
Dotąd omijały mnie książki Magdaleny Witkiewicz. Tym razem jednak coś nie pozwoliło mi przejść obojętnie. Może przyciągnął mnie ten tytuł, może opis Gdańska z lat 80., a może po prostu miałem ochotę na literaturę, która trochę zatrzyma czas i pozwoli po staremu zamieszać sobie w głowie pytaniami o własne wybory.

Partner wpisu.
Tło i klimat powieści “Wiatr od morza. Sztorm”
Na początku trafiamy do współczesności, ale szybko wszystko rozkręca się wokół Ani – bohaterki z bagażem wspomnień i wyraźną obawą, czy powrót do przeszłości nie rozgrzebie starych ran. Zaproszenie na zjazd klasowy działa tu jak zapalnik. Lata 80. to nie jedynie stylistyczny smaczek. Czujemy szarość PRL, napięcie polityczne, ale jednocześnie wielką, autentyczną energię młodości. Klimat jest trochę nostalgiczny, ale nie czułem nadęcia czy sztuczności.
Bohaterowie i ich bliskość
Wyraźnie widzę, że u Witkiewicz nie ma postaci przejściowych. Każdy ma tu własną duszę, nawet jeśli jego historia rozgrywa się na dalszym planie. Anna, Władek i reszta paczki mają swoje jasne i ciemne strony, popełniają błędy, czasem milczą, czasem reagują zbyt impulsywnie. Ich relacje są poplątane: to miłości, zdrady, sekrety, ale nigdzie nie znajdziemy tanich uproszczeń. Każda decyzja coś kosztuje i ten rachunek emocjonalny czuć na każdej stronie.
Styl i język powieści
Największe zaskoczenie? Witkiewicz pisze prosto, bez zbędnych ozdobników, ale nie da się jej zarzucić bylejakości. Narracja jest płynna, miejscami wręcz poetycka, ale nie przesłodzona. Wyważone tempo raz porywa, raz pozwala się zatrzymać i złapać oddech. Są tu świetne metafory, są skróty myślowe i dialogi, w których widać, że autorka zna się na ludzkich reakcjach.
Co działa znakomicie
Mocnym punktem tej książki jest wielowymiarowość. Opowieść rozgrywa się na styku przeszłości i teraźniejszości, co nadaje jej głębię. Bardzo doceniam, że nie wszystko zostało powiedziane wprost. Dużo tu niedopowiedzeń, które pozwalają samemu coś dośpiewać. No i te wszystkie emocje: nie jest to lukrowana sentymentalna podróż, tylko prawdziwa mieszanka bólu, tęsknoty, nadziei i niepokoju.
Co można by poprawić
Momentami niektóre wątki wydawały mi się odrobinę zbyt rozciągnięte. Chciałbym, żeby autorka pozwoliła czasem historii płynąć szybciej. Zdarzyło się też parę chwil, kiedy tło polityczne dominowało nad emocjami bohaterów i gubił się czysto ludzki wymiar. Ale to drobiazgi na tle całości.
Osobiste odczucia
Szukałem powieści nieprzewidywalnej i taką dostałem. Ta historia obudziła we mnie sporo nieoczywistych refleksji. Wracają stare pytania o siłę przyjaźni, rolę milczenia, cenę uniwersalnych wyborów. Miałem momenty, kiedy odkładałem książkę, żeby się zastanowić, co bym zrobił na miejscu bohaterów. Wciągnąłem się mimo braku wcześniejszego kontaktu z prozą autorki i to chyba najlepsza rekomendacja.
Komu polecam
“Wiatr od morza. Sztorm” najbardziej spodoba się tym, którzy lubią grzebać w emocjach i nie straszne im trudniejsze tematy. Jeśli lubisz powieści trochę melancholijne, trochę delikatne, opowieści o przyjaźni, lojalności i błędach z przeszłości, koniecznie sprawdź „Wiatr od morza. Sztorm”. Ta książka powstała dla rozrywki i nie przytłacza patosem. Jest po prostu szczera, prawdziwa i w wielu momentach mocno poruszająca.
Wydawnictwo: Pracownia dobrych myśli.
Data premiery książki: 4.06.2025.
Tutaj kupisz książkę “Wiatr od morza”
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.