
Jako wielbiciel twórczości Alexa Northa nie mogłem przejść obojętnie obok jego najnowszej książki “Człowiek z dymu”. Po fenomenalnych odczuciach po “Szeptaczu” i “W cieniu zła” byłem gotowy na kolejną dawkę mocnych emocji. Wiedziałem, że autor potrafi zbudować atmosferę horroru tak gęstą, że niemal można ją kroić nożem. Niestety, tym razem doznałem mieszanych wrażeń, które aż proszą się, by je z Tobą szczerze przedyskutować.
Kryminał w mrocznym sosie, ale już nie horror
Od razu przyznam: “Człowiek z dymu” nie jest tym przerażającym horrorowym rollercoasterem, jakiego się spodziewałem po autorze, który w “Szeptaczu” transportował mnie w świat lęku i niepokoju. Tym razem więcej tu wątków kryminalnych, zagadek do rozwiązania, niż czystej grozy, za którą szalałem w poprzednich powieściach. Dom na wpół spalony, rodzinne tajemnice, tajemnicza zbrodnia sprzed lat, detektywistyczna sieć powoli się splatająca – to wszystko brzmi świetnie, jednak czegoś zabrakło. Ten klimat, choć intrygujący, wyraźnie zmierza w stronę thrillerowego napięcia i psychologicznego śledztwa, nie strasząc aż tak mocno jak wcześniej.
Postacie z krwi i kości, czyli ludzka strona zagadki
W “Człowieku z dymu” spotykamy postaci, które noszą na sobie brzemię winy i traum, jak Katie usiłującą oczyścić brata z poważnych podejrzeń i samą siebie z rodzinnych demonów. To bohaterowie, których warto poznać, bo ich wewnętrzne konflikty i obsesje są równie ważne jak sama zagadka. Relacje rodzinne, walka z przeszłością, napięcia i napięte emocje wprowadzają głębię, której nie znajdziesz w klasycznych kryminałach. Autor pokazuje, jak cienka jest granica między miłością a destrukcją, zaufaniem a zdradą.
Rozczarowanie i refleksja nad oczekiwaniami
Mimo że książka trzyma w napięciu i czyta się ją szybko, odczułem wyraźny niedosyt. Liczyłem na kolejny “Szeptacz”. Na horror, który wbije mnie w fotel, który będzie niepokojący i mroczny do granic możliwości. Tymczasem “Człowiek z dymu” jest bardziej przemyślanym thrillerem kryminalnym niż powieścią grozy. To dobrze napisany kawałek literatury, ale brakowało mi tego pazura, tego gęsiego naskórka, który dosłownie czułem przy poprzednich powieściach Northa.
Czy warto przeczytać “Człowiek z dymu”?
Jeśli tak jak ja, znasz i cenisz styl Alexa Northa, ale jesteś otwarty na bardziej kryminalną historię, to “Człowiek z dymu” zapewni Ci solidną porcję emocji i zagadek do rozwiązania. Jeśli jednak jesteś głodny prawdziwego horroru, poszukiwałeś książki, która rzuci Cię na kolana, to niestety może Cię zawieść. Ja, choć lekko rozczarowany, doceniam umiejętność autora, by zgrabnie połączyć thriller z mrocznym dramatem rodzinnym. Pytanie czy po czwartą książkę zdecyduję się sięgnąć równie szybko, pozostaje otwarte.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.