Mój rok z witaminami w proszku z dzikiej róży LitoFlex – podsumowanie

Dzika róża LitoFlex - opinie

Zamiast podjechać jeden przystanek – wolę przejść się pieszo. Zamiast jeździć samochodem gdzieś dalej – wybieram rower. Moja aktywność jest wyborem – nie koniecznością, dlatego mogę uznać się za człowieka szczęśliwego, ponieważ świadomie rezygnuję z pozornych wygód na rzecz większej aktywności ruchowej. Od dawna dziwiły mnie osoby, które dojeżdżały samochodami do siłowni po to, by sobie popedałowac na rowerku stacjonarnym. Podczas, gdy te osoby spędzały czas w samochodzie, ja w tym czasie właśnie czerpałem radość z ruchu na świeżym powietrzu, albo robiąc sobie długi spacer, albo pedałując przed siebie na swoim rowerze.

Mam siedzącą pracę, dlatego tak bardzo potrzeba mi ruchu, nieważne o jakiej porze roku. No dobrze – powiesz – ale przecież zimą można się przeziębić od aktywności na świeżym powietrzu. Gdy mam do wyboru ruch na powietrzu lub w kwadratowej siłowni z betonu, wybór jest oczywisty. Czy chłodne dni mi szkodzą? Nie. Od zeszłego roku zacząłem stosować coś, co mnie uodparnia i nie pozwala się poddać. Działa? Owszem, działa.

Rower po błocie

Moja ulubiona forma aktywności. Jazda po nierównych terenach rowerem elektrycznym.

Sposób na większą odporność – dzika róża zawierająca dużą ilość witaminy C

Od czasów dzieciństwa wydawało mi się, że najwięcej witaminy C mają cytryny. Nie wiem skąd tak mi się ubzdurało. Co prawda cytryny mają sporo tej witaminy, ale jest wiele owoców, które mają jej znacznie więcej i co się okazało? Poszperałem u źródeł i wyszło na to, że najbardziej bogatą w wit. C jest dzika róża. Zdziwiłem się, tym bardziej, bo parę lat temu brałem suplement na stawy (wtedy to był Litozin) właśnie składający się z dzikiej róży. Nie wiedziałem, że wspomaga on również odporność. Wtedy jednak jakoś słabo pomagał.

Owoce dzikiej róży, a ściślej owoce róży z gatunku Rosa Canina L, zawierają 23 naturalnie występujące minerały i 8 witamin. Sporo. Takie owoce dzikiej róży znane są właśnie jako jedno z najbogatszych źródeł naturalnej witaminy C. Wiedziałeś o tym? Ja też nie.

Witaminy z proszku z dzikiej róży – czy warto?

Co można poczytać o owocach dzikiej róży i GOPO? Internety mówią, że:

Owoce dzikiej róży (Rosa Canina L) są źródłem łatwo przyswajalnych form witamin, minerałów, przeciwutleniaczy i innych składników odżywczych, w tym witamin A, B1, B2, B6, B12, C, E i K, niezbędnych kwasów tłuszczowych (omega 3 i 6), galaktolipidów , bioflawonoidy, karotenoidy, garbniki, glin, bor, wapń, chlorek, chrom, kobalt, miedź, fluor, jod, lit, magnez, mangan, molibden, niacyna, nikiel, fosfor, potas, selen, krzem, sód, siarka i cynk.

Sporo tego – muszę przyznać. Jeśli ktoś znajdzie owoc lub warzywo, które jest bogatsze w składniki, które tak dobrze wpływają na zdrowie, dam mu Nobla i swój rower. Dorzucę mu jeszcze bycie służącym przez miesiąc, ale niechętnie 🙂

Dzika róża LitoFlex jak spożywać

Moja dzienna porcja proszku z dzikiej róży. Najczęściej dosypuję go do jogurtu w porze śniadaniowej.

Czy naprawdę nie choruję?

Przez cały rok 2019 aż do tej pory mój organizm nie doznał żadnego znaczącego osłabienia, które by mnie powaliło. Serio. Choć sporadycznie zdarzają mi się jedno-dwudniowe lekkie przeziębienia – to naturalne, ale trzeciego dnia dnia mój organizm już je skutecznie zwalcza. Dodać muszę, że mieszkam na Śląsku, więc zimą jestem skazany na mocne niszczenie organizmu wdychając smog.

Dawniej łapałem przeziębienia co najmniej raz w miesiącu. Brakowało mi czegoś, co obroni mój organizm przed złem. Systematyczne branie środku na odporność jak widać daje rezultaty. Muszę jednak opowiedzieć o jednej ciekawej sytuacji, która początkowo mnie przeraziła.

W czerwcu (tak! W środku lata!) miałem dziwną sytuację, której początkowo nie rozumiałem i zaczynałem wątpić w mój układ odpornościowy. Miałem pięć dni wysokiej gorączki, która nie chciała ustąpić. Byłem zdezorientowany. Już myślałem nawet, że dopadł mnie koronawirus, ale to nie było to. Okazało się, że to nie była wina mojego układu odpornościowego. Gorączka była efektem mechanicznej infekcji, której nie zauważyłem. Skończyło się to zabiegiem u chirurga (gorączka była jedynie oznaką innej dolegliwości). Wtedy się uspokoiłem i zrozumiałem, że uodparnianie się dziką różą nie zawiodło. Zawiodła mnie tylko ostrożność z innego powodu.

Zamiast chemii z apteki – naturalne owoce

Większość tabletek z witaminą C z aptek to placebo. One tylko udają, że pomagają. Czasami wręcz szkodzą. A w składzie oprócz śladowych ilości witaminy co mają? Substancje słodzące, utwardzacze,, barwniki, dodatki smakowe i inne paskudztwa, które w ogóle nie powinny być traktowane jako część witaminy.

Zamiast takich specyfików mam 100% czysty proszek z dzikiej róży, który zawsze po śniadaniu biorę i popijam wodą lub mieszam z jogurtem. Producentem jest mała duńska firma Hyben Vital, która ma własne plantacje dzikiej róży i sama je mieli, suszy w temperaturach nie przekraczających 40 stopni i pakuje. Dlaczego nieprzekraczalna temperatura 40 stopni jest taka ważna? Tak jak wiele naturalnych roślin (warzyw i owoców), traci swoje witalne właściwości przy wysokich obróbkach cieplnych (gotowaniu, smażeniu, pieczeniu, suszeniu itp.). Suszenie zmielonej dzikiej róży w temperaturze poniżej 40 stopni pozwala zachować 100% jej zdrowych właściwości.

W Polsce produkt jest pod nazwą LitoFlex. Warto się nim zainteresować i rozważyć chęć spożywania. Ja się z nim nie rozstaję już od wiosny 2019, czyli wkrótce minie półtora roku. Biorę go z dwóch powodów:

  • wzmocnienie odporności dzięki przyswajalnej naturalnej witaminie C. Stałem się odporny na przeziębienia – wszyscy moi znajomi to potwierdzają.
  • wyraźnie poprawia zdolność ruchową. Wzmacnia stawy kolanowe i buduje chrząstkę stawową. Tu odczuwam wyraźną poprawę i lepszą gibkość. Na nowo pokochałem eskapady rowerowe 🙂

LitoFlex czy Litozin? Jakie są różnice?

Parę lat temu na zwiększenie sprawności ruchowej brałem Litozin. Wszak chciałem, aby moje nogi dawały z siebie jak najwięcej na rowerze. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że Litozin nie jest aż tak dobrym pomysłem w porównaniu z LitoFlex. Owszem, oba te produkty (różnych producentów) składają się z proszku z dzikiej róży, ale podobno tylko LitoFlex jest produkowany w niskich temperaturach, które nie niszczą naturalnych właściwości witamin. Porównanie Litozin z LitoFlex wychodzi na niekorzyść Litozinu. Wolę brać coś, co nie jest zubożone przez niewłaściwą obróbkę.

Czy spożywanie dzikiej róży ma jakieś przeciwwskazania?

Dzika róża to dzieło natury, które samo rośnie na krzewach. Nie jest produkowana w żadnych laboratoriach, ani nie jest w żaden sposób modyfikowana (poza niektórymi producentami, którzy poddają owoce wysokiej obróbce termicznej). To, co stworzyła natura – jest przyjazne. No chyba, że jadasz muchomory, to wtedy nie 🙂 Mnie od kilkunastu miesięcy dzika róża pomaga i nie zamierzam zaprzestać jej stosowania. Nie chodzę do aptek po nafaszerowane chemią placebo. Wybrałem to, co natura sama stworzyła.

LitoFlex zbiera same pozytywne opinie. Nie jestem wyjątkiem

Mam nadzieję, że choć trochę cię zainteresowałem tym tematem i poszukasz więcej informacji np. na temat LitoFlex, gatunku Rosa Canina L lub poszukasz informacji co to jest GOPO. Ja osobiście się cieszę, że znalazłem naturalny sposób na odporność i zdrowe stawy kolanowe. Nie wyobrażam sobie długich spacerów, ani tym bardziej jazdy na rowerze bez zdrowej suplementacji.

Dla zainteresowanych

Tutaj możesz dowiedzieć się więcej o dzikiej róży LitoFlex, a także zamówić:

Wejdź na litoflex.pl


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Mój rok z witaminami w proszku z dzikiej róży LitoFlex – podsumowanie?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

1 Komentarz

  1. Marcin

    Bardzo ciekawy wpis, sam się zastanawiam co stosować do zwiększenia swojej odporności. Być może podsunąłeś mi najlepszy pomysł. No cóż, trzeba będzie spróbować i samemu ocenić efekty.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

407