Z Rudy Śląskiej do Sosnowca. Minął rok od przeprowadzki. Wnioski, plusy i minusy

I Love Sosnowiec

Równy rok temu, 14 czerwca podjąłem decyzję, która poprawiła komfort mojego życia – po 9 latach mieszkania na Śląsku przeprowadziłem się z Rudy Śląskiej z powrotem na Zagłębie, tym razem do Sosnowca. To była zmiana, której potrzebowałem, choć nie obyło się bez wyzwań i niespodzianek. Przez ostatnie dwanaście miesięcy doświadczyłem wielu nowych sytuacji, poznałem nowych ludzi i odkryłem zarówno plusy, jak i minusy nowego miejsca zamieszkania. W tym wpisie chciałbym podzielić się swoimi refleksjami na temat tego, co się zmieniło na lepsze, a co jeszcze wymaga poprawy.

Czy przeprowadzki zawsze okazują się strzałem w dziesiątkę? Zapraszam do lektury i wspólnego podsumowania mojego roku w nowym miejscu.

Winien jestem na wstępie wyjaśnienie. Sosnowiec nie jest zupełnie nowym dla mnie miastem. Zanim zamieszkałem w Rudzie Śląskiej, moim rodzinnym miastem był Będzin, a Sosnowiec był miastem, w którym odbywałem edukację i spędzałem wolny czas. Wpis ten porusza etap powrotu z Rudy Śląskiej do Sosnowca.

Różnica w jakości powietrza. Jest kilka „ale”

Zmiana miejsca zamieszkania z Rudy Śląskiej do Sosnowca była w dużej mierze motywowana troską o zdrowie. Bardzo zła jakość powietrza w Rudzie Śląskiej sprawiała, że codzienne funkcjonowanie było uciążliwe i niekomfortowe. Problemy z oddychaniem i ciągłe uczucie zmęczenia były na porządku dziennym. Przeprowadzka do Sosnowca przyniosła pewną ulgę – powietrze jest tutaj zdecydowanie czystsze, choć nadal dalekie od ideału, zwłaszcza w kontekście miejskim.

Niestety, w moim nowym bloku pojawił się inny problem: sąsiedzi-palacze, którzy regularnie palą papierosy na balkonie. Smród dymu nikotynowego wdzierającego się do mojego mieszkania jest niezwykle irytujący, szczególnie w upalne dni, kiedy okna muszą być otwarte. Mieszkanie w pobliżu oczyszczalni ścieków i zakładu chemicznego również nie sprzyja idealnym warunkom. Mimo wszystko obecna sytuacja jest i tak lepsza niż ta, z którą borykałem się przez wiele lat w Rudzie Śląskiej, gdzie poziom zanieczyszczeń powietrza często przekraczał dopuszczalne normy.

Widok z balkonu na ogródki, drzewa i dużo innej zieleni

Jednym z priorytetów przy szukaniu nowego mieszkania było znalezienie lokum z balkonem. W Rudzie Śląskiej mieszkałem w miejscu, gdzie brakowało zieleni, a jedynym widokiem z okna były betonowe bloki i bezpośredni widok na śmietnik i okna sąsiadów. Teraz, w Sosnowcu, mogę cieszyć się relaksem na balkonowym leżaku, czytając książki lub podziwiając zieleń i niebo. Balkon stał się dla mnie miejscem codziennego odpoczynku i wytchnienia, szczególnie w trakcie pracy zdalnej, która wymaga regularnych przerw na świeżym powietrzu.

Widok na ogródki działkowe, drzewa i bujną zieleń jest dla mnie czymś bezcennym. Każdego dnia spędzam tam przynajmniej kilka kwadransów, delektując się pięknem, który zapewnia to miejsce. Czasami siadam na balkonie z kubkiem kawy, obserwując ptaki i wiewiórki, które buszują w pobliskich drzewach. Taki kontakt z naturą jest dla mnie niezwykle ważny i daje mi wiele radości.

Hałas samochodowy i pociągów

Niestety, nawet najbardziej urokliwe miejsce na balkonie może stracić swój urok przez hałas. Mieszkam blisko ruchliwej drogi ekspresowej, a także linii kolejowej, co oznacza ciągły szum samochodów i głośne sygnały pociągów.

Hałas samochodów jest słyszalny przez całą dobę, a warkot silników spalinowych potrafi zakłócić spokój nawet w nocy. To szczególnie uciążliwe, gdy próbuję zasnąć przy otwartym oknie, co latem jest często niezbędne z powodu upałów.

Dodatkowym źródłem hałasu jest linia kolejowa, która znajduje się niedaleko mojego mieszkania. Pociągi przejeżdżające przez pobliski przejazd kolejowy niemal za każdym razem dają głośny sygnał dźwiękowy, co jest konieczne ze względu na niebezpieczne miejsce i liczne przypadki przechodzenia ludzi przez tory. Choć rozumiem konieczność tych sygnałów, ich natężenie potrafi być naprawdę irytujące, zwłaszcza w godzinach nocnych. Hałas ten jest jednym z największych minusów nowego miejsca zamieszkania i znacząco wpływa na jakość mojego wypoczynku.

Daleko do sklepów

Przeprowadzając się na obrzeża Sosnowca, musiałem pogodzić się z faktem, że dostęp do sklepów będzie ograniczony. W Rudzie Śląskiej miałem mnóstwo sklepów pod ręką – od małych osiedlowych sklepików po większe markety. Teraz najbliższa Żabka jest znacznie dalej, a inne sklepy, takie jak Lewiatan czy Biedronka, również nie są na wyciągnięcie ręki. Niestety Lewiatan jest zbyt drogi i wieje nutą PRLu, a Biedronka jest okropnie zasyfiona. Zakupy wymagają teraz więcej planowania i częstszych wyjazdów do marketów, takich jak ALDI czy Kaufland, które znajdują się kilka kilometrów od mojego miejsca zamieszkania.

Z drugiej strony, brak sklepów w pobliżu ma swoje plusy. Nie kręcą się tutaj żadne pijackie towarzystwa, co często zdarzało się w Rudzie Śląskiej, zwłaszcza w okolicach sklepów sprzedających alkohol. Dzięki temu okolica jest spokojniejsza. Nie muszę obawiać się o incydenty związane z nietrzeźwymi osobami, a estetyka okolicy znacznie na tym zyskuje. Brak wybryków meneli to zjawisko, które bardzo sobie cenię, nawet kosztem większej odległości do najbliższego sklepu.

Ryzyko zostawiania roweru w piwnicy

Mieszkanie na parterze w Rudzie Śląskiej umożliwiało mi bezpieczne przechowywanie roweru w mieszkaniu. Było to wygodne i dawało mi poczucie bezpieczeństwa, że mój rower jest zawsze pod ręką i chroniony przed kradzieżą. W Sosnowcu, gdzie mieszkam wyżej, rower muszę zostawiać w piwnicy. To rodzi we mnie pewne obawy. Niestety, nie wszyscy lokatorzy zamykają drzwi główne do piwnicy na noc, a to zwiększa ryzyko kradzieży.

Utrata roweru za kilkanaście tysięcy złotych byłaby bolesnym doświadczeniem, dlatego staram się zabezpieczać go najlepiej, jak potrafię. Zdarza się jednak, że muszę liczyć na odpowiedzialność innych mieszkańców, co bywa frustrujące. Chociaż do tej pory nie miałem żadnych nieprzyjemnych incydentów, to obawa przed kradzieżą stale mi towarzyszy. Zabezpieczenia piwnicy mogłyby być lepsze, ale na razie muszę radzić sobie z tym, co mam, i liczyć na szczęście.

Więcej wydarzeń w mieście

Sosnowiec tętni życiem kulturalnym. W porównaniu do Rudy Śląskiej, gdzie życie kulturalne było dość ubogie, tutaj mam dostęp do wielu wydarzeń, koncertów, wystaw i spotkań z ciekawymi ludźmi. W Rudzie Śląskiej, poza corocznymi dużymi koncertami z okazji dni miasta, niewiele się działo (festyny ze śląskimi szlagierami i tanią kiełbasą były mi dalekie do jakiegokolwiek poziomu rozrywki). Tutaj, w Sosnowcu, niemal każdego tygodnia odbywają się różnorodne imprezy, które przyciągają uwagę i pozwalają na ciekawe spędzenie czasu.

Odwiedzanie plenerowych kin, uczestnictwo w koncertach, wystawach, a także spotkania z artystami i twórcami kultury to tylko część atrakcji, które oferuje miasto. Nawet jeśli Sosnowiec nie dorównuje Katowicom pod względem liczby wydarzeń, to i tak mam wrażenie, że zawsze jest coś interesującego do zrobienia. Życie tutaj jest bardziej inspirujące. Dodatkowo bliskość Będzina, gdzie często odbywają się mecze siatkówki (jestem kibicem MKS Będzin), daje mi możliwość uczestniczenia w różnorodnych wydarzeniach sportowych.

Dawni i współcześni znajomi

Powrót w dawne rejony na Zagłębiu dał mi nadzieję na odnowienie starych znajomości. Przeprowadzka do Sosnowca miała być okazją do ponownego nawiązania kontaktów z dawnymi przyjaciółmi. Niestety, tylko część z nich była zainteresowana odnowieniem znajomości. Ci, z którymi kiedyś spędzałem najwięcej czasu, wydają się mniej zainteresowani ponownym kontaktem. To trochę rozczarowujące, ale staram się nie naciskać i nie zmuszać do niczego na siłę.

Z drugiej strony, udało mi się nawiązać wiele nowych, wartościowych relacji. Poznałem nowych znajomych, zwłaszcza w środowisku muzyki psytrance. To grupa pozytywnych, otwartych osób, z którymi spędzam miło czas. Dzięki nim czuję się częścią społeczności i mam pewność, że zawsze znajdzie się ktoś, kto podziela moje zainteresowania i pasje.

Brakuje mi terenów off-roadowych na rower, jakie były na Śląsku

Jednym z największych atutów Rudy Śląskiej były rozległe, dzikie tereny poprzemysłowe, które stanowiły idealne miejsce do jazdy na rowerze elektrycznym E-MTB. Te tereny, pełne nieodkrytych ścieżek, pagórków i naturalnych przeszkód, były prawdziwym rajem dla takich miłośników off-roadu jak ja. Jazda po takich terenach dawała mi niesamowitą dawkę endorfin i pozwalała na bliski kontakt z naturą w jej surowej, nieokiełznanej formie. W Rudzie Śląskiej miałem mnóstwo możliwości, aby eksplorować te obszary, ciesząc się zarówno adrenaliną, jak i spokojem dzikich zakątków.

@marcinkaminski_pl

🚵 Extremalnie stroma góra. Dla szaleńców, lubiących połamane plecy🤘 #RudaŚląska #las #góry #Halemba #rower #ExtremeBike

♬ The Final Countdown – Baptiste Thiry

W przeciwieństwie do Rudy Śląskiej, Sosnowiec jest znacznie bardziej zabudowany i zagęszczony. Brakuje tutaj rozległych, dzikich terenów, które można by było odkrywać na rowerze. Przeważająca część miasta to zabudowa miejska, parki i regularnie utrzymywane tereny zielone, które choć przyjemne, nie oferują tych samych wrażeń co dzikie ścieżki poprzemysłowe. Znalezienie ciekawych tras do jazdy na rowerze jest znacznie trudniejsze, a możliwości off-roadu są ograniczone. Mimo że w okolicy Sosnowca znajdują się dobrze rozwinięte ścieżki rowerowe, brakuje im tego surowego uroku, który tak bardzo ceniłem w Rudzie Śląskiej.

Nie chcę tam już wracać

Mieszkając w Rudzie Śląskiej, czułem się źle w hermetycznym środowisku Ślązaków. Przez dziewięć lat życia na Śląsku nie udało mi się w pełni wtopić w tamtejszą społeczność. Zauważyłem, że Ślązacy są mało gościnni i trudno jest nawiązać z nimi głębsze relacje. Ich zamknięta mentalność nie pasowała do mnie, przez co często czułem się wyobcowany i dusiłem się w ich towarzystwie. Choć poznałem kilka bliskich osób, z którymi utrzymuję kontakt online, to jednak nie tęsknię za życiem w Rudzie Śląskiej. Powrót tam nie wchodzi w grę – mimo że spędziłem tam znaczną część swojego życia, nigdy nie czułem się tam swojo. Sosnowiec, z jego bardziej otwartą i przyjazną atmosferą, daje mi poczucie przynależności, którego tak bardzo brakowało mi na Śląsku.

Rok podsumowania

Przeprowadzka z Rudy Śląskiej do Sosnowca była pełna wyzwań i nowych doświadczeń. Zmiana jakości powietrza, urokliwy balkon, ale i hałas oraz trudności związane z przechowywaniem roweru to tylko niektóre z cech nowego życia. Mimo wszystko, dostęp do bogatej oferty kulturalnej oraz nowe, wartościowe znajomości sprawiają, że bilans jest na plus. To był intensywny rok pełen nauki i adaptacji, ale z pewnością warto było podjąć tę decyzję.


E-booki

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

252

Szukałeś mnie na Instagramie?