Quebonafide zrobił sobie z nas żart i świetnie mu wyszło. “Romantic Psycho” – recenzja albumu

Quebonafide Romantic Psycho

Wystraszony nerd w błękitnej koszulce polo, nieśmiały, speszony, nieco zagubiony w dzisiejszych czasach – taki zapowiadał się nowy wizerunek rapera Quebonafide. Wszyscy uwierzyliśmy w jego przemianę z diabelskiego rapera pełnego charyzmy na zwykłego chłopaka. Media biły mu brawo za dobry marketing myśląc, że to jest nowy image Quebonafide. Łyknęliśmy haczyk, tymczasem Kuba bawił się nami coraz chętniej pokazując swój nowy wizerunek w internecie. Redakcje muzyczne wieszczyły nowy kierunek artysty. Wszyscy zostaliśmy w niebanalny sposób zrobieni w konia. Należą się słowa uznania za sprytne zaaranżowanie całej akcji promującej nową płytę.

Nowa, zapowiadana w tym roku płyta “Romantic psycho” była wielką zagadką. To przyciągnęło nową rzeszę zaciekawionych fanów. Parę dni przed premierą zostały wysłane preordery. Okazało się, że to nie był prawdziwy album. Dziś, w Prima Aprilis, Quebonafide odsłonił wszystkie karty. Ta otoczka, którą obserwowaliśmy w trakcie zapowiedzi nowego albumu, była sprytnie wymyśloną akcją. Nowy premierowy klip promujący album “Romantic Psycho” odsłania prawdziwy image artysty. Wątpliwości zostały rozwiane. Quebonafide powrócił do dawnego stylu, a ten grzeczny i wystraszony chłopiec w błękitnym polo, był tylko marketingową zagrywką. Świetny pomysł na promocję albumu!

Romantic Psycho Quebonafide recenzja

Myśleliście, że tak będzie wyglądał nowy album “Romantic Psycho”? Ja też tak myślałem.

Jak brzmi nowy album Quebonafide “Romantic Psycho”?

Spodziewałem się dwóch reakcji: albo będzie maksymalnie nerdowska, z udawanym fałszowaniem, amatorskim oldschoolem, nierównym bitowaniem itp., albo dowali jakąś porządną petardą. Zawiodłem się. Nie było żadnej skrajności, a jedyne zaskoczenie, jakiego doznałem, to zaskoczenie nijakości. Gdyby ktoś mnie zapytał, co reprezentuje album Romantic Psycho, odpowiedziałbym: zupełnie nie wiem, bo jednym uchem mi wleciała i zaraz drugim wyleciała. Przesłuchałem album cztery razy zanim zechciałem wyrazić swoje zdanie. Po każdym przesłuchaniu dawałem z siebie coraz więcej wysiłku, żeby dostrzec czegoś wyjątkowego w tej produkcji. Może i klipy ma świetne, ale muzycznie nie ma w sobie nic, co mogłoby przytrzymać słuchacza na dłużej.

Podsumowując. Muzycznie Quebonafide z albumem “Romantic Psycho” może i nie powala na kolana, ale cała ta marketingowa mistyfikacja była strzałem w dziesiątkę. Szanuję takie kreatywne podejście do promocji.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Quebonafide zrobił sobie z nas żart i świetnie mu wyszło. “Romantic Psycho” – recenzja albumu?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

400