
Przez lata żyłem w przekonaniu, że do pracy na komputerze stacjonarnym potrzebuję wyłącznie solidnej klawiatury i wertykalnej myszy. Mam w końcu mocno zoptymalizowane stanowisko na home office – trzy potężne ekrany, biurko elektryczne i fotel, z którego nie chce się wstawać. Ale z biegiem czasu czegoś zaczynało mi brakować. Czegoś, co miałem dosłownie pod palcami na MacBooku, a nawyki z gładzika w maku nie dawały mi spokoju. W ten sposób na moim biurku wylądował touchpad Bosto T02.
Główne cechy touchpada Bosto T02, które doceniam:
- Asymetryczna praca lewą dłonią skutecznie zdejmuje obciążenie z prawej ręki.
- Błyskawiczne i bezproblemowe parowanie Bluetooth z funkcją automatycznego zapamiętywania.
- Idealne odwzorowanie użytecznych gestów znanych z macOS w systemie Windows.
- Niezwykle lekka, smukła konstrukcja ułatwiająca przesuwanie sprzętu po biurku.
- Bardzo długa praca na jednym ładowaniu baterii (nawet do 30 godzin).

Pamięć mięśniowa. Dlaczego w ogóle potrzebowałem gładzika?
Najpierw krótka historia. Siedzę z MacBookiem na kolanach. Tamtejszy panel dotykowy reaguje z taką gracją, że szybko zapominam o istnieniu klasycznych gryzoni. Potem jednak wracam przed moje flagowe PC. Operuję na sprzęcie, który z definicji nie ma wbudowanego touchpada, a trzy monitory wymuszają niekończące się wycieczki kursorem z lewej do prawej.
Mysz sprawdza się świetnie przy precyzyjnych strzałach w małe ikony, ale pokonywanie nią szerokich dystansów bywa irytujące. Pamięć mięśniowa daje o sobie znać niemal natychmiast, gdy machinalnie próbuję powiększyć zdjęcie dwoma palcami i drapię paznokciami po twardej podkładce. Sam pomysł, by wyposażyć biurko w zewnętrzny touchpad do komputera, początkowo wydawał mi się zbędnym kaprysem. Szybko jednak zrozumiałem, że to jedyny logiczny pomysł na przerzucenie tego specyficznego, apple’owego komfortu do środowiska Windows. Tak właśnie gładzik do PC stał się realną opcją pracy.

W porównaniu z gładzikiem MacBook Pro, Touchpad Bosto T02 ma znacznie większą przestrzeń do nawigowania palcami.
Konfiguracja Bosto T02. Jeden klik i z głowy
Masz alergię na sprzęt, który trzeba parować przez godzinę? Zbijam piątkę. Pisząc prosto z mostu: nienawidzę tracić cennego popołudnia na restarty i szukanie zaginionych sygnałów Bluetooth. Jako wieloletni entuzjasta technologiczny mam wysokie standardy co do wygody podłączania nowych zabawek, a ten maluch mocno mnie pod tym kątem ujął.
Cały proces uruchomienia jest tu wręcz idiotoodporny. Na krawędzi obudowy znajdziesz fizyczny przełącznik. Przestawiasz go tak, by mała dioda zapaliła się przy napisie “BT”. I już. W ustawieniach Windowsa natychmiast wyskakuje świeże urządzenie. Jedno kliknięcie, parowanie potwierdzone, a sprzęt dogaduje się z systemem na dobre.
Wygodą jest kompletna bezobsługowość na co dzień. Kiedy zamykam system na noc i odpalam maszynę rano, komputer pamięta to połączenie. Żadnego wciskania ukrytych guzików ani ponownego szukania. Dotykam tafli, a kursor budzi się do życia.

To jest rozmiar idealny 🙂 Większy od gładzika w Apple, ale i tak nie zajmuje zbyt dużo miejsca na biurku. Całą konstrukcję spokojnie złapiesz jedną dłonią.
Asymetryczny model pracy. Lewa dłoń na gładziku, prawa wolna
Tu dochodzę do sedna tej recenzji. Sprzęt od Bosto jest zaskakująco lekki, a jego smukły profil mierzy jedynie 10 mm. Praktycznie nie czuję go na blacie, co daje mi pełną swobodę przerzucania go z miejsca na miejsce, zależnie od tego, jak akurat ułożę się w fotelu.
Z biegiem czasu wypracowałem sobie specyficzny, asymetryczny styl obsługi komputera. Gdy grzebię w kodzie lub nawiguję po długich arkuszach, prawa dłoń niemal nie schodzi z bloku strzałek na klawiaturze. Zamiast ciągle odrywać ją do myszy, kładę nowy nabytek po lewej stronie. W efekcie lewa dłoń naturalnie steruje wskaźnikiem, co diametralnie przyspiesza tempo.
Jest też drugi, bardziej lifestyle’owy scenariusz. Działam często pod presją czasu, gdzie nawet szybki lunch jadam w biegu. Posiadanie panelu dotykowego z lewej strony sprawia, że w prawej dłoni trzymam widelec, a lewą płynnie przewijam artykuły i skaczę po zakładkach przeglądarki. Połknięcie obiadu bez przerywania scrollowania to drobnostka, która daje sporo satysfakcji.

Gładzik do PC jest bardzo wygodny i przyjemny w dotyku.
Gesty i moja naiwność. Jak tu działa prawy przycisk myszy?
Możliwość błyskawicznego zarządzania oknami to główny powód istnienia takich zabawek. Przełączanie się między wirtualnymi pulpitami na trzech ekranach staje się czystą poezją, gdy robię to jednym płynnym ruchem dłoni. Bardzo często powiększam konkretne fragmenty dokumentacji. Zsuwam lub rozsuwam dwa palce na panelu, a inteligentny zoom od razu reaguje. To akcja, przy której rolka standardowej myszy zazwyczaj kapitulowała.
Jednak żeby nie było tak kolorowo, zaliczyłem na początku niezłą wpadkę. Przez kilka minut klikałem nerwowo po krawędziach, nie potrafiąc znaleźć prawego przycisku. Szukałem ukrytej strefy, dociskałem dolne rogi, a kursor uparcie reagował jak zwykły lewoklik. Zagadka rozwiązała się szybciej, niż zdążyłem się porządnie zirytować. Wystarczy po prostu puknąć w powierzchnię dwoma palcami. Było to do bólu logiczne i znane z laptopów, tylko w ferworze rozpakowywania nowego gadżetu zupełnie mi to wypadło z głowy.

Diody na froncie obudowy informują i sposobie podłączenia touchpada z komputerem. Widać, że wybrałem połączenie przez Bluetooth.
Wskazówka dla początkujących:
Jeśli na co dzień korzystasz tylko z klasycznej myszki, pamiętaj o krzywej uczenia się. Aktywacja prawego przycisku dwoma palcami czy przesuwanie trzema palcami bywa na starcie dziwne. Nie zrażaj się. Po kilku godzinach takie wielodotykowe akrobacje wchodzą w Twój nawyk tak mocno, że wykonujesz je całkowicie machinalnie.
Recenzja Bosto T02 w liczbach. Parametry techniczne
Czas odłożyć emocje na bok i rzucić okiem na twarde dane. Pełnoprawna recenzja Bosto T02 nie może obejść się bez specyfikacji. Przestrzeń robocza to gładka, przyjemna pod palcami tafla o przekątnej 6,4 cala, dająca mnóstwo oddechu przy bardziej zamaszystych gestach. Wielkim plusem jest zastosowanie gniazda USB-C, dzięki czemu zasilisz urządzenie tym samym przewodem, którym ładujesz smartfona. Poniżej zebrane szczegóły.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Przekątna panelu | 6,4 cala |
| Łączność | Bluetooth / Kabel / Wi-Fi |
| Interfejs ładowania | USB-C |
| Czas pracy | Do 30 godzin |
| Czas ładowania | ok. 2 godziny |
| Kompatybilność | Windows / iOS |
| Wymiary | 159 x 114 x 10 mm |

Brzeg obudowy z portem ładowania USB-C, przełącznik połączenia (kabel, Wi-Fi, Bluetooth), oraz włącznik urządzenia.
Osobista opinia o touchpadzie Bosto T02
Zewnętrzny touchpad do komputera od Bosto udowadnia, że przeniesienie magii płynnej obsługi z macOS na potężną stację roboczą z Windowsem jest w pełni możliwe. Wdrożenie asymetrycznego trybu zdejmuje ciężar z prawej ręki, a bezobsługowa łączność pozwala zapomnieć o problemach z parowaniem.
Jedynym drobnym minusem jest fakt, że to kolejne urządzenie lądujące na blacie. Jednak dzięki małym rozmiarom i strategicznemu ustawieniu go po lewej stronie klawiatury, nie stanowi to problemu przestrzennego. Warto przy tym zaznaczyć: gładzik w tym układzie nie zastępuje myszki, lecz jest jej ergonomicznym dopełnieniem. To niezwykle lekki, niepozorny sprzęt, który szybko wyrósł na stałego bywalca mojego biurka. Korzystanie z obu narzędzi zamiennie, zależnie od specyfiki zadania, to dla mnie kwintesencja wygodnej ergonomii pracy.
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.