Nowy Król Lew to arcydzieło wśród bajek! Recenzja

Król Lew Recenzja

Minęło 25 lat. Tak! Ćwierć wieku od czasu premiery pierwszej wersji “Króla Lwa”. Przez ten czas zmieniły się pokolenia i ich gusta i zwyczaje. Młode pokolenie stało się starym pokoleniem, a ci, którzy widzą tę animację po raz pierwszy, czasy lat dziewięćdziesiątych mogą znać jedynie z opowieści.

Nie wierzyłem, że tak mocno spodoba mi się bajka Disneya, której akcja toczy się wśród zwierząt. Jako fan horrorów, filmów kryminalnych i wszelkiej kosmicznej rozpierduchy zdziwiłem się, jak mocne wrażenie odegra na mnie nowy “Król Lew”. Wróciłem niedawno z kina i jeszcze na ciepło piszę tę recenzję, nie mogąc się doczekać jej szybkiej publikacji.

Nowy Król Lew konta stary. Różnice między starym a nowym Królem Lwem. Recenzja filmu

Widziałem pierwowzór “Króla Lwa” z 1994 roku, jeszcze jako prymitywną technicznie kreskówkę. W tamtych czasach nawet nie śniłem, że 25 lat później bajki będą tak realistyczne, że czasami trudno będzie odróżnić animację od prawdziwej natury i postaci. Czy nowa wersja bajki wnosi coś nowego, czy jest może samą kopią tego, co już jest nam znane od dawna?

Nie spodziewajmy się tutaj nowości w fabule. Jest w 99% taka sama, z tą różnicą, że w niektórych scenach dodane zostały efektowne wstawki, dodające klimatu opowieści. Nowa animacja wydaje się odrobinę poważniejsza, bardziej refleksyjna, ale to może dzięki zwiększonemu realizmowi postaci. Większy realizm sprawił, że role postaci przeżywa się jeszcze mocniej niż za dawnych czasów,

Wspaniały realizm postaci zwierząt

Skoro fabuła Króla Lwa wśród starszego pokolenia jest już znana, twórcy animacji, robiąc remake, musieli mieć na uwadze, że muszą zaskarbić sympatię czym innym, niż ta sama fabuła co parę dekad temu. Postawiono na grafikę. I słusznie moim zdaniem. Postęp technologiczny wszak do czegoś zobowiązuje i tak piękna opowieść zasługuje na nową oprawę. Ta super realistyczna animacja zapiera dech w cyckach. Perfekcyjna animacja powoduje, że zwierzęta wydają się jak prawdziwe.

Aż się chce poczochrać futerko lwa 🙂

Graficy przesadzili z mnogością detali do tego stopnia, że aż chce się przytulić kociaka. To piękne, realistyczne futerko, na którym każdy włosek wywołuje wrażenie prawdziwego. Oglądając bajkę do samego końca nie mogłem wyjść z podziwu jak wiernie odwzorowana jest grafika, która w wielu momentach sprawiała wrażenie, że grafiką nie jest, lecz nagranym filmem w najwyższej jakości najlepszą możliwie dostępną kamerą. Coś pięknego! Wyobraź sobie, że spotykasz lwa i z bliska widzisz każdy jego szczegół. Każdy, nawet najdrobniejszy włosek, każdy ruch oka, każdy milimetr jego oddechu. To się widzi, ale przede wszystkim czuje. Perfekcyjna oprawa graficzna sprawia, że film ogląda się nie tylko zmysłem wzroku.

1994 vs 2019

Jakie było moje zaskoczenie, kiedy rozglądając się po sali kinowej zauważyłem, że na film przyszli głównie widzowie dorośli. Tak! Dziewięć na dziesięć osób to osoby, które dzieciństwo już dawno mają za sobą. Czyżby nowy Król Lew stawał się hitem u starszych odbiorców? A co z dziećmi? One chyba nie poczują klimatu, tej starej nostalgii za pierwowzorem z 1994 roku. Wygląda na to, że nowy “Król Lew” osiągnie sukces głównie dzięki nostalgii trzydziestolatków, gdzie Disney odgrzewa nam tego samego kotleta, tyle, że w piękniejszym wydaniu. Nie ma w tym nic złego po raz wtóry widzieć tę samą historię, ponieważ zobaczenie jej w tak fantastycznej oprawie powoduje, że sympatia do Króla Lwa wzrasta jeszcze bardziej, niż w latach dziewięćdziesiątych.

Król Lew z dubbingiem czy napisami?

W internetach krąży pogłoska, że do filmu celowo przemycono treści o charakterze politycznym. Że nie bez powodu użyto w dialogu wyrażeń “tylko nie mów nikomu” oraz “dobra zmiana”. Polski dubbing trochę przez to stracił w moich oczach. Jak można w produkcji dla dzieci przemycać ukrytą politykę? Nie rozumiem.

Internety mówiły też, żeby zamiast polskiego dubbingu, wybrać polskie napisy z oryginalnym głosem. Podobno oryginalny dubbing jest o niebo lepszy dzięki znakomitej obsadzie. Nie wątpię. Ja jednak wybrałem dubbing po polsku z prostej przyczyny: po 8 godzinach pracy nie miałem ochoty męczyć oczu czytaniem. Nie wykluczam, że gdybym do kina poszedł w weekend, wybór padłby na dubbing amerykański.

Czy warto obejrzeć nowego Króla Lwa?

Tak! Zdecydowanie warto. Nawet jeśli jesteś hardcorem i łamiesz taborety środkowym palcem, możesz się wzruszyć na tym filmie jak bóbr. Pamiętaj, że ostrzegałem 🙂

Zobacz też to:


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt. Nowy Król Lew to arcydzieło wśród bajek! Recenzja?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

1 Komentarz

  1. Monna

    Widziałam. Super film. Czasy dzieciństwa wracają. Dziękuję.

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

706