Chernobylite na papierze: “Emisariusz” Roberta J. Szmidta rozwala system

Emisariusz Chernobylite - Robert J Szmidt. Recenzja książki

To jest szmidtowe SF w wersji premium: wieloświat, czarnobylit i planewalker, który zamiast odpocząć, pcha się w kolejny kanał czasowy z miną kogoś, kto już wie, że to się źle skończy.

Multiwersum spod znaku Chernobylite

Szmidt nie bawi się w nieśmiałe wprowadzenia. Już pierwszy akapit wrzuca nas w multiwersum, w którym ludzkość w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku dowiaduje się, że jej rzeczywistość to tylko jedna z wielu odnóg większej konstrukcji. To brzmi jak klasyczne SF, ale tutaj jest konkretny hak: czarnobylit. Czarnobylit staje się paliwem wypraw do innych światów, pozyskiwanym akurat z najbardziej skażonych miejsc.

Podoba mi się, jak autor odwraca skojarzenia związane z Czarnobylem. Zamiast końca wszystkiego dostajemy początek nowej ery, w której radioaktywna rana na mapie staje się kopalnią energii i przepustką do multiwersum. Ten koncept jest brutalnie prosty, a jednocześnie na tyle nośny, że samo tło fabuły zaczyna pracować w głowie czytelnika jeszcze zanim poznamy bohaterów.

Rysunki w książce Emisariusz

Planewalker o niezdrowej determinacji

W centrum historii stoi Adam Zahorski, planewalker od brudnej roboty, jeden z najlepszych w branży. Dostaje misję na Ziemię 189 C. Niby standard: sprawdzić, pozyskać, wrócić. Oczywiście nic nie idzie zgodnie z planem. I w tym momencie miałem dokładnie to, czego oczekuję od Szmidta: operacja, która rozłazi się w szwach, napięcie budowane nie gadaniem, tylko kolejnymi komplikacjami.

Zamiast wziąć urlop po takim cyrku, Zahorski prosi o kolejny przydział. To sporo mówi o nim jako o bohaterze. To nie galaktyczny wybraniec, lecz profesjonalista z nałogiem adrenaliny i poczuciem, że dopóki jest w akcji, świat jakoś się trzyma. Druga misja, pozornie prostsza, polega na ustaleniu, kto złamał pakt między cywilizacjami eksploatującymi multiwersum. Na papierze brzmi jak polityczne śledztwo, w praktyce zamienia się w wykopanie informacji, która trzęsie całym porządkiem świata.

Multiwersum, pakt i konsekwencje

To, co najbardziej mnie kupiło, to perspektywa. Multiwersum u Szmidta nie jest tylko efektem specjalnym, zbiorem fajnych alternatywnych Ziem, które można zwiedzać jak katalog biur podróży. To przestrzeń ścierania się interesów cywilizacji, które nie odkryły innych światów po to, żeby je podziwiać, tylko żeby coś z nich wycisnąć. Czarnobylit jest wspólnym zasobem, walutą i casus belli jednocześnie.

Żeby w tym bałaganie był choć cień porządku, istnieje pakt pomiędzy cywilizacjami korzystającymi z multiwersum. Kiedy ktoś go łamie, nie mówimy o drobnej sprzeczce, tylko o czymś na poziomie zbrodni przeciw całemu systemowi. Zahorski nie rusza więc na kolejną wycieczkę. Wchodzi w śledztwo, które ma szansę pokazać, że fundamenty tego układu są znacznie bardziej nadkruszone, niż ktokolwiek przyznaje. Skok na Ziemię 156 B kończy się odkryciem, które burzy stary porządek świata. To to zdanie osiada w głowie jak obietnica: będzie skala, będą konsekwencje, ktoś tu przestanie spać spokojnie.

Książka Emisariusz z barwionymi brzegami

Emisariusz a świat gry Chernobylite

Na marginesie samej fabuły warto na chwilę zatrzymać się przy tym, jak Emisariusz dogaduje się z samą grą Chernobylite. Tam strefa skażenia jest labiryntem lęków, poczucia winy i bardzo fizycznego zagrożenia, tu ten sam świat zostaje rozciągnięty w wieloświatową siatkę zależności między cywilizacjami.

W recenzji gry pisałem o poczuciu niepewności, gdy każdy wypad do Strefy mógł skończyć się utratą wszystkiego. W powieści to ryzyko zostaje przeskalowane do poziomu całych rzeczywistości, które można poświęcić w imię większej gry.

Emisariusz czytany po Chernobylite działa jak odsłonięcie zaplecza: za każdym growym skokiem w zieloną otchłań kryją się decyzje planewalkerów, polityczne kalkulacje i konsekwencje, których w grze tylko przeczuwaliśmy. Dzięki temu lektura nie jest ilustracją do gry, ale pełnoprawnym, literackim rozwinięciem tego, co już było w grze “Chernobylite”. Tylko że tutaj Strefa wychodzi poza granice jednej Ziemi i zaczyna odkształcać całe multiwersum.

Robert J. Szmidt poza Metrem, ale w swoim żywiole

Jeśli znasz jego książki z “Uniwersum Metro 2033”, to w Emisariuszu poczujesz znajomy rytm. Szmidt ma rękę do światów, w których cywilizacja jeździ na rezerwie, a bohaterowie próbują zachować resztki sprawczości wobec systemów większych od nich o kilka rzędów wielkości. Jako specjalista od postapokalipsy i dystopii wielokrotnie udowadniał, że potrafi łączyć techniczne szczegóły z dynamiczną akcją i twardymi, moralnie niejednoznacznymi postaciami.

Tutaj zamiast tuneli metra dostajemy korporacyjno cywilizacyjną grę o multiwersum, ale ton pozostaje szmidtowy: surowy, logiczny, bez lukrowania realiów. Nie jest to widowiskowe SF o ratowaniu wszechświata w blasku fajerwerków, tylko historia o tym, jak działają ludzie, kiedy stawką jest energia, władza i przewaga nad innymi liniami czasowymi. Czujesz, że autor naprawdę lubi dłubać w mechanice świata, a zamiast emocjonalnej dekoracji stawia na precyzyjnie działające reguły rządzące uniwersum.


Dla kogo jest ten emisariusz

“Emisariusz. Powieść z Uniwersum gry Chernobylite” to książka dla czytelnika, który nie oczekuje prostego heroizmu, tylko lubi zanurzyć się w konstrukcji świata i zobaczyć, jak bardzo można ją ponaginać, zanim pęknie. Jeśli kręci cię wizja multiwersum jako pola eksploatacji, a nie mistycznej przygody, znajdziesz tu sporo satysfakcji.

Jeśli cenisz u Szmidta to, co pokazał w metrowych powieściach i “Apokalipsie według Pana Jana” – logikę, konsekwencję, dystopijną wyobraźnię i twardych bohaterów, Emisariusz dorzuca do tego nowe zabawki: czarnobylit jako paliwo rzeczywistości, planewalkerów jako emisariuszy interesów cywilizacji i multiwersum jako pole konfliktu, w którym żadna Ziemia nie może czuć się bezpiecznie.


Spodobał Ci się wpis?
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wypowiedz się

Your email address will not be published. Required fields are marked *

280
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Napiwek = kod do Legimi i BookBeat dla Ciebie💚