Jurajska Góra Zborów. Co zwiedzić #31

Wycieczka na Górę Zborów. Relacja ze szlaku

Pierwsze naprawdę słoneczne dni po zimie zawsze działają na mnie jak zapalnik. Siedzenie w domu przestaje mieć sens, kiedy świat za oknem nagle nabiera kontrastu, a światło zaczyna przypominać, że Jura Krakowsko Częstochowska jest na wyciągnięcie ręki. Ta wycieczka na Górę Zborów nie była długo planowana, raczej wynikła z potrzeby ruszenia się, przewietrzenia głowy i złapania dystansu do codziennej pracy. Wiosna przyszła, więc nie było nad czym się zastanawiać.

Pogoda zrobiła swoje i to w najlepszym możliwym stylu. Słońce świeciło mocno, aż chciało się mrużyć oczy i łapać każdy jego promień, choć temperatura ledwo przekraczała 11 stopni. Ten kontrast jest typowy dla marca i ma swój urok. Czujesz ciepło na twarzy, ale dłonie nadal przypominają, że to jeszcze nie lato. W takich warunkach Góra Zborów smakuje najlepiej, bo nie ma tłumów, powietrze jest rześkie, a każdy krok daje poczucie, że sezon właśnie się zaczyna.

Zagroda z Alpakami przy Górze Zborów

Zagroda z Alpakami przy Górze Zborów

Start wycieczki przy punkcie informacyjnym

Początek trasy to miejsce, które warto potraktować jako coś innego niż zwykły formalny start. Punkt informacyjny pod Górą Zborów jest zaskakująco dobrze zorganizowany i widać, że ktoś tu pomyślał o turystach. Parking spokojnie mieści około 30 samochodów. Widziałem też miejsce dla autokarów, więc nawet w sezonie powinno to działać bez większego chaosu. Na miejscu można kupić bilety, pamiątki, ale dla mnie ważniejsze było to, że można tam po prostu na chwilę usiąść i złapać rytm dnia.

Największym zaskoczeniem okazała się mini zagroda z alpakami. Dwie spokojne, ciekawskie sztuki, które przyciągają uwagę praktycznie każdego, kto tam się pojawia. Nie jest to żadna wielka atrakcja, ale właśnie przez to działa. Daje chwilę oddechu, uśmiech i takie przyjemne wejście w klimat wycieczki. Do tego dobra kawa w punkcie informacyjnym i masz idealny zestaw na początek trasy. Zanim ruszyłem dalej, miałem już poczucie, że to będzie dobry dzień.

Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury w Podlesicach

Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury w Podlesicach.

Leśna ścieżka i pierwsze wrażenia ze szlaku

Sam szlak prowadzący na Górę Zborów zaczyna się bardzo spokojnie. Leśna ścieżka, która wije się między drzewami, nie próbuje być efektowna na siłę. Pod nogami szyszki, kamienie, miejscami trochę korzeni, czyli dokładnie to, czego oczekuję od takiego miejsca. Nie ma tu sztuczności ani przesadnej ingerencji. Idziesz i czujesz, że to teren, który żyje własnym tempem, a Ty jesteś tylko gościem.

Trasa jest prosta i to w pozytywnym sensie. Nie wymaga specjalnego przygotowania, nie zmusza do walki z własnymi ograniczeniami. Można ją spokojnie pokonać w niecałą godzinę, co czyni ją świetnym wyborem na szybki wypad. Mimo tego nie jest nudna, bo zmienia się rytm marszu, zmienia się światło, a między drzewami zaczynają pojawiać się pierwsze skalne formacje. Jura Krakowsko Częstochowska ma w sobie coś, co sprawia, że nawet krótkie trasy są miłą przygodą.

Wejście na Górę Zborów

Wejście na Górę Zborów

Jaskinia Głęboka i mały niedosyt

Po drodze trafia się na Jaskinię Głęboką, która jest jednym z bardziej rozpoznawalnych punktów w tej okolicy. Niestety, w marcu można na nią co najwyżej popatrzeć z zewnątrz i poczuć lekki niedosyt. Jaskinia otwierana jest dopiero od kwietnia, więc tym razem musieliśmy obejść się smakiem. Trochę szkoda, bo to miejsce ma potencjał, żeby jeszcze bardziej urozmaicić całą trasę.

Z drugiej strony taki brak dostępności też ma swój urok. Zostawia pretekst, żeby wrócić tu ponownie, już w cieplejszym okresie. Lubię takie niedokończone historie, bo sprawiają, że wycieczka nie kończy się wraz z powrotem do domu. Gdzieś z tyłu pojawia się myśl, że Góra Zborów jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. To jest właśnie coś, co odróżnia dobre miejsca od przeciętnych.

Szlak na Górę Zborów

Szlak na Górę Zborów

Widok z Góry Zborów i finał wycieczki

Szczyt wynagradza wszystko, nawet ten chłodny wiatr, który na górze był już wyraźnie odczuwalny. Nie był uciążliwy, raczej dodawał charakteru całemu doświadczeniu. Stojąc na Górze Zborów, masz przed sobą atmosferę, która przypomina, dlaczego Jura Krakowsko Częstochowska przyciąga ludzi od lat. Skały, pagórki, lasy i ta specyficzna cisza, która nie jest absolutna, ale daje wytchnienie.

To jedno z tych miejsc, gdzie nie potrzebujesz spektakularnych atrakcji, żeby poczuć satysfakcję. Wystarczy chwila postoju, spojrzenie w dal i świadomość, że wyrwałeś się z codziennego rytmu. Cała trasa, choć krótka, daje dokładnie to, czego oczekuję od takich wypadów. Jeśli chcesz ją powtórzyć, wrzuciłem zapis na Stravie tutaj:

i serio warto z niego skorzystać. Góra Zborów to dobry kierunek na szybki reset i zachęta na początek sezonu.

Zdjęcia ze szlaku na Górze Zborów

Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki Góra Zborów - relacja z wycieczki

Spis części cyklu "Co zwiedzić" - mikropodróże


Spodobał Ci się wpis?
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wypowiedz się

Your email address will not be published. Required fields are marked *

197
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Napiwek = kod do Legimi i BookBeat dla Ciebie💚