
“Urwisko” Remigiusza Mroza to powrót Forsta w formie, ale i flircik z horrorem, tatrzańskim folklorem i tym wszystkim, za co jedni autora kochają, a inni przewracają oczami. To książka, którą czyta się jak nocne zejście z Morskiego Oka przy załamaniu pogody: niby wiesz, że to “tylko” szlak, a jednak co chwila oglądasz się za siebie.

Partner wpisu.
Tatry szeptem grozy
Punkt wyjścia jest filmowy: w środku nocy do schroniska nad Morskim Okiem wpada przemoczony facet, blady, milczący, jakby wyszedł nie z lasu, lecz z czyjegoś koszmaru. Nad ranem znika, a w jeziorze wypływa ciało turysty i w górach zaczyna krążyć jedno słowo: Topielec. Ten motyw działa zaskakująco dobrze, bo Mróz nie wrzuca nas od razu w policyjne papierologie, tylko najpierw pozwala poczuć klaustrofobię schroniska i niepokój ludzi, którzy wiedzą, że w Tatrach legendy nie są tylko kolorowym dodatkiem do przewodnika.
Forst wobec tatrzańskiej legendy
Wiktor Forst wraca tu jako ktoś, kto widział już w życiu za dużo, żeby łatwo uwierzyć w demony, ale wystarczająco dużo też przeżył, żeby nie odrzucać ich odruchowo. To napięcie między zdrowym sceptycyzmem a podszytym lękiem “a co, jeśli jednak…” świetnie napędza śledztwo, które prowadzi go do starej góralki, strażniczki tatrzańskich podań. Sceny z nią są jednymi z najmocniejszych w książce, bo dialogi mają ciężar, a każde jej zdanie brzmi jak popiół po dawnym ognisku, przy którym opowiadało się historie o Topielcu, co przez siedem lat musi topić ludzi, by odpracować własne winy.
Kryminał z nutą horroru
Formalnie to nadal kryminał z komisarzem Forstem, z trupem, tropami, przesłuchaniami i kolejnymi elementami układanki wskakującymi na miejsce. Mróz dorzuca jednak do tego pełne garście grozy: dziwne zbiegi okoliczności, niepokojące wizje, opowieści, które niby są tylko zabobonem, a jednak nie pasują do racjonalnego obrazu sprawy. Gdy Forst schodzi coraz głębiej w tę historię, granica między “przypadkiem” a “przekleństwem” zaczyna się rozmazywać i łapałem się na tym, że bardziej wierzę starej góralskiej legendzie niż raportom i ekspertyzom.
Góry jako pełnoprawny bohater
Tu góry nie są tylko dekoracją, ale żywym organizmem: Morskie Oko, schronisko, burzliwa noc, gęsta, wilgotna ciemność, w której każdy szmer brzmi jak krok kogoś, kto nie powinien tu być. Mróz bawi się tą scenerią z dużą swobodą, potrafiąc w jednym akapicie zarzucić pocztówkowy obraz Tatr, a moment później go rozpruć, pokazując góry jako miejsce, gdzie człowiek jest tylko gościem, i to niezbyt mile widzianym. Jeżeli lubisz górskie szlaki, niektóre sceny z Morskim Okiem będą uwierać w głowie następnym razem, gdy staniesz przy barierce i popatrzysz w głąb wody.
Narracja na wysokich obrotach
Jedno trzeba autorowi oddać: wie, jak konstruować rozdziały, żebyś ciągle mówił: “dobra, jeszcze jeden”. Krótkie sceny, częste punkty zwrotne, finały rozdziałów obliczone na podkręcenie ciekawości, a do tego balansowanie między śledztwem a narastającą legendą Topielca utrzymują narrację w wysokich obrotach. Czy czasem zahacza to o przesadę i “hollywoodzki” nadmiar atrakcji, o którym piszą niektórzy słuchacze audiobooka? Owszem, ale jeśli wchodzisz w ten tom z wiedzą, jak działa cykl z Forstem, łatwiej tę konwencję kupić bez marudzenia.
Topielec w wodzie i w głowie
Najciekawszy jest dla mnie wątek tego, jak “Urwisko” bawi się naszym pragnieniem wyjaśnień. Chcemy, żeby wszystko dało się sprowadzić do motywu, sprawcy, rekonstrukcji zdarzeń, a jednocześnie jako czytelnicy łakniemy tego dreszczu niepewności, że może jednak nie każdą historię da się zamknąć w porządnym raporcie. Mróz dorzuca tu tyle drobnych, niewygodnych szczegółów, że w którymś momencie przestaje być ważne, czy Topielec “istnieje”, bo ważniejsze staje się to, jak ta legenda filtruje zachowania ludzi i decyzje bohaterów.
Dla fanów Forsta i nie tylko
Jeśli lubisz Forsta, nie muszę Cię przekonywać, bo i tak sięgniesz. To tom, który dorzuca do serii szczyptę innego klimatu: więcej mroku, więcej folkloru, więcej zabawy strachem jako narzędziem, którym można manipulować. Jeśli z kolei dopiero szukasz górskiego kryminału z lekko horrorowym posmakiem i nie przeszkadza Ci, że autor stawia na tempo i efekt, “Urwisko” spełni swoje zadanie aż nadto.
Wydawnictwo: Mroczna Strona
Data premiery książki: 20.05.2026
Tutaj kupisz książkę “Urwisko”
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.