
Trudno nazwać ten rok spokojnym. Z jednej strony symboliczne zamknięcia, z drugiej – nowe początki. Wiele decyzji przyszło naturalnie, inne zostały wymuszone przez okoliczności. Ale taki właśnie był 2025. Rok porządków, korekt kursu i przewartościowania tego, co w codziennym życiu naprawdę ma znaczenie.
Poniżej moje osobiste podsumowanie tego roku. Nie w formie listy sukcesów, ale jako zapis zmian, lekcji i chwil, które pokazały, że nawet w nieplanowanych momentach warto być gotowym na nowy kierunek.
Kultura przestaje być sexy: Koniec pewnej epoki. Zamknąłem “Twoja Kultura” po kilkunastu latach funkcjonowania
Nie planowałem tego jako głośnego pożegnania, ale stało się. Po kilkunastu latach przestałem prowadzić Twoją Kulturę. Dla przypomnienia: to właśnie tam publikowałem recenzje muzyczne i filmowe, relacje z festiwali, koncertów i wydarzeń artystycznych. Blog był moim pierwszym poważnym projektem kulturalnym, który z czasem stał się kroniką tamtej epoki internetu.
Dziś jednak ta formuła nie ma sensu. Zmieniły się czasy, zwyczaje i media. Kiedyś recenzje pomagały ludziom zdecydować, czy warto wydać kilkadziesiąt złotych na płytę. Teraz wszystko jest na streamingu. Jedno kliknięcie i można samemu posłuchać. Relacje z koncertów przegrały z krótkimi pionowymi filmami wrzucanymi przez uczestników (jakość nie ma już pierwszorzędnego znaczenia). Rolę blogów przejęły algorytmy i krótkie formaty. Ostatecznie, gdy zobaczyłem, że na dawnym adresie “Twojej Kultury” działa teraz jakaś przypadkowa zapleczówka SEO (tak! ktoś przechwycił porzucony adres), poczułem, że to już naprawdę bezpowrotny koniec.
Ambicja potrafi rozczarować: Blog (ten, który właśnie teraz czytasz) i nowe realia internetu
Skoro już mowa o blogach, w zeszłym roku chciałem, by marcinkaminski.pl stał się moją główną platformą. Postawiłem sobie konkretny cel: zwiększyć ruch o 30%. Niestety internetowa rzeczywistość brutalnie się zmieniła. Po wejściu trybu Google AI Mode cały ekosystem wydawców dostał rykoszetem. Od kiedy Google samo generuje odpowiedzi, użytkownicy coraz rzadziej klikają w linki.
Mimo że to przecież nasze teksty – praca wszelakich autorów, blogerów i redakcji w wielu krajach – zasilają te “gotowe odpowiedzi”, korzyści dla twórców są żartem. Oglądalność bloga spadła, motywacja też, ale mam świadomość, że to problem mediów na całym świecie. Internet się przestawił i trudno dziś o długofalową strategię, gdy jednym ruchem algorytmu Google gaszą się lata pracy. Na przyszły rok bezpieczniej jest nie mieć ambitnych planów w tym zakresie. Może jakiś antymonopolowy regulator zainterweniuje. Czas pokaże.
Rowerowo: pożegnanie starej maszyny i powitanie REX-a
Po stronie rzeczy przyjemnych: rowery. Tegoroczny sezon stał pod znakiem zmian w taborze. Mój stary e-bike, czarna bestia, z którą zrobiłem ponad 12 tysięcy kilometrów od 2019 roku, znalazł nowego właściciela. Na jego miejsce pojawił się REX (RX 500 SUV). Sprzęt o większych możliwościach i zasięgu, który już we wrześniu udowodnił, że potrafi więcej niż poprzednik.
Szwenduro – tak nazywam swoje stylowe mikrowyprawy rowerowe – trwa nadal. Wśród tras, które w tym roku najbardziej mnie ujęły, są Velo Soła, Pszczyna-Będzin, Pętla Zawierciańska i okolice Jeziora Goczałkowickiego. Często w towarzystwie kolegi Grzegorza, który dzielnie stawia opór na gravelu, nawet gdy teren nie sprzyja. Nie chodzi o rekordy, tylko o wspólną radość z odkrywania świata z siodełka.
Zdrowie: dwa testy charakteru
Ten rok wystawił mnie też na dwa poważne zdrowotne testy. Pierwszy z nich sprawił, że wiosną musiałem ponownie nauczyć się mówić i jeść. Zadanie, które na początku wydawało się absurdalnie trudne, ale dziś mogę powiedzieć, że wygrałem tę walkę. Drugi problem przyszedł cicho. To efekt wielogodzinnego siedzenia przy biurku. Awaria barku (powrót nieprzyjemności sprzed 2,5 roku) nie tylko bolała, ale też wycięła z planów kilka długodystansowych wycieczek rowerowych. Wnioski są oczywiste: więcej przerw w pracy siedzącej, więcej gimnastyki rozciągającej szyję i bark, mniej wymówek.
Relacje: Powrót dawnych znajomych, odnowione spotkania
Są rzeczy, które przywracają wiarę w cykliczność i sens powrotów. W tym roku do Polski na stałe wrócili Gosia i Krzysztof – dwoje dawnych znajomych z początku lat 2000. Ona po latach w Holandii, on po dekadzie w Niemczech. Znowu można się spotkać bez planowania i przeliczeń kilometrów. To prawdziwy luksus mieć obok siebie ludzi, z którymi kiedyś dzieliło się czas i którzy po latach wciąż są sobą.
Na koniec
Jeśli miałbym jednym zdaniem podsumować ten rok, był to czas porządkowania starych spraw i szukania nowego sensu w tym, co zostało. Pożegnałem rzeczy, które przez lata wydawały się stałe, doświadczyłem cichego kryzysu, ale też odnalazłem przyjemność w prostych rozmowach i codziennych powrotach do siebie. Może tak właśnie wygląda aktualna rzeczywistość – w umiejętności przyjmowania zmian, które przychodzą bez zapowiedzi, i w cierpliwym dostosowywaniu się do nowych realiów, kiedy świat wybiera inny kierunek niż planowaliśmy.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.