Rok temu zrezygnowałem z używania Messengera. To była dobra decyzja

Napis Goodbay na tabliczce

Messenger był dla mnie okropnym shitem. Przekonałem się o tym dopiero, gdy przestałem go używać i się uwolniłem od tego ustrojstwa raz, a porządnie. 20 marca 2k22 mija równy rok, od kiedy podjąłem decyzję o rezygnacji z korzystania z Messengera. Co się działo przez ten rok i co się zmieniło u mnie w temacie komunikacji ze znajomymi?

Pierdylion powiadomień dziennie mniej

Będąc osobą publiczną z dużą ilością kontaktów, dziennie dostawałem około 100-300 powiadomień łącznie. To znacznie obciążało psychikę, a także baterię smartfona. Wyobraź sobie, że jednego dnia słyszysz nagle kilkaset mniej dźwięków w swoim smartfonie. I te kilkaset razy mniej musisz sięgać po urządzenie, aby zobaczyć, kto i co do ciebie pisze. Prawdziwa ulga, tak? Potwierdzam: TAK.

Jak zrezygnować z Messengera? To proste

Pewnie zapytasz skąd u mnie było tyle powiadomień. Jestem personą aktywną w sieci jako bloger (prowadzę trzy blogi, w tym jeden, na którym czytasz ten tekst). Dodatkowo udzielam się na wielu grupach jako ekspert w dziedzinie e-marketingu i wiele osób ma do mnie indywidualne pytania. Ponadto obracam się w branży muzycznej, gdzie spore grono muzyków rozsyła hurtem wiadomości gdzie i kiedy grają koncerty lub coś organizują (chwilą oddechu był okres pandemii – szczęście w nieszczęściu). Poza tym pochodzę z różnych wielokulturowych środowisk (raz cyberpunk, raz blues, nierzadko grono producentów muzyki glitch, miłośników książek, a jeszcze gdzie indziej scena komputerów Amiga i Commodore, a także grono fanów rowerów elektrycznych i zielonej energii. Sporo też wątków miałem wśród programistów – taki urok branży), w których każdy chciałby od czasu do czasu zagadać.

Jak zrezygnować z Messengera?

Spokój od small talków

Nic mnie tak nie wkurzało, jak usłyszenie powiadomienia od kogoś znajomego, kiedy myślałem, że pogadamy o czymś ciekawym. Czar pryskał za każdym razem, gdy widziałem początek rozmowy zaczynający się od:

Hejka.
Co tam. Jak tam

Nigdy nie wiem, o co taka osoba pyta i jak odpowiadać na takie nijakie pytania. Zadawanie pytania dla samego faktu zadania pytania stwarza podłoże do udzielenia równie głupiej odpowiedzi. Najchętniej w takich przypadkach miałem ochotę na randomową odpowiedź: “dziękuję. Wszyscy zdrovi”, “połóż na parapecie”, “a twój mąż wie?”, “dla mnie weź bez mięsa”, “a próbowałeś włączyć i wyłączyć?”, “Jebać Putina tak bardzo jak PIS” oraz równie randomowe “dobra, nie szukaj”.

Macie jakieś najgłupsze pomysły na odpowiedzi na śmieciowe pytania-zagadywacze? Piszcie w komentarzu, dajcie suba, kliknijcie dzwoneczek… aaa nieee…To nie serwis z wideo z żółtymi łukowymi strzałkami w miniaturkach 😛

Prośby o darmową przysługę

Za darmo zdechło i gnije w Multipli, ale pewnie niektórzy wolą udawać, że nie znają tej zasady. Ile to ja razy dostawałem prośby o zrobienie “po znajomości” strony internetowej za pińć stówek. WTF, serio?!? No bo przecież się dobrze znamy z Facebooka. To skoro się znamy, to może po znajomości, zamiast 4 razy mniej, zapłacisz mi 4 razy więcej?

Albo podobny styl: zrób dla mnie jakąś pierdołę. Przecież dla ciebie to tylko 5 minut. Sęk w tym, że próśb z takimi pięciominutówkami dziennie dostaję czasami dwa wiadra i trzeciego jakieś pół. Rezygnując z Messengera nagle się okazało, że te ich prośby wcale nie są już takie ważne, albo zaczęli cebulić u innych znajomych, a ja dzięki temu zyskałem spokój od bycia jeleniem. Czas zaoszczędzony na gadkach z nimi mogę wykorzystać na ugotowanie sobie żuru lub podnoszenie kasztanów jesienią.

Wiadomości od zawirusowanych kont znajomych

Są tacy, którzy myślą, że para login/pasło są wystarczającą metodą do zabezpieczenia swojego konta. Są też tacy, którym się wydaje, że jak w haśle napiszą imię swojej konkubiny, ale od tyłu, to nikt takiego hasła nie odgadnie. Otóż drogi Ryszardzie, bardzo łatwo wejść w posiadanie dowolnego loginu i hasła. Dlatego tak ważne jest używanie wszędzie gdzie się da podwójnego uwierzytelniania kodem SMS przy logowaniu z nieznanych urządzeń. Nie chcę liczyć ile razy byłem świadkiem, kiedy z Messengera znajomych dostawałem dziwne treści, które od razu widać, że nie były przez nich pisane.

Wiadomości od obcych, anglojęzycznych i indyjskich profili z porno linkami

Messenger, tak jak cały Facebook, ma pełno dziur w kodzie. Tak, wiem – zboczenie zawodove. Facebook i Messenger to tak rozbudowany mechanizm, że teoretycznie nie da się stworzyć tak dużego narzędzia bez jakiegokolwiek błędu. Są boty, które wykorzystują luki w kodzie i spamują masowo profile wszystkich użytkowników w kolejności alfabetycznej lub według innej ustalonej logiki. Wystarczy, że jesteś członkiem jakiejś grupy lub wydarzenia – boty zbierają bazy członków, a potem robią spamową masówę. Od tego nie da się uciec, ponieważ takie błędy muszą być poprawione przez programistów Mety, a nie przez użytkowników. Fakt podatności komunikatora na dziwne akcje nie wzbudza zaufania u mnie, dlatego rezygnacja z Messengera była kolejnym dobrym krokiem ku bezpieczeństwu i spokoju od spamu.

Serio, droga Nathalie – nie interesuje mnie kliknięcie w link do zdjęć z twoją cipką.

Żebranie o zagłosowanie na czyjeś zdjęcie w biedakonkursie

Są takie Patrycje, które w internetowym konkursie o kubek i smycz dałyby się pokroić razem z płodem swojego nienarodzonego dziecka. To szczegół, że facebookowe konkursy typu: “opublikuj coś, zaspamuj wszystkich znajomych, całą rodzinę dwa pokolenia do przodu i półtora wstecz i zbierz najwięcej żebrolajków” to obciach od co najmniej epoki samochodów spalinowych i Windowsa 7. Wydaje ci się, że spełniasz swoje marzenia dla tej smyczy z reklamą producenta wędlin i że warto naparzać wszystkim przez komunikator z prośbą o zagłosowanie.

No pszeciesz to ciem nic nie kosztuje,
więc nic nie szkodzi żebyś oddał na mnie głos

A teraz to pomnóż to przez liczbę takich osób. I bądź tu uprzejmy dla nich, tłumacząc, że to, co robią, jest słabe.

Rozsyłanie fake newsów

Komuś zaginął piesek? Smutne. Ktoś rozdaje za darmo ajfony lub ciuszki dla bąbelka? Czy sprawdziłeś, czy ta wiadomość jest prawdziwa? Czy wygooglałeś numer telefonu ogłoszeniodawcy lub sprawdziłeś, czy to zdjęcie nie jest kradzione i czy nie było robione parę lat temu pół planety stąd? Pełno jest osób, które nie sprawdzą informacji, tylko przekazują ją dalej. Takie fake newsy nikomu nie są potrzebne. Szczególnie w kółko powtarzające się informacje, że od 5 lat potrzebna pilna krew dla osoby, której już dawno nie ma.

Inny typ fake newsowych spamerów to prorosyjska grupa antyszczepionkowa. Takich od razu banuję bez względu na to, jak bardzo się kiedyś lubiliśmy. Dla chorych umysłowo osób umoczonych po siurka w Konfederację nie ma przebacz. Bez mrugnięcia wywalam do zmieszanych.

Przesyłanie memów, które dwa razy okrążyły ten sam internet

Heheszki są spoko, pod warunkiem, że nie otrzymuje się czwarty raz w ciągu godziny tego samego obrazka od 4 różnych osób. Memy się szybko rozchodzą. Do wieczora zdążą je zobaczyć wszyscy na planecie Polska, ale ty nadal uparcie rozsyłasz to dalej, “no bo fajne”. Czasami nawet nie sprawdzisz, że rano już wysyłałeś tego samego mema do tej samej osoby. A kiedy przyjdzie sytuacja, że będzie trzeba porozmawiać na poważne tematy, można stracić czujność i odruchowo ignorować wiadomości od ciebie. Bo to pewnie znowu jakiś powtarzalny mem. Nie wiem, co gorsze: przeterminowany o parę godzin mem w ilości iks na dobę, czy animowany GIF z brokatem, kawusią, różą i wodospadem z mrugającym napisem “miłego czwartku”.

Dziecko na balonie

Uwolnienie się od FOMO to piękne uczucie.

Nie zdawałem sobie sprawy, że dzięki usunięciu Messengera tak szybko można wyleczyć się z FOMO i poprawić swój cyfrowy dobrostan

Żyjemy w czasach szumu informacyjnego, kiedy więcej jest nadawców, niż odbiorców. Za parę dekad będziemy potrzebowali nowego kontynentu, w którym trzeba pomieścić panele słoneczne i serwery, które przechowują wszystkie treści, jakie generujemy. FOMO to choroba psychiczna, którą można wyleczyć w prosty sposób. Wystarczy nie reagować na wchujdylion powiadomień. Przebodźcowanie informacjami potrafi odebrać przyjemność z życia i sprawić poczucie nie nadążania nad przepływem informacji. Tylko po co to nam? Znaczna część tych bodźców nie wnosi w nasze życie żadnej wartości. Messenger to jedno z głównych źródeł FOMO, przez które odruchowo sięgamy po smartfona, aby nie przegapić żadnej wiadomości. Tyle, że sporo z takich wiadomości, to zwyczajne śmieci.

Kiedyś było takie powiedzenie: “Jesteś tym, co jesz”. Dziś to powiedzenie zyskało nową wartość: “Jesteś tym, jakie informacje przetwarzasz”. Nie pozwól, aby technologia z jałowymi treściami wywierała na twoje życie znaczącą rolę. Dobrze jest utrzymywać kontakt z bliskimi, ale warto również móc decydować, jakie treści są dla ciebie ważne. Co innego pisać z bliską osobą na ważne, osobiste tematy pielęgnujące więzi, a co innego odbierać memy, spam, żebry, zaproszenia, fake newsy i zagadywanie nic nie wnoszące do dyskusji.

W takim razie w jaki sposób można mieć ze mną kontakt?

Normalnie 🙂 Wierzcie lub nie, ale kiedyś istniał świat bez Messengera. Ci, którzy znają mój numer SIM, mogą wysłać wiadomość typu SMS. Chętnie pogadam też na WhatsApp, codziennie też odpisuję na maile i odbieram telefony (choć kiedyś nosiłem się z zamiarem usunięcia aplikacji “Telefon” ze swojego smartfona). Na WhatsApp jest czysto. Nie ma spamu, bezsensownych smalltalków. No i kontaktują się ze mną tylko te osoby, które znają mnie na tyle, żeby zasłużyć na mój numer. To są wartościowe kontakty z wartościowymi rozmowami. Wam też polecam tak spróbować. A to, że ktoś nie może wysłać mi już spamu przez Messengera – to jego problem.

Mimo to znajomi wciąż próbują się do mnie dobijać właśnie na Messengera. Bezskutecznie

Mimo systematycznego informowania znajomych na swoim profilu FB, że nie ma mnie na Messengerze, wciąż są przypadki kilka razy w tygodniu, kiedy ktoś próbuje mi coś wysłać. Bezskutecznie, bo i tak tego nie przeczytam. Nie chcę wracać do czasów otwierania puszki Pandory. Jeśli piszesz do mnie przez Messengera wiedz, że twoja wiadomość nie dojdzie.

Możesz pomyśleć:

No ale przecież Messenger
jest integralną częścią Facebooka

i tak, i nie.
Kiedy odinstalowałem Messengera ze swojego smartfona, nadal otrzymywałem wyskakujące powiadomienia z informacjami, że ktoś próbował coś do mnie wysłać. Tyle, że powiadamiała mnie aplikacja Facebook, a po kliknięciu w to powiadomienie byłem przekierowany do planszy, która próbuje mnie przekonać do zainstalowania komunikatora. Bez niego tylko wiem, że ktoś próbował się skontaktować, ale bez możliwości dotarcia wiadomości.

A co z wersją przeglądarkową FB na komputery i laptopy?

Tam też tego nie widzę. Stworzyłem sobie wtyczkę do przeglądarki, żeby zablokowała mi wszelkie elementy związane z Messengerem z interfejsu Facebooka. Dzięki temu nie widzę, kiedy ktoś próbuje do mnie pisać. Nie widzę też powiadomień. Nie widzę na PC nic, co było związane z Messengerem.

Pewnie sobie pomyślisz: ale dzikus. Pozwól, że przedstawię szereg argumentów, które znajdziesz po przewinięciu tego wpisu na samą górę.

Pacnij tutaj, jeśli szukasz ze mną kontaktu


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Rok temu zrezygnowałem z używania Messengera. To była dobra decyzja?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tu wpisz, czym wartościowym chciałbyś się podzielić na temat tego wpisu.
Każdy komentarz jest kierowany do kolejki do moderacji. Wszelkie próby spamu, szerzenie szkodliwych poglądów, obrażanie ludzi lub wchodzenie butami ze słomą są automatycznie odrzucane.