Osobiste podsumowanie 2022 roku

Marcin Kamyk Kamiński

Rok minął jak z pejcza strzelił. Nie mogę uwierzyć, że już znów jesteśmy na początku nowego roku. Kiedy rozmyślam o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 365 dni, nie mogę nie być wdzięczny za to wszystko, co miałem okazję przeżyć i doświadczyć.

Mimo że rok 2022 był niezwykle trudny i pełen wyzwań, dał mi on również wiele cennych lekcji i doświadczeń, które na pewno wyniosę ze sobą w przyszłość. Był to również czas, w którym po raz kolejny zrozumiałem, jak ważne jest dla mnie móc poświęcać sobie więcej cennego czasu.

Jeśli mam być szczery, to muszę przyznać, że nie zawsze było łatwo. Były chwile, kiedy trudno mi było znaleźć motywację i chęć do działania, ale dzięki własnej determinacji, udało mi się przetrwać trudne chwile i mieć pogodę ducha nawet wtedy, kiedy było pod górkę.

Co dla mnie ważne, w ciągu ostatnich 12 miesięcy miałem okazję intensywnie rozwijać swoje zainteresowania i zdobywać nowe przeżycia. Zawsze lubiłem uczyć się nowych rzeczy i czerpać inspirację z różnych źródeł, więc był to dla mnie bardzo owocny czas.

Jakie najważniejsze etapy 2022 roku były dla mnie najważniejsze?

Przez 3 miesiące spróbowałem czterodniowego tygodnia pracy

Powiem wam, że to fajna sprawa cztery dni pracować, a potem mieć 3 dni wolnego – kto by nie chciał? U mnie wiązało się to z koniecznością odebrania niewykorzystanych dni z poprzedniego roku. Było ich na tyle wystarczająco dużo, że od stycznia do marca mogłem mieć wolny każdy piątek, piątunio 🙂 A kiedy trzeba było powrócić w kwietniu do pięciodniowego systemu, tydzień zaczął mi się odrobinę dłużyć. Sami powiedzcie – czy to nie wspaniałe mieć weekend, który trwa 3 dni? W tym roku powtarzam ten schemat. Przez pierwszy kwartał 2023 roku mam wszystkie piątki wolne. Bez maili, bez Slacka, bez Trello, bez Semstorm, za to z rowerem, książkami lub Netflixem. No i chrzanem 😉

Wreszcie zrobiłem remont pokoju

Ten, kto mieszka w kawalerce, wie jakie to niełatwe zrobić remont pokoju i w nim przebywać na okrągło. Remontować pokój i spać w tym remoncie. No bo gdzie indziej spać? W piwnicy? A może w ośmiogwiazdkowym hotelu?

Żeby było ciekawiej, to jest wynajmowana kawalerka, więc mieszkanie nie jest moje. Stan ścian był już taki zły, że już więcej nie mogłem na to patrzeć i nie zważając na przeciwności losu, spontanicznie zacząłem skrobać pierwszą ścianę tego samego dnia, w którym już nie dałem rady patrzeć. Ściana się dosłownie sypała w dłoniach. Strach było mocniej uderzyć, żeby nie zrobić jednego wielkiego gruzowiska. Wiadomo ile kurzu z tego powstaje. A potem mieszkaj w takim stanie przez kolejne tygodnie. Śpij, pracuj (home office) i oglądaj Pana Kleksa 🙂 To był jeden z najmniej komfortowych okresów w ostatnich latach. Ale po burzy zawsze kiedyś świeci słońce. Teraz, gdy patrzę na nówki białe ściany czuję, jak kamień spadł mi z serca. W tym pokoju zarówno śpię jak i pracuję, więc poprawa jego stanu technicznego wpłynęła na dobrostan po wielokroć.

Porzuciłem pracoholizm

Po ukończonym remoncie zacząłem czuć zmęczenie psychiczne. Potrzebowałem silnego resetu umysłu. Tak się złożyło, że ten okres przypadał na początek wiosny, kiedy wszystko budziło się do życia, a ja wypalony remontem i pracą po godzinach czułem, że jest we mnie coraz mniej energii. Wtedy właśnie postanowiłem zadbać bardziej o siebie, niż o nadmierne narzucanie na siebie obowiązków. Porzuciłem wszystkie dodatkowe zbędne zlecenia, uwolniłem się od biurka i siedzenia do późnych godzin wieczornych przy komputerze. 2022 rok był jednym z najlepszych od niepamiętnych czasów, w którym mimo dobrej specjalizacji i dużej ilości zleceń, pozwoliłem sobie to wszystko odłożyć, odejść od biurka i zacząć żyć. Poznawać świat na zewnątrz. Czuć wiosnę, las, spoglądać w niebo zamiast w sufit. To była trudna, ale piękna decyzja. Nie żałuję nawet tego, że mój przypływ kasy ze zleceń spadł niemal do kreski. Mój dobrostan wiele na tym zyskał.

Zobacz wpis: Byłem pracoholikiem

Poznawanie nowych miejsc na rowerze w okolicy. 3000 km na rowerze

Tak jak w poprzednim roku, sporo jeździłem na rowerze. A dzięki temu, że zerwałem z pracoholizmem, czasu na rower i przyjemności miałem znacznie więcej, niż kiedykolwiek. Pamiętam jak rok temu cieszyłem się z tysiąca przejechanych kilometrów. Dziś się uśmiecham myśląc o tym, ponieważ w 2022 roku ja i mój rower przejechaliśmy 3136 kilometrów. A to są wyłącznie mierzone kilometry w aplikacji Strava. Gdyby dodać jeszcze te nie liczone, byłoby jakieś 3500km albo i więcej.

Dzięki pasji do szwenduro oraz dużej ilości wolnego czasu, poznałem parę miejsc, w których nauczyłem się odpoczywać z dala od ludzi i miasta. Stara, opuszczona Przystań Kochłowice, mroczny Czarny Staw czy dziki Starganiec to miejsca, w które zapuszczałem się niemal codziennie. Do tego jeszcze dziwne bagna, bunkier szatana, gęste lasy i miejsca trudno dostępne dla zwykłego człowieka. A to wszystko wcale nie tak daleko od miejsca zamieszkania.

Przeczytałem 62 książki

Okropny ze mnie kujon – ktoś mógłby ocenić słysząc, ile rocznie przeczytałem książek. Kujonem może nie jestem, za to uwielbiam czytać książki. W tym roku poprawiłem sobie komfort czytania, coraz chętniej sięgając po czytnik e-booków. Jestem zdziwiony, że dopiero w tamtym roku zacząłem doceniać książki elektroniczne. To takie wygodne i praktyczne, no i są znacznie lżejsze od książek papierowych.

Zobacz wpis: przeczytałem 62 książki w 2022

Włamanie

Oprócz dobrych sytuacji, które przeżyłem w 2022 roku, były też te mniej przyjemne. Włamanie na komputerze i utrata dużej ilości danych wywołały u mnie wielki stres i zmniejszyły poczucie bezpieczeństwa. Zabezpieczanie swoich kont, zmiany haseł oraz odzyskiwanie wielu skradzionych profili było torturą psychiczną. Aż dziw, że wciąż tak wiele serwisów internetowych nie umożliwia przy zakładaniu profilu użycia autoryzacji F2A, podwójnego uwierzytelniania. Samą parę login/pasło w dziecięcy sposób można stracić/ukraść. Dopiero podwójne uwierzytelnianie SMS przy logowaniu z obcych urządzeń zmienia poziom poczucia bezpieczeństwa. Szkoda, że to nie jest jeszcze powszechnym standardem.

Może wkrótce napiszę parę słów o kluczu YubiKey. To niesamowite urządzenie, które blokuje wszelkie próby logowania i nie pozwala przejść dalej, dopóki fizycznie nie użyje się go na urządzeniu właściciela konta. Ja jestem mądry po szkodzie i szkoda, że dopiero teraz zacząłem tego klucza używać. Teraz polecam go każdemu, kto miał podobny problem, lub jeśli nie zamierza z takim problemem się zmierzyć.


Groźnie wyglądający wypadek na rowerze

Jak już jesteśmy przy mało wesołych rzeczach, to dosłownie parę dni przed urlopem zaliczyłem poważny upadek na rowerze. Obie dłonie mocno strzaskane i biodro. A tyle miałem planów na urlop, by pojeździć sobie całymi dniami na rowerze. Urlop się zmarnował, a ja byłem zły na ból powypadkowy. W sumie gdyby nie te dłonie, którymi się zasłoniłem przy upadku, być może miałbym rozbitą głowę. Nie wiem więc, czy może się z tego cieszyć, że mimo wszystko wyszedłem z tego w miarę cało, czy być zawiedzionym z powodu pokrzyżowanych planów urlopowych.

Zero nowo poznanych osób. Nie czułem takiej potrzeby

Zauważyłem, że najlepiej czuję się samotnie. Wiele osób mnie zawiodło, więc aby nie iść w tym kierunku, wybrałem drogę, w której idę sam. Dzięki temu nie mam już oczekiwań wobec ludzi, którzy tak szybko stają się niesłowni lub nieszczerzy. Umiejętność przebywania we własnym towarzystwie ma swoją nazwę: “sobizm”.

Gdyby za dwie dekady ziemię wykończyłaby katastrofa klimatyczna i wyginęli wszyscy ludzie, a ostatnim żywym człowiekiem byłbym ja – nie przejmowałbym się zbytnio. Ludzie nie zasługują na życie w tak pięknym miejscu, które sami zniszczyli.

Najlepsze zwiedzone miejsca to te dzikie

Niektórzy za swój cel podróży wybierają miasta z dwudziestopiętrowymi hotelami w okolicy plaży na drugim końcu planety. Mnie wystarczy kawałek lasu i trochę zielonej trawy, aby móc się wygodnie położyć i cieszyć się chwilą. Nie muszę kupować drogich wycieczek, aby czerpać radość ze zwiedzania. Mnie cieszą nawet te drobne eskapady i niepozorne miejsca, które mają w sobie kawałek historii do opowiedzenia.

Najciekawszym miejscem, jakie zobaczyłem w 2022 roku było cmentarzysko porzuconych lokomotyw. Widok tak dużej ilości starych, zardzewiałych pociągów, których już dawno temu nadszedł kres był przeżyciem trudnym do opisania. Wspaniałe uczucie być w miejscu, które jest cmentarzem maszyn.

Zobacz wpis: Urbex po cmentarzu pociągów

Odwiedziłem rejony z dzieciństwa

Urodziłem się w mieście, w którym mieszkała spora część mojej rodziny. Tak się złożyło, że obecnie jedyną osób z żyjących z tej miejscowości jestem ja. Kiedyś tam spędzałem dużą część dzieciństwa i dorastania. Czeladź – miasto, które po śmierci ostatniego z moich członków rodziny stamtąd pochodzącego, przestało dla mnie istnieć. Mając w głowie ogrom wspomnień, postanowiłem, że się przejadę w dwa miejsca, gdzie mieszkali członkowie mojej rodziny. Jedno miejsce było już na tyle stare, że budynek został wyłączony z użytku. Stoi tam teraz dwupiętrowy pustostan z odpadającą ścianą, a jego historia nie zakończyła się happy endem. Miasto tą okolicą jest niezbyt zainteresowane, by je odnowić, lub zbudować tu coś nowego. Smutno mi się zrobiło, gdy taki widok po ponad 20 latach dane mi było ujrzeć. Drugim rodzinnym miejscem w tej samej miejscowości jest trzypiętrowy blok. W mieszkaniu, w którym kiedyś dorastałem, mieszkają od paru lat obce osoby. Wszedłem nieśmiałym krokiem jedynie na pierwsze piętro klatki schodowej ale dalej mnie coś zatrzymało. Mimo to odrobinę zaspokoiłem swoją ciekawość. Tak bardzo chciałem przeżyć te miejsca po tylu latach jeszcze raz. No i przeżyłem. Z nieukrywanym niedosytem.

Powróciłem do grania na Amidze – TheA500 Mini

Jestem starym Amigowcem. W pędzlu mam najnowsze Playstation i Xboxy 😛 Mnie największą frajdę sprawia granie w gry retro na Amidze. Wychowałem się na tym sprzęcie od 1993 roku (miałem wtedy 13 lat) i do dziś uwielbiam grać w starą, amigową klasykę. Niemałą radość sprawiła wieść, że w 2022 wychodzi remake słynnej Amigi 500. Gdy przyszedł dzień premiery tego sprzętu, natychmiast pobiegłem do znanego marketu z rzeczami na prąd, kupiłem ją i zacząłem w domu grać długimi nocami. Nowa TheA500 Mini i kilkaset gier sprawiły, że moja dawna miłość sprzed lat zaiskrzyła jak dawniej.

Zobacz wpis: recenzja TheA500 Mini

10 lat prowadzenia bloga, którego właśnie czytasz

Zakładając tego bloga nie sądziłem, że doczekam się okrągłej, dziesiątej rocznicy jego prowadzenia i że to kiedyś będzie mój sposób na życie. Jak widać, skoro są czytelnicy, to i pisać jest dla kogo. To wspaniałe uczucie móc dzielić się z wami swoją pasją, opiniami, a także móc wiele ciekawego dowiedzieć się także od was.

Zobacz wpis: 10 lat blogowania

Podsumowując, miniony 2022 rok był dla mnie rokiem wzlotów i upadków, ale wierzę, że każde doświadczenie, nawet te trudne, przyczynia się do dalszego rozwoju i uczenia się nowych rzeczy. Jestem podekscytowany tym, co przyniesie rok 2023 i jestem gotowy, by z niego wyciągnąć jak najwięcej.


Spodobał Ci się ten wpis? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli postawisz mi symboliczną kawę ;)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wypowiedz się

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Tu wpisz, czym wartościowym chciałbyś się podzielić na temat tego wpisu.
Każdy komentarz jest kierowany do kolejki do moderacji. Wszelkie próby spamu, szerzenie szkodliwych poglądów, obrażanie ludzi lub wchodzenie butami ze słomą są automatycznie odrzucane.

211