktycznym sensem
Napęd najmocniej odróżnia Homage4 GT Rohloff od wielu znacznie tańszych e-bike’ów. Zamiast klasycznej przerzutki zewnętrznej dostajesz 14-biegową piastę Rohloff Speedhub E-14, a łańcuch zastępuje pasek. Tu zaczyna się odpowiedź na pytanie o cenę.
Rohloff zmienia przełożenia także na postoju. Drobiazg, dopóki nie staniesz pod stromą górkę na czerwonym świetle. W klasycznym napędzie zostajesz wtedy na zbyt twardym biegu i ruszasz z dużym wysiłkiem. Tutaj redukujesz przełożenie od razu i spokojnie startujesz. Elektroniczna wersja E-14 dogaduje się z silnikiem: na moment ogranicza obciążenie napędu w trakcie zmiany biegu. Zmiany przełożeń są dzięki temu uporządkowane, a cały system producent przeznaczył do pracy z mocnymi silnikami centralnymi.

Ten rower kupujesz też za mniejszy serwis
Pasek napędowy nie wymaga smarowania tak jak łańcuch. Nie brudzi spodni, słabiej łapie brud i nie zmusza cię do czyszczenia oraz ponownego smarowania po każdej mokrej trasie. Piasta planetarna Rohloffa jest zamknięta, więc jej mechanizm nie dostaje błota ani przypadkowych uderzeń tak jak klasyczna tylna przerzutka.
Bezobsługowy Homage nie jest. Ma zawieszenie, hydrauliczne hamulce, opony i elektronikę, a każdy z tych elementów wymaga regularnego przeglądu. W perspektywie wielu kilometrów codziennego użytkowania taki napęd oznacza jednak mniej bieżących czynności. Cena bierze się więc nie z tego, co widać na zdjęciu, ale z rozwiązań, które mają działać dyskretnie przez lata.
Akumulator 625 Wh wystarcza na większość tras, a DualBattery 1250 Wh to opcja dla wymagających
Testowany przeze mnie egzemplarz miał jeden akumulator Bosch o pojemności 625 Wh. Przy rozsądnym korzystaniu ze wspomagania ta pojemność w zupełności wystarcza na codzienne dojazdy, dłuższe wycieczki za miasto i całodniowe trasy, na których nie zerkasz co chwilę na poziom baterii. Rzeczywisty zasięg roweru elektrycznego zależy oczywiście od trybu wspomagania, przewyższeń, temperatury, wiatru, nawierzchni oraz masy rowerzysty i bagażu.
Homage istnieje też w konfiguracji w wersji DualBattery. To opcja dla osób, które planują bardzo długie wyprawy, często jeżdżą z ciężkimi sakwami, wykorzystują mocne tryby wspomagania albo nie chcą wracać do ładowarki przez kilka dni regularnej jazdy.
Mnie 625 Wh dobrze pasuje do charakteru tego modelu. Pozwala korzystać z mocy Boscha na podjazdach i podczas ruszania, a jednocześnie nie zamienia roweru w przesadnie ciężką konstrukcję do wypraw ekstremalnie długodystansowych. DualBattery daje większy spokój i zapas energii, ale podstawowa konfiguracja broni się sama.

Stabilność, hamulce i opony budują poczucie bezpieczeństwa
Cena Homage nie bierze się z jednego spektakularnego komponentu, ale z sumy wielu dobrze dobranych elementów. Wytrzymałe opony 27,5 cala, pełne zawieszenie, nisko położony środek ciężkości i przemyślana rama pracują na stabilność. Rower prowadzi się pewnie zarówno na gładkiej drodze, jak i na nierównej nawierzchni. Do ostrej jazdy po technicznych trasach MTB nie powstał, ale na leśnych drogach, ubitych szutrach i zniszczonym asfalcie czuje się znacznie lepiej niż typowy miejski elektryk.
Mój pierwszy test tego modelu prowadził przez wały jeziora Nakło, nierówne leśne ścieżki pełne kamieni i szyszek oraz dziurawe drogi asfaltowe z drobnymi kamykami. Zaliczyłem też wyboistą drogę leśną, na której nie było łatwo, szczególnie na odcinku z wysoką, nieskoszoną trawą i koleinami, prawdopodobnie po ciągnikach.
Zostają do mówienia hamulce. W ciężkim rowerze, który dodatkowo przewozi torbę na tylnym bagażniku, hamulce nie są miejscem na oszczędności. Liczy się tu siła hamowania, a jeszcze bardziej możliwość płynnego dozowania hamulca. Właśnie dzięki takim elementom przy szybszej jeździe nie czuję pod sobą ciężkiego roweru z doczepionym silnikiem, tylko całościowo zaprojektowany pojazd.
Bagażnik i wyposażenie mówią jasno, do czego stworzono Homage
Riese & Muller Homage4 GT Rohloff nie udaje sportowego roweru, który przypadkiem dostał błotniki i lampki. Od początku powstał jako wszechstronny e-bike do realnego używania. Zintegrowany, wysoko umiejscowiony bagażnik przyjmuje sakwy od razu, a błotniki i oświetlenie zdejmują wymówkę, żeby zostać w domu, gdy pogoda jest gorsza niż idealna.
To rower dla osoby, która rano jedzie do pracy, po południu robi zakupy, a w weekend rusza na dłuższą trasę tym samym sprzętem. Takie podejście ma swoją cenę, bo zamiast kupować tani e-bike i stopniowo doposażać go w lepsze komponenty, dostajesz mocno dopracowany pakiet od razu. Nie każdy go potrzebuje. W tej klasie cenowej właśnie ta całościowość jest jedną z najważniejszych wartości.

Skąd bierze się ponad 30 tysięcy złotych za turystyczny rower elektryczny?
Po samej ramie nie poznasz roweru za ponad 30 tysięcy złotych. Nie ma karbonu, wyścigowej geometrii ani komponentów, które robią wrażenie na zdjęciu bardziej niż w praktyce. Na koszt pracują pełne zawieszenie, bardzo mocny napęd Bosch, zaawansowana piasta Rohloff E-14, pasek, jakość montażu oraz kompletne wyposażenie turystyczno-miejskie. Także inne modele Riese & Müller z napędem Rohloff potrafią kosztować ponad 30 tysięcy złotych, więc mówimy o poziomie cenowym całej klasy premium, a nie o przypadkowo zawyżonej wycenie jednego modelu.
Płacisz przede wszystkim za doświadczenie użytkowania: komponenty dopasowane do siebie, miękką jazdę na codziennych trasach, zmianę biegów po zatrzymaniu, mniejsze wymagania przy czyszczeniu napędu, stabilność pod obciążeniem i energię na długi dzień jazdy. A na koniec za to, że rower przestaje być dodatkiem do rekreacji i staje się pełnoprawnym narzędziem transportu.

Czy Riese & Müller Homage4 GT Rohloff ma sens?
Nie polecę go każdemu. Jeśli jeździsz kilka kilometrów dziennie po równym mieście, nie wozisz bagażu i traktujesz rower elektryczny jako okazjonalną wygodę, znacznie tańszy model będzie rozsądniejszym wyborem. Homage4 GT Rohloff jest drogi, a w wielu sytuacjach oferuje więcej, niż przeciętny użytkownik wykorzysta.
Rachunek zmienia się wtedy, gdy rower ma służyć regularnie, zastępować samochód na części tras, wybaczać kiepskie drogi i zabierać sakwy na wycieczki, a ty nie chcesz myśleć o zasięgu ani o stanie łańcucha. Wtedy jego cena staje się bardziej zrozumiała. Homage nie jest rowerem kupowanym po to, by imponować wyglądem. Kupuje go ktoś, kto chce po prostu jeździć dużo, daleko i wygodnie, i nie czuć, że sprzęt ogranicza mu trasę.
Rower miałem przyjemność przetestować dzięki salonowi rowerów elektrycznych ACTIVA w Rudzie Śląskiej.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.