
Stoisz rano pod ciepłym strumieniem wody, piana spływa po ramionach, a pęcherz domaga się uwagi. Znasz to? Wtedy pojawia się dylemat, czy sikanie pod prysznicem jest w ogóle akceptowalne. Automatycznie włącza się w głowie blokada i obawa o czystość. A co, jeśli osikam sobie stopy? Powiem wprost: nie szkodzi. Strumień wody i żel pod prysznic na bieżąco zmywają wszystko w stronę odpływu. Twoje ciało, po wyjściu z kabiny, jest całkowicie czyste. Granica tej łazienkowej wolności jest jednak dość ostra. A czy kupę pod prysznicem też bym zrobił? No nie. Bądźmy poważni. Odpowiedź na tytułowe pytanie wcale nie jest jednoznaczna.
- Dla mężczyzn sikanie pod prysznicem to zdrowy i wygodny nawyk.
- W przypadku kobiet pozycja stojąca stwarza ryzyko z powodu innej anatomii.
- Rezygnacja ze spłuczki to darmowa oszczędność wody.
- Bieżąca woda i żel pod prysznic rozwiązują problem higieny.
Ile wody sikając pod prysznicem naprawdę oszczędzamy?
Zostawmy na chwilę fizjologię i spójrzmy na liczby. Długo uważałem, że cała ta łazienkowa ekologia to wymysł dla znudzonych. Twarde dane pokazują jednak co innego. Jeden przeciętny prysznic pochłania od 40 do 50 litrów wody. Z kolei pojedyncze spłukanie toalety zużywa od 3 do 6 litrów. W starszych, mniej oszczędnych spłuczkach ta wartość dobija nawet do 9 litrów jednorazowo.
Jeśli zrezygnujesz z dwóch spłukań toalety dziennie na rzecz załatwienia sprawy w kabinie, tygodniowo oszczędzasz około 42 litrów. To matematyka, z którą trudno dyskutować. Korzyść dla środowiska naturalnego i Twojego portfela jest niezaprzeczalna. Warunek jest jeden. Taka optymalizacja ma sens tylko wtedy, gdy robisz to przy okazji normalnego mycia, bez wydłużania stania pod bieżącą wodą. W przeciwnym razie cały plan bierze w łeb.
Odruch Pawłowa w łazience. Co na to pęcherz?
Jest też ciemniejsza strona tego medalu. Problem zaczyna się w głowie, a dokładniej w mechanizmie warunkowania, o którym ostrzegają uroginekolodzy. Zwraca na to uwagę choćby dr Teresa Irwin. Oddając regularnie mocz przy akompaniamencie szumiącej wody, uczysz swój mózg łączenia tych dwóch konkretnych bodźców. Zwykły prysznic staje się wyzwalaczem.
Wyrabiasz w sobie trudny do odwrócenia nawyk fizjologiczny. Z czasem ten mechanizm ewoluuje w nadreaktywny pęcherz. Jak to wygląda w praktyce? Stajesz przed zlewem, żeby umyć naczynia, a organizm domaga się natychmiastowej wizyty w toalecie. Podobny odruch włącza się podczas zwykłego mycia rąk czy pływania na basenie. Przeprogramowanie mózgu w ten sposób bywa męczące w skutkach.
Różnice anatomiczne płci. Dlaczego mężczyźni mają łatwiej?
Przejdźmy do głównego punktu sporu. Różnice anatomiczne płci całkowicie determinują to, dla kogo ten nawyk jest bezpieczny. To, co u jednego sprawdzi się idealnie, dla drugiego będzie prostą drogą do gabinetu lekarskiego. Zobaczmy, jak to wygląda w szczegółach.
Męski układ moczowy pod prysznicem
Dla faceta sprawa jest prosta. Opierając się na opinii urologów, w tym dr. Shustermana, sikanie na stojąco przez mężczyzn jest w pełni naturalne. To najzwyczajniej w świecie zdrowe. Ciepła woda spływająca po ciele doskonale pomaga rozluźnić pęcherz. Ułatwia to swobodne i szybkie oddawanie moczu bez żadnego wymuszonego wysiłku. U panów ryzyko zatrzymania płynów w tej pozycji po prostu nie istnieje. Tym samym po męskiej stronie temat pod tytułem zdrowie układu moczowego zostaje ostatecznie zamknięty.
Kobieca anatomia a pozycja stojąca
Z kobietami jest zupełnie inna historia. Kobieca anatomia wymusza inne podejście do fizjologii. Ich układ moczowy został ewolucyjnie przystosowany do oddawania moczu w pozycji siedzącej lub kucającej. Sikanie na stojąco powoduje u nich silne zablokowanie i brak odpowiedniego rozluźnienia, za które odpowiada dno miednicy. Mięśnie pozostają spięte, a to prowadzi do niepełnego opróżnienia pęcherza. Zalegający mocz staje się idealnym środowiskiem dla bakterii. Skutkuje to nawracającymi infekcjami dróg moczowych.
Sporadyczne oddanie moczu na stojąco pod prysznicem nie zniszczy od razu kobiecego zdrowia. Jeśli jednak Twoja partnerka zbuduje z tego regularny nawyk, wybierze prostą drogę do problemów uroginekologicznych, z nietrzymaniem moczu na czele.
Higiena pod prysznicem. Czy mocz to brud?
Pozostaje kwestia obrzydzenia, z którą trzeba się ostatecznie rozprawić. Zawsze dziwi mnie, jak bardzo demonizujemy nasze własne ciało. Fakty są takie, że mocz w ponad 90 procentach składa się z czystej wody. Zawiera też mocznik, który z powodzeniem znajdziesz w luksusowych kremach z drogerii. Ten składnik działa na skórę stóp antybakteryjnie i złuszczająco.
Codzienna higiena pod prysznicem zyskuje na tym zjawisku zupełnie nowe znaczenie. Kiedy myjemy miejsca intymne bieżącą wodą bezpośrednio po załatwieniu potrzeby, standard czystości mocno rośnie. Zastanów się wprost. Oddawanie moczu w tradycyjny sposób nie umywa się do strumienia gorącej wody z żelem. To po prostu wyższy poziom higieny. Z jednym małym wyjątkiem. Uważaj na otwarte rany i mocne zadrapania na nogach. Mocz zanieczyszczony bakteriami podczas trwającej infekcji może mocno opóźnić ich gojenie. W takiej sytuacji tradycyjna toaleta dba o Twoje zdrowie znacznie skuteczniej.
Czy warto sikać pod prysznicem?
Nie ma tu jednej, uniwersalnej zasady dla wszystkich. Zanim odkręcisz wodę następnym razem, warto pamiętać o kilku żelaznych faktach z naszej fizjologii.
- Dla faceta prysznic to darmowa oszczędność wody i całkowicie zdrowe załatwienie sprawy.
- Kobieta powinna bezwzględnie unikać tego nawyku, by chronić delikatne mięśnie dna miednicy.
- Sam mocz pod bieżącą wodą nie stanowi żadnego zagrożenia sanitarnego, o ile nie masz na stopach otwartych ran.
Nie będę owijał w bawełnę. Twoja łazienka, Twoje zasady. Zachowaj po prostu zdrowy rozsądek i świadomie podejmuj decyzje we własnym domu.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.