
Pierwsze naprawdę słoneczne dni po zimie zawsze działają na mnie jak zapalnik. Siedzenie w domu przestaje mieć sens, kiedy świat za oknem nagle nabiera kontrastu, a światło zaczyna przypominać, że Jura Krakowsko Częstochowska jest na wyciągnięcie ręki. Ta wycieczka na Górę Zborów nie była długo planowana, raczej wynikła z potrzeby ruszenia się, przewietrzenia głowy i złapania dystansu do codziennej pracy. Wiosna przyszła, więc nie było nad czym się zastanawiać.
Pogoda zrobiła swoje i to w najlepszym możliwym stylu. Słońce świeciło mocno, aż chciało się mrużyć oczy i łapać każdy jego promień, choć temperatura ledwo przekraczała 11 stopni. Ten kontrast jest typowy dla marca i ma swój urok. Czujesz ciepło na twarzy, ale dłonie nadal przypominają, że to jeszcze nie lato. W takich warunkach Góra Zborów smakuje najlepiej, bo nie ma tłumów, powietrze jest rześkie, a każdy krok daje poczucie, że sezon właśnie się zaczyna.

Zagroda z Alpakami przy Górze Zborów
Start wycieczki przy punkcie informacyjnym
Początek trasy to miejsce, które warto potraktować jako coś innego niż zwykły formalny start. Punkt informacyjny pod Górą Zborów jest zaskakująco dobrze zorganizowany i widać, że ktoś tu pomyślał o turystach. Parking spokojnie mieści około 30 samochodów. Widziałem też miejsce dla autokarów, więc nawet w sezonie powinno to działać bez większego chaosu. Na miejscu można kupić bilety, pamiątki, ale dla mnie ważniejsze było to, że można tam po prostu na chwilę usiąść i złapać rytm dnia.
Największym zaskoczeniem okazała się mini zagroda z alpakami. Dwie spokojne, ciekawskie sztuki, które przyciągają uwagę praktycznie każdego, kto tam się pojawia. Nie jest to żadna wielka atrakcja, ale właśnie przez to działa. Daje chwilę oddechu, uśmiech i takie przyjemne wejście w klimat wycieczki. Do tego dobra kawa w punkcie informacyjnym i masz idealny zestaw na początek trasy. Zanim ruszyłem dalej, miałem już poczucie, że to będzie dobry dzień.

Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury w Podlesicach.
Leśna ścieżka i pierwsze wrażenia ze szlaku
Sam szlak prowadzący na Górę Zborów zaczyna się bardzo spokojnie. Leśna ścieżka, która wije się między drzewami, nie próbuje być efektowna na siłę. Pod nogami szyszki, kamienie, miejscami trochę korzeni, czyli dokładnie to, czego oczekuję od takiego miejsca. Nie ma tu sztuczności ani przesadnej ingerencji. Idziesz i czujesz, że to teren, który żyje własnym tempem, a Ty jesteś tylko gościem.
Trasa jest prosta i to w pozytywnym sensie. Nie wymaga specjalnego przygotowania, nie zmusza do walki z własnymi ograniczeniami. Można ją spokojnie pokonać w niecałą godzinę, co czyni ją świetnym wyborem na szybki wypad. Mimo tego nie jest nudna, bo zmienia się rytm marszu, zmienia się światło, a między drzewami zaczynają pojawiać się pierwsze skalne formacje. Jura Krakowsko Częstochowska ma w sobie coś, co sprawia, że nawet krótkie trasy są miłą przygodą.

Wejście na Górę Zborów
Jaskinia Głęboka i mały niedosyt
Po drodze trafia się na Jaskinię Głęboką, która jest jednym z bardziej rozpoznawalnych punktów w tej okolicy. Niestety, w marcu można na nią co najwyżej popatrzeć z zewnątrz i poczuć lekki niedosyt. Jaskinia otwierana jest dopiero od kwietnia, więc tym razem musieliśmy obejść się smakiem. Trochę szkoda, bo to miejsce ma potencjał, żeby jeszcze bardziej urozmaicić całą trasę.
Z drugiej strony taki brak dostępności też ma swój urok. Zostawia pretekst, żeby wrócić tu ponownie, już w cieplejszym okresie. Lubię takie niedokończone historie, bo sprawiają, że wycieczka nie kończy się wraz z powrotem do domu. Gdzieś z tyłu pojawia się myśl, że Góra Zborów jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. To jest właśnie coś, co odróżnia dobre miejsca od przeciętnych.

Szlak na Górę Zborów
Widok z Góry Zborów i finał wycieczki
Szczyt wynagradza wszystko, nawet ten chłodny wiatr, który na górze był już wyraźnie odczuwalny. Nie był uciążliwy, raczej dodawał charakteru całemu doświadczeniu. Stojąc na Górze Zborów, masz przed sobą atmosferę, która przypomina, dlaczego Jura Krakowsko Częstochowska przyciąga ludzi od lat. Skały, pagórki, lasy i ta specyficzna cisza, która nie jest absolutna, ale daje wytchnienie.
To jedno z tych miejsc, gdzie nie potrzebujesz spektakularnych atrakcji, żeby poczuć satysfakcję. Wystarczy chwila postoju, spojrzenie w dal i świadomość, że wyrwałeś się z codziennego rytmu. Cała trasa, choć krótka, daje dokładnie to, czego oczekuję od takich wypadów. Jeśli chcesz ją powtórzyć, wrzuciłem zapis na Stravie tutaj:
i serio warto z niego skorzystać. Góra Zborów to dobry kierunek na szybki reset i zachęta na początek sezonu.
Zdjęcia ze szlaku na Górze Zborów
Spis części cyklu "Co zwiedzić" - mikropodróże
- Ogród Świateł w Chorzowie
- Muzeum PRL w Rudzie Śląskiej
- Skansen kolejowy w Pyskowicach
- Bunkier Szatana w Rudzie Śląskiej
- Alternatywne ranczo w Siemianowicach
- Trójkąt Trzech Cesarzy w Sosnowcu i Mysłowicach
- Palmiarnia w Gliwicach
- Kolejkowo w Gliwicach
- Ruiny zamku w Olsztynie
- Rybołówka Fish Park w Mikołowie
- Rezerwat przyrody Żabie Doły
- Ogrody Kapias Goczałkowice
- Miejski Ogród Botaniczny w Zabrzu
- Muzeum Forda w Będzinie
- Alpakarnia Alpakacafe w Poczesnej
- Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach
- Egzotarium w Sosnowcu
- Zamek w Bydlinie
- Zamek Pieskowa Skała
- Park Gródek w Jaworznie
- Folwark Kamyk
- Stary amfiteatr. Góra Świętej Anny
- Zamek Tenczyn
- Jezioro Olkuskie
- Gród Birów. Jura Krakowsko-Częstochowska
- Kopiec Wyzwolenia - Piekary Śląskie
- Szyb Wilson - Katowice
- Zabytkowe stodoły w Żarkach
- Farma dyniowa w Ojcowie
- Park miniatur sakralnych w Częstochowie
- Jurajska Góra Zborów
Mój blog otrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Będę wdzięczny, jeśli postawisz mi wirtualną kawę💚
Pasjonat pozytywnego stylu życia. Prowadzę bloga od 2012 roku dzieląc się wiedzą i spostrzeżeniami. Ekspercko recenzuję rzeczy i miejsca warte uwagi, które zmieniają życie na lepsze. Poza blogowaniem napisałem kilka e-booków oraz publikacje w prasie drukowanej. Moje treści cytowane są przez duże media, w tym telewizję i portale.

















