Sprytne manipulowanie etykietami cenowymi w sklepach to już plaga!

Kobieta w sklepie robi zakupy

Czy nie uwielbiacie tego uczucia, kiedy na półce widzicie cenę, która niemalże świeci jak neonowe światło na szarym, ponurym dniu? Czujecie jak wasze serce zaczyna bić szybciej, oczy się rozszerzają, a w głowie już widzicie, jak ten cudowny produkt ląduje w waszym koszyku. Ale co to? Chwila, moment! Coś jest nie tak.

Prawdziwa cena ukryta gdzieś tam, w krzakach

Tak, moi drodzy, to jest ten moment, kiedy zauważamy małą czcionkę. Tak małą, że chyba potrzebujemy teleskopu Hubble’a, żeby ją dostrzec. I co tam jest napisane? Ach, rzeczywiście, cena za produkt wynosi o wiele, o wiele więcej niż ta, która początkowo przyciągnęła nasze spojrzenie.

Promocja, która płata psikusa wzrokowi

Weźmy na przykład płyn Cocolino z gazetki Biedronki. Wielką czcionką jest podana cena 12,99 złotych, ale jak się okazuje, płyn ten naprawdę kosztuje 19,99 złotych, ale to jest już podane bardzo małą czcionką. Natomiast ta szumna cena podana wielką czcionką dotyczy dopiero po zakupie krotności tego produktu. No i jak się nie wkurwić na takie optyczne fikołki? Jeśli płyn Cocolino kosztuje 19,99 zł, niech będzie to napisane wielkimi literami, a nie z obowiązku podane, ale gdzieś tam ukryte w gąszczu innych informacji.

Ceny w Biedronce

Test na spostrzegawczość: ile czasu potrzebujesz, aby dowiedzieć się, że ten produkt kosztuje 19,99zł?

Biedronka, Dealz, Netto, Lidl i inni – czy nie szanujecie naszych oczu?

Zaczynam zastanawiać się, czy sklepy sieciowe prowadzą jakąś cichą wojnę przeciwko naszym oczom. Czy naprawdę uważają, że jesteśmy w stanie przeczytać prawdziwą cenę napisaną czcionką wielkości paru pikseli i uwierzyć w tę wielką promocję z mało widocznym dopiskiem o prawdziwej cenie za jedną sztukę? Może myślą, że mamy supermoce i możemy zobaczyć te mikroskopijne liczby?

Uczciwość w cenie, czyli jak sklepy robią nas w bambuko

Najbardziej irytujące jest to, że te sklepy wydają się myśleć, że możemy dać się nabrać na te triki. Czy naprawdę muszą traktować nas jak idiotów, którzy złowią się na metodę tak podawanych cen? Czy nie zasługujemy na przejrzystość?

Zakładam, że nie jestem jedyny, który ma dość takich praktyk i pewnie sklepom się opłaca robienie takich dziwnych sytuacji.


E-booki

Wypowiedz się

Your email address will not be published. Required fields are marked *

2,345

Szukałeś mnie na Instagramie?