Sprzęt, który miał odejść do lamusa, a nie odszedł

Stare kasety magnetofonowe

Kiedyś ich posiadanie było symbolem luksusu lub szpanu, potem się ich każdy wstydził. Po paru dekadach znowu wróciły, by mieć drugie czasy świetności. Historia zatacza koło. Miały być już dawno zapomniane, lecz nostalgia sprawiła, że dziś znowu dobrze je mieć.

Odtwarzacze mp3

Nie będzie przesadą kiedy powiem, że ludzie zaczynają być zmęczeni smartfonozą. Odtwarzanie muzyki na smartfonie nie należy do komfortowych czynności. Wyobraź sobie sytuację, że słuchasz swojej ulubionej muzyki, którą co chwilę przerywa dźwięk powiadomienia z Facebooka, SMS, durne powiadomienia systemowe lub gdy nagle ktoś zadzwoni. Takie przeszkadzacze spowodowały, że cyfryzacja muzyki poszła w złym kierunku. Zamiast słuchać Spotify w aplikacji, wolę włączyć odtwarzacz mp3, który służy wyłącznie do słuchania muzyki i nic nie jest w stanie zakłócić tej przyjemności. A kiedy słucham muzyki na mp3, smartfon i jego iksdylion wyskakujących powiadomień dla mnie wtedy nie istnieje.


Gramofony i płyty winylowe

Dawniej odeszliśmy od nich ze względu na mało praktyczne zastosowanie i duże gabaryty. Czy coś się zmieniło? Nie. Więc dlaczego gramofony i płyty winylowe mają obecnie swój drugi renesans? Przede wszystkim zwiększyła się świadomość słuchaczy. Żaden inny nośnik nie da takiego brzmienia, jakie daje płyta winylowa.

Dawniej chcieliśmy iść z duchem czasu. Winylowe płyty zostały wyparte przez kasety magnetofonowe ze względu na mniejszy rozmiar, mniejszą podatność na wstrząsy i możliwość zabrania walkmana ze sobą. Gramofony stanowiły część mebli, których nie można było nosić przy sobie. Później w zapomnienie poszły także kasety magnetofonowe, kiedy ogromną popularność zdobyły płyty CD. Cyfrowy zapis dźwięku zmienił na wiele lat zwyczaje słuchania muzyki, jednak o dziwo gramofony powróciły. Teraz nikogo nie dziwią półki sklepowe z płytami winylowymi. Koneserzy po latach zatęsknili i wrócili do tego, co dobre.

Komputery retro

Pamiętasz czasy Atari, albo Commodore? Jeśli tak, to znaczy, że jesteś taki stary, jak ja 🙂 Jestem starym Amigowcem, który cały czas gra w stare gry na Amidze. Pamiętam ten dzień, kiedy w moim domu po raz pierwszy zagościł nowy PC, a ja nadal wieczorami odpalałem Amigę, aby pograć w Superfroga, Sensible Soccer, Pinball Fantasies czy Lotusa.

Teraz, gdy powstaje mnóstwo gier z zapierającą dech grafiką na konsole, mogłoby się wydawać, że stare komputery ośmio i szesnastobitowe znikną z naszych wspomnień. Otóż nie. Od paru lat zauważalny jest trend wskrzeszania starych komputerów w nowych wydaniach, aby zagrać na nostalgii starszym pokoleniom. Jak już raz pokocha się Commodore lub Amigę, to już potem nie da się wyrwać tego ze swojego kawałka życia. Może i lubię pograć sobie w Cyberpunka 2077 i Need For Speeda, ale największą frajdę sprawia mi granie na starych komputerach. Amiga na zawsze pozostanie w moim sercu.

Stare komputery retro

Zegarki na rękę

Po co mi zegarek,
skoro i tak co chwilę zerkam na ekran smartfona?

Od kiedy godzinę można sprawdzić niemal na każdym urządzeniu (nawet na mikrofalówce), tradycyjne zegarki na rękę miały skończyć swoje czasy świetności. Nie rozstawanie się ze smartfonem na każdym kroku spowodowało, że czynność sprawdzania godziny przeszła na zerkanie w ekran. Nagle zegarki na rękę przestały być potrzebne. Po co komuś urządzenie, które spełnia tylko jedno zadanie, które na dodatek można je łatwo zastąpić.

Sytuację uratowała era zegarków funkcyjnych. Pojawiły się smartwatche, które przywróciły trochę trend noszenia zegarków. Dzięki temu, że pokazują nie tylko godzinę, ale także puls, spalone kalorie i liczbę przebytych kroków, z dumą wróciły na nadgarstki użytkowników.

Hulajnogi

Dawniej hulajnogi traktowało się jako rower dla biednych. Kiedy rówieśnicy dostawali rower na komunię, a ty miałeś tylko hulajnogę, mogłeś czuć się inny od pozostałych. Odpychanie się nogą, aby móc jeździć było dalekie od oczekiwania, jakie dawał ci rower. Od około 1990 roku hulajnogi przestały być czymś, z czym można było się pokazać na mieście. Minęło 30 lat, aż nagle nastąpił boom na hulajnogi. Są niemal wszędzie. W niektórych miastach można się o nie potknąć na każdym chodniku – dosłownie. Co sprawiło, że hulajnogi wróciły do łask? Przede wszystkim moda na ich elektryczne wersje. Hulajnogi elektryczne stały się obiektem pożądania wielu nastolatków. Pojawiły się jak grzyby po deszczu systemy wypożyczalni miejskich hulajnóg na minuty. Co ciekawe, wróciła także moda na te zwykłe – nie elektryczne hulajnogi. Jeśli miasto posiada dobrze zorganizowaną infrastrukturę ścieżek rowerowych, nic tylko sobie sprawić taką hulajnogę, zamiast korzystać z tramwajów.

Wpis powstał dzięki współpracy z Ceneo. Każde kliknięcie do okazji wspiera mnie drobną kwotą.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Sprzęt, który miał odejść do lamusa, a nie odszedł?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tu wpisz, czym wartościowym chciałbyś się podzielić na temat tego wpisu.
Każdy komentarz jest kierowany do kolejki do moderacji. Wszelkie próby spamu, szerzenie szkodliwych poglądów, obrażanie ludzi lub wchodzenie butami ze słomą są automatycznie odrzucane.