
Są zakupy, które robisz z rozmysłem. Czytasz recenzje, porównujesz modele, sprawdzasz opinie na forach. I są zakupy, które robisz, bo widzisz cenę i myślisz: “A niech tam.” Baseus WM01 to zdecydowanie ta druga kategoria. Zapłaciłem za nie 19,99 złotych. Dosłownie tyle co dwie kawy z automatu. I właśnie dlatego ta recenzja będzie uczciwa do bólu, bo nie mam nic do udowodnienia ani nic do ukrycia.
Dlaczego w ogóle kupiłem słuchawki za 19,99 zł?
Baseus WM01 to budżetowe słuchawki TWS dostępne w Polsce za ok. 20 zł. Kupuje się je głównie jako sprzęt zapasowy lub awaryjny, nie jako główne urządzenie audio. Jakość dźwięku jest niska, ale do rozmów telefonicznych i wideokonferencji w zupełności wystarczają.
Nie kupiłem ich dlatego, że gdzieś przeczytałem zachwycającą recenzję. Nie kupiłem ich dlatego, że nagle zapałałem miłością do marki Baseus. Kupiłem je, bo były tanie i wiedziałem, że prędzej czy później nadarzy się taka sytuacja: główne słuchawki rozładowane, kabel gdzieś przepadł, a rozmowa za pięć minut. Do dokładnie takich przypadków potrzebny jest tani sprzęt leżący w szufladzie i czekający na swój moment.
W cenie dwóch piw dostałem słuchawki bezprzewodowe TWS zamknięte w etui, z Bluetooth 5.0, z dotykowym sterowaniem i z deklarowanym łącznym czasem pracy do 25 godzin na jednym ładowaniu etui. Na papierze brzmi to zbyt dobrze patrząc na tę cenę. I masz rację. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana, choć absolutnie nie w sposób, który przekreśla sens zakupu w każdym przypadku. Po prostu trzeba wiedzieć, czego oczekiwać, i w jakim scenariuszu te słuchawki sprawdzają się dobrze, a w jakim zawiodą Cię całkowicie. Właśnie to zamierzam Ci tu rozłożyć na czynniki pierwsze.
Dane techniczne, które warto znać:
- Typ: TWS (True Wireless Stereo)
- Bluetooth: 5.0
- Czas pracy słuchawek: ok. 5 h (deklarowane)
- Czas pracy z etui: ok. 25 h (deklarowane)
- Ładowanie etui: USB-C
- Sterowanie: dotykowe
- Cena w Polsce: ok. 19,99 zł
Jak brzmią słuchawki Baseus WM01? Test dźwięku bez owijania w bawełnę
Jakość dźwięku w słuchawkach Baseus WM01 jest niska. Brakuje basów, wysokie tony brzmią ostro, a scena dźwiękowa jest płaska. Do słuchania muzyki, szczególnie tej głębokiej, te słuchawki się nie nadają. Ten fakt zapewne mógł Cię w tym momencie zniechęcić, ale zaczekaj chwilę.
Test słuchawek Baseus WM01 w zakresie jakości audio zakończyłem stosunkowo szybko, bo wyniki były jednoznaczne. Puściłem sobie kilka ulubionych kawałków: coś z mocnym basem, coś akustycznego, coś z rozbudowaną linią. We wszystkich przypadkach brzmienie było płaskie, wyciśnięte z życia, jakby ktoś założył na dźwięk szarą bawełnianą skarpetę. Basy praktycznie nie istnieją. Środek jest wąski. Góra bywa ostra przy wyższych głośnościach, generując coś, co audiofile nazywają sibilance, a normalni ludzie po prostu odbierają jako zmęczenie uszu po dłuższym słuchaniu. Nie byłem zaskoczony tym wynikiem. Spodziewałem się słabego brzmienia i go dostałem. Przynajmniej nie zawiodłem swoich oczekiwań 🙂
Problem z tanim sprzętem audio tkwi nie w samym fakcie, że brzmi słabo, ale w tym, że czasem brzmi słabo nawet jak na słuchawki za dwie dyszki. Na rynku są słuchawki przewodowe za 15 złotych, które grają cieplej i naturalniej niż WM01. Baseus płaci tutaj cenę za bezprzewodowość. Technologia TWS kosztuje, a producent musiał gdzieś zaoszczędzić. Niestety zaoszczędził na przetwornikach. Jeśli lubisz muzykę i zależy Ci na tym, żeby słyszeć ją w jakikolwiek sposób wiernie wobec oryginału, tu po prostu zawróć. Te słuchawki nie są do słuchania muzyki. Koniec, kropka.

Czy słuchawki Baseus WM01 wystarczą do rozmów telefonicznych?
Do rozmów telefonicznych i wideokonferencji Baseus WM01 sprawdzają się wystarczająco. Mowa jest zrozumiała, mikrofon działa poprawnie, a rozmówca słyszy Cię bez większych problemów. W tym zastosowaniu słuchawki bronią swojej ceny.
Kiedy zrezygnowałem z testowania muzycznego i zacząłem używać Baseus WM01 wyłącznie do rozmów telefonicznych i wideokonferencji, obraz zmienił się diametralnie. Zrobiłem kilka testowych rozmów z różnymi osobami, zapytałem wprost o jakość dźwięku po drugiej stronie. Odpowiedzi były zgodne: słyszalnie, zrozumiale, bez problemów. Mikrofon w WM01 radzi sobie z przechwytywaniem głosu w normalnych warunkach zupełnie przyzwoicie. W cichym pokoju brzmi wręcz całkiem dobrze. Na ulicy z wiatrem i hałasem zaczyna być trudniej, ale to norma nawet w droższym sprzęcie bez aktywnego tłumienia szumów.
Na co dzień używam ich teraz właśnie w tym jednym scenariuszu: wideospotkania w trybie pracy zdalnej. Zakładam, rozmawiam, odkładam. Nie wymagam od nich cudów, a one nie generują wstydu. Rozmówcy nie skarżą się na jakość dźwięku, mój głos jest wystarczająco wyraźny i zrozumiały, latencja nie przeszkadza podczas normalnej rozmowy. To jest właśnie ta nisza, w której Baseus WM01 naprawdę broni swojej ceny dwudziestu złotych. Gdybyś kupował je wyłącznie z myślą o tym jednym zastosowaniu, masz w rękach całkiem sensowny, budżetowy zakup.
Dotykowe sterowanie w Baseus WM01. Wygoda czy przepis na frustrację?
Sterowanie dotykowe w Baseus WM01 to największa wada tych słuchawek w codziennym użytkowaniu. Zbyt czuły panel reaguje na przypadkowe dotknięcia, przez co przy każdej próbie poprawienia słuchawki w uchu uruchamiają się niezamierzone komendy. To poważna wada ergonomiczna.
Tutaj mogę Ci powiedzieć wprost: to jest mój największy problem z tymi słuchawkami. Nie jakość dźwięku, bo wiedziałem czego się spodziewać. Dotykowe sterowanie. Te słuchawki ciągle wypadają mi z ucha. Anatomia każdego człowieka jest inna i najwyraźniej kształt końcówki nie pasuje do geometrii mojego ucha tak dobrze, jak trzeba. Co samo w sobie jest do zniesienia, bo takie problemy spotykają wiele par słuchawek z tej klasy cenowej. Problem zaczyna się, gdy sięgam palcem, żeby poprawić słuchawkę.
W tym samym momencie, gdy dotykam obudowy, żeby wsunąć ją głębiej w ucho, panel dotykowy interpretuje mój gest jako polecenie. Efekty są różne i nieprzewidywalne: raz pauza, raz włączony asystent głosowy, raz zmiana głośności, a czasem po prostu wyjście z rozmowy. Nie ma możliwości wyłączenia panelu dotykowego na czas manipulowania słuchawką, bo takich opcji Baseus WM01 po prostu nie oferuje. Dokumentacja jest skrótowa, aplikacja producenta jest opcjonalna i nie rozwiązuje tego problemu. To nie jest błąd oprogramowania, który zostanie naprawiony aktualizacją. To decyzja projektowa. I dla mnie ona właśnie przesądza o tym, że mimo atrakcyjnej ceny, te słuchawki potrafią być irytujące w codziennym życiu. Szczególnie podczas poruszania się, kiedy słuchawki wymagają korekty co kilka minut.
Praktyczna wskazówka: jeśli masz problem z wypadającymi słuchawkami, spróbuj zmienić rozmiar końcówek silikonowych na większe. Baseus WM01 standardowo dołącza dwa rozmiary. Większa końcówka lepiej trzyma się w uchu i zmniejsza częstotliwość koniecznych korekt, a tym samym zmniejsza liczbę przypadkowych komend.
Mam wrażenie, że projektanci skupili się na zrobieniu produktu, który na zdjęciach wygląda ładnie i na papierze ma imponującą listę funkcji, a mniej uwagi poświęcili temu, jak te funkcje działają w praktyce, gdy trzymasz słuchawkę palcami. Panel dotykowy jest zbyt czuły jak na produkt tej klasy ergonomicznej. Wystarczyłoby trochę więcej oporu, trochę mniej reaktywności na lekki dotyk, żeby pozbyć się tej wady. Ale tak się nie stało.
Czy warto kupić słuchawki Baseus WM01? Uczciwe podsumowanie przed zakupem
Warto kupić słuchawki Baseus WM01, jeśli szukasz taniego sprzętu zapasowego do rozmów telefonicznych i wideokonferencji. Nie warto, jeśli zależy Ci na jakości dźwięku do muzyki lub komfortowym dopasowaniu w uchu. Za 20 zł to uczciwa propozycja dla konkretnego zastosowania.
Odpowiedź na pytanie, czy warto kupić słuchawki Baseus WM01, zależy całkowicie od tego, czego szukasz. Po tygodniach użytkowania moja ocena jest prosta: to jest sprzęt jednego celu. Sprawdza się w jednej konkretnej roli i w tej roli jest uczciwy wobec swojej ceny. Poza nią zawodzi, i to dość wyraźnie. Ta precyzja zastosowania decyduje o tym, czy zakup ma dla Ciebie sens.
Porównując opinie o słuchawkach Baseus WM01 dostępne w sieci z moim własnym doświadczeniem, widzę dość spójny obraz. Większość recenzentów przyznaje podobne rzeczy: niska jakość audio, przyzwoity mikrofon, problemy z panelem dotykowym. Kilkoro chwali stabilność połączenia Bluetooth i brak problemów z parowaniem. Jedno jest pewne: za dwadzieścia złotych nie dostaniesz drugiego AirPodsa. Dostaniesz natomiast funkcjonalne urządzenie do konkretnego, ograniczonego użytku.
Zalety słuchawek:
- Cena absolutnie nie do przebicia
- Bluetooth 5.0 działa stabilnie i paruje się szybko
- Mikrofon wystarczający do rozmów telefonicznych i wideo
- Etui ładowane przez USB-C (wygodny standard)
- Przyzwoity czas pracy na baterii
- Wygląd niepozostający w tyle za droższymi modelami
Wady:
- Bardzo słaba jakość muzyki w każdym gatunku
- Zbyt czuły panel dotykowy generujący przypadkowe komendy
- Słuchawki wypadają z ucha, szczególnie podczas ruchu
- Brak możliwości konfiguracji gestów bez aplikacji
- Słaba izolacja od otoczenia
- Niestabilne dopasowanie do różnych kształtów uszu
Dla kogo Baseus WM01 jest właściwym wyborem? Konkretne scenariusze użycia
Baseus WM01 najlepiej sprawdzi się jako słuchawki awaryjne, słuchawki do biura i rozmów zdalnych, oraz jako tanie rozwiązanie dla dzieci lub do środowisk, gdzie strach nosić droższy sprzęt. Do aktywności sportowej lub słuchania muzyki są złym wyborem.
Przez kilka tygodni testów wyłoniło się kilka konkretnych profili użytkownika, którym mogę polecić Baseus WM01 z czystym sumieniem. Pierwsza grupa to osoby szukające tanich słuchawek zapasowych do szuflady. Jeśli Twoje główne słuchawki padają zawsze w najgorszym momencie i potrzebujesz czegoś na nagłe sytuacje, ta para spełni swoją rolę bez narzekań. Drugi profil to pracownicy zdalni, którzy prowadzą dużo rozmów wideo, ale nie potrzebują premium audio. Tu Baseus WM01 działa poprawnie i nie będzie powodem wstydu na żadnym spotkaniu. Trzecia grupa to rodzice szukający czegoś dla dzieci do bajek na tablecie lub sporadycznych rozmów przez telefon. Cena sprawia, że nawet zniszczenie lub zgubienie słuchawek nie jest tragedią.
Z drugiej strony mam jasność, kto powinien omijać ten produkt szerokim łukiem:
- Biegacze i osoby trenujące: słuchawki wypadają z ucha podczas ruchu, a panel dotykowy będzie Cię doprowadzał do szału przy każdym poprawieniu.
- Miłośnicy muzyki: ta para zniszczy Wam radość z ulubionej płyty. Osoby szukające codziennych słuchawek do kilkugodzinnego użytku: ciągłe poprawianie i przypadkowe komendy dotkną tę grupę wyjątkowo boleśnie.
Podsumowanie scenariuszy
- Słuchawki awaryjne do szuflady: TAK, do tego celu sprawdzają się perfekcyjnie
- Rozmowy telefoniczne i wideo: TAK, mikrofon i głośność są wystarczające
- Muzyka w jakiejkolwiek formie: NIE, jakość dźwięku jest zbyt niska
- Sport i aktywność fizyczna: NIE, wypadają z ucha i panel reaguje na ruch
- Słuchawki dla dziecka: TAK, cena nie boli przy ewentualnym zniszczeniu
- Praca zdalna, spotkania online: TAK, sprawdzają się zadowalająco
- Codzienne kilkugodzinne noszenie: RACZEJ NIE, problem dopasowania będzie frustrować
Jeśli budżet pozwala Ci wydać 50-100 złotych zamiast 20, warto rozejrzeć się szerzej. W tej wyższej półce budżetowej znajdziesz słuchawki z lepszą jakością dźwięku przy zachowanej wygodzie bezprzewodowości. Jeśli jednak masz ściśle określony budżet i znasz swoje zastosowanie, Baseus WM01 jest uczciwy wobec własnej ceny. I to jest moja finalna, szczera ocena po wszystkich tygodniach z tymi słuchawkami.
FAQ. Najczęstsze pytania o Baseus WM01
Czy Baseus WM01 mają aktywne tłumienie szumów (ANC)?
Nie. Baseus WM01 nie posiadają aktywnego tłumienia szumów. Izolacja od otoczenia jest wyłącznie pasywna, zapewniana przez silikonowe końcówki wewnątrzkanałowe. W hałaśliwym środowisku dźwięk z zewnątrz będzie wyraźnie słyszalny.
Jak długo działają Baseus WM01 na jednym ładowaniu?
Producent deklaruje ok. 5 godzin pracy samych słuchawek i łącznie ok. 25 godzin z etui ładującym. W moim użytkowaniu (głównie rozmowy) wyniki były zbliżone do deklarowanych. Etui ładuje się przez USB-C, co jest wygodne.
Czy można wyłączyć panel dotykowy w Baseus WM01?
Nie ma możliwości całkowitego wyłączenia panelu dotykowego bez dodatkowej aplikacji. Aplikacja Baseus pozwala na pewną konfigurację gestów, jednak nie daje opcji pełnego dezaktywowania panelu.
Czy Baseus WM01 sprawdzą się do sportu?
Nie polecam ich do aktywności sportowej. Słuchawki nie mają certyfikatu wodoodporności, łatwo wypadają z ucha podczas ruchu, a czuły panel dotykowy reaguje na przypadkowe dotknięcia przy korekcji pozycji. Do sportu lepiej wybrać dedykowane słuchawki z haczykami na ucho i certyfikatem IPX4 lub wyższym.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.