
Oryginalny Aperol to złożony napój na bazie gorzkiej pomarańczy, ziół i korzeni, słynący z charakterystycznego, gorzko-słodkiego smaku i intensywnej pomarańczowej barwy. Tego poziomu złożoności żadna z podróbek z dyskontu zwykle nawet z daleka nie widzi.
Test podróbek Aperoli
Ten test podróbek Aperoli to nie degustacja premium, tylko maraton po świecie oranżadowego spirytusu udającego Aperol. Skład większości “aperitivo” to proste trio: woda, cukier, alkohol i kolor tak intensywny, że mógłby świecić w ciemności, podczas gdy oryginał bazuje na mieszance gorzkiej skórki pomarańczy, gencjany, hibiskusa, tymianku, rozmarynu, oregano, rabarbaru i chininy. W podróbkach Aperola zamiast subtelnych warstw smakowych dostajemy prosty cios w podniebienie: słodko, lepko, tanio. Idealny materiał do blogowego crash-testu.
Rzuciłem wyzwanie tanim podróbkom Aperola. Kupiłem osiem różnych butelek z najgłębszych półek dyskontów i marketów, gotowy na smakową rzeźnię. Czy da się zalać prosecco czymś, co pachnie jak oranżada z bazaru i smakuje jak spirytus z landrynkami? Przetestowałem je wszystkie. Łyk po łyku, z nutą ironii i dużo lodu. Oto wyniki tego absurdalnego rodeo aperitifów.
Wpis ten powstał w celach edukacyjnych i nie ma za zadanie promocji alkoholu. Przypominam, że napoje zawierające alkohol przeznaczone są wyłącznie dla osób pełnoletnich. Osoby niespełniające tego warunku, proszę o opuszczenie tego wpisu.
Spis Treści
1. Spiritz Aperitivo Venezia (6,8%)

Z Włoch, ale jakby przez przypadek. Spiritz pachnie pomarańczą, smakuje syropem z oranżady i kończy się rozczarowaniem. Gdyby Aperol miał kuzyna z prowincji, który dorabia na weselach, to byłby właśnie on. 6,8% alkoholu, lekko słodki, lekko sztuczny i bardzo nijaki. Na tle oryginału to czysta woda z zachcianką na elegancję.
2. Aperitive for Spiritz (15%)

Ukraińska interpretacja włoskiego stylu. W teorii aperitif, a w praktyce słodki likier z pomarańczowym aromatem i potężnym uderzeniem spirytusu. Pali jak benzyna, pachnie jak landrynki z bazaru. 15% brzmi obiecująco, dopóki nie okaże się, że ten procent to głównie cukier. Idealny dla tych, co nie bali się w technikum tanich win typu “Chianti Mix”.
3. Ranginio Spiritz (11%)

Po otwarciu butelki wiadomo – to nie Aperol. To jego duch, tylko tańszy i bardziej hałaśliwy. Smak jak oranżada z domieszką perfum, finisz lepki i długotrwały jak wspomnienie szkolnego balu. Idealny do picia z kostkami lodu i odrobiną ironii.
4. Monte Santi Aperitivo Classico (11%)

Producent przyznaje bez wstydu: to sok z winogron z domieszką aromatu pomarańczy. Ale jakiego aromatu! Sztucznego jak plastikowy owoc w witrynie. Monte Santi to Aperol po tanim liftingu. Słodki, lepki i dziwnie dziecięcy w charakterze. W smaku coś między Fantą a tanim winem musującym.
5. Franzini Aperitivo (11%)

Wystarczy jeden łyk, by zrozumieć: Franzini to Aperol z dyskontu po przejściach. Kolor bajeczny, smak – mniej. Dominuje gryzący spirytus, a pomarańcza gra tu raczej na tamburynie. Gdyby alkohol mógł udawać Włocha po dwóch kursach Duolingo, wyszedłby właśnie Franzini.
6. Buon Spiritz (11%)

Słowacki aperitif, który obiecuje włoski klimat, a dostarcza wspomnienie nieudanych pikników. Pachnie jak oranżowe żelki, smakuje jak mix wódki ze zlewkami po kompocie. Ma w sobie duszę, tyle że zupełnie nie tę, której szukasz w aperitivo. Dobry, jeśli Aperol to dla ciebie zbyt droga dekoracja do stołu.
7. Apice Aperitivo (11%)

Informacja z etykiety brzmi jak żart. Produkt włoski, wyprodukowany w Niemczech. Przypomina mi się skecz o zupkach chińskich z Radomia. Trudno powiedzieć, co w tym drinku dominuje: zioła czy chemia? W smaku balansuje między oranginą a dziecięcym płynem do płukania ust. Idealny dla tych, którzy chcą poczuć się elegancko, ale mają do dyspozycji tylko market za rogiem.
8. Aparancio Aperitivo (11%)

Wyprodukowany we Włoszech, ale smakuje jak włoski wakacyjny drink w wersji posezonowej. Ma uczciwie podany skład: woda, cukier, alkohol i… cała tablica E. Aromat ziół obecny, choć ledwie dyszy pod warstwą barwników. Aparancio można pić, jeśli ktoś bardzo chce udawać, że lato trwa w Lidlu.
Wnioski po teście podróbek Aperol
Po tej rundzie “aperolowych” zamienników wiesz już, że różnica między oryginałem a podróbką to nie marketing, tylko realna przepaść w recepturze i smaku. Prawdziwy Aperol ma subtelniejszy woltaż, za to dużo wyższy poziom charakteru, podczas gdy większość tańszych wersji zastępuje ziołową złożoność cukrem, spirytusem i agresywnym barwnikiem. Można tym zalać prosecco i nazwać to spritzem, ale język i nos doskonale wiedzą, kiedy w kieliszku siedzi oryginał, a kiedy pomarańczowa imitacja z promocji. O ile podróbki Jagermeister trzymały poziom, tak w przypadku podróbek Aperola wszyscy producenci nie dali rady choć trochę przybliżyć jakości drinka do oryginału.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.