
Wieczór zaczął się niewinnie. Plansza, literki, klasyczne “czy to się w ogóle liczy?”. A potem było już tylko lepiej. Albo gorzej. Zależy, po której stronie stołu się siedziało. Bo Scrabble to gra, w której nagle każdy staje się językoznawcą, a słownik urasta do rangi ostatecznego sędziego.

Partner wpisu.
Spokój prysnął w chwili, gdy na potrójnej premii słownej wylądował zbitek liter, którego nikt wcześniej nie widział na oczy. Nad stołem zawisła ciężka cisza, przerywana jedynie nerwowym stukaniem w blat, a potem wybuchła prawdziwa burza. No i pojawiły się słowa. Takie, które wywołały więcej emocji niż niejeden finał meczu.
Na przykład DYBAĆ – słowo, które brzmi trochę podejrzanie, ale jest w pełni legalne. Oznacza czyhanie, czajenie się na kogoś lub coś. Czyli klasyka – i w języku, i przy stole, kiedy ktoś tylko czeka, żeby podważyć Twój ruch.
Z kolei BOBER… no cóż. Tu zaczęła się pierwsza większa awantura. Bo każdy wie, co to bober. Problem w tym, że słownik tego nie wie. Ani jako bób, ani jako bóbr. Słowo żyje w memach i gadce potocznej, ale w Scrabble – niestety – nie istnieje.
Dla równowagi pojawił się NUGAT, czyli coś słodkiego i całkowicie bezpiecznego. Klasyczny przykład słowa, które brzmi jak wymyślone, ale jednak przechodzi bez mrugnięcia okiem.
Potem zaczęło się kombinowanie z końcówkami.
ABNEGAT – brzmi jak obelga i w sumie trochę nią jest. Osoba zaniedbana, życiowo rozlazła. Słowo jak najbardziej poprawne, więc jeśli ktoś nim zdobył punkty, to niestety – uczciwie.
BEZCZAS – bardziej filozoficznie. Stan poza czasem, coś jak zawieszenie między “jeszcze” a “już nie”. Idealne słowo na moment, kiedy ktoś zbyt długo myśli nad ruchem.
I nagle wjeżdża TOIN. Brzmi jak skrót albo literówka, a to jednak prawdziwa roślina. To słowo określa roślinę z rodziny… toinowatych. Wiele nie wyjaśnia, prawda? Taka, z której robi się rzeczy praktyczne, typu worki czy sznury. Czy ktoś wiedział? Nie. Czy słowo przeszło? Oczywiście.
Były też próby kreatywne.
DOCELOWNIK – brzmi sensownie, prawie profesjonalnie. Jak jakieś narzędzie marketingowe albo stanowisko w korpo. Jaki w tym jest problem? Taki, że to jest totalny wymysł. Ładny, ale bez szans w słowniku.
Podobnie BODZIĆ. Intuicja podpowiada: przecież zwierzęta bodą, więc powinno być “bodzić”. Logiczne… tylko że język polski nie zawsze gra fair. Tego słowa po prostu nie ma.
Za to jego dziwny kuzyn już tak.
BŹDZIĆ – i tu nastąpił moment, w którym wszyscy przestali się kłócić, a zaczęli śmiać. Bo owszem, słowo istnieje. Tak, oznacza dokładnie to, co myślisz. I tak – można je legalnie położyć na planszy i zgarnąć punkty z pełną powagą.
I właśnie za to Scrabble jest piękne.
Bo to gra, w której możesz przegrać przez “bober”, wygrać dzięki “abnegatowi” i pokłócić się o “docelownik”, który istnieje… ale tylko w naszej głowie.
Tutaj kupisz grę:
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.